VIP na drodze. Na "bombach" i jak najszybciej. "Bizantyjsko-wschodnia tradycja"
- Tak, w kolumnie rządowej jechał premier Mateusz Morawiecki - powiedział w poniedziałek rzecznik rządu Piotr Müller, pytany o niedzielne zdarzenie w Czajkach (powiat wysokomazowiecki). Do wypadku z udziałem kolumny rządowej doszło w niedzielę ok. godz. 15. Policja podała, że w radiowóz, który zamykał kolumnę rządowych pojazdów, czołowo wjechała osobowa mazda. "Nic nie wskazuje na umyślne działanie - kierująca mazdą, jadąc z przeciwnego kierunku, straciła panowanie nad swoim samochodem" - podawała policja. W zdarzeniu obrażenia odniosły cztery osoby - dwóch policjantów i dwie osoby z mazdy.
To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>>
Łukasz Zboralski, redaktor naczelny brd24.pl, wskazywał w TOK FM, że w Polsce na specjalne traktowanie na drodze powinni zasługiwać tylko najważniejsi politycy - prezydent czy właśnie premier. - Natomiast nie ma żadnego uzasadnienia, żeby "na bombach" i bardzo szybko wozić chociażby ministrów. Czy oni są przedmiotem polowania terrorystów? To jest jakaś nasza bizantyjsko-wschodnia tradycja. Od 30 lat jest taka mentalność, że pan na drodze musi przejechać szybko, więc wszyscy inni zmykajcie - ocenił Zboralski.
'Kwiaty, krawaty, pompa i pic'. Jak były wiceminister Zieliński nadal Podlasie objeżdża
Ekspert zaznaczył przy tym, że - owszem - są sytuacje wyjątkowe, kiedy takie środki są uzasadnione, jak chociażby ewakuacja polityka ze strefy niebezpieczeństwa. - Ale nie w przypadku, kiedy minister musi dojechać z wywiadu w radiu w Krakowie na festyn w Zielonej Górze. To jest zbędne. Wystarczy, że zaplanuje sobie, żeby zdążyć na czas i nie musi przy tym pędzić. Nie rozumiem, dlaczego jako społeczeństwo się na to godzimy, a politycy to utrzymują - dziwił się gość TOK FM.
Zboralski nie zgodził się też z uzasadnieniami, że taki sposób transportu polityków to pewien "atrybut władzy". - Prestiż jest wówczas, gdy minister jedzie pociągiem i nikt go w nim nie pobije i może porozmawiać z ludźmi. Tak to się odbywa w Europie - podkreślił ekspert.