Kłótnia o Wojciechowskiego. Poseł PiS kpi ze słów konfederatki i napotyka na ciętą ripostę
W piątek rozpoczął się ogólnopolski protest rolników, którzy w wielu miejscach zablokowali drogi. Sprzeciwiają się napływowi towarów z Ukrainy i wprowadzaniu unijnego Zielonego Ładu. A że sprzyjał mu europejski komisarz ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski, politycy PSL zażądali jego dymisji. Nieoczekiwanie zgodził się z nimi Jarosław Kaczyński, którego partia zarekomendowała Wojciechowskiego na unijny urząd. - Sądzę, że pan komisarz, i dzisiaj go będę telefonicznie, bo nie mogę inaczej, prosił o to: powinien zakończyć swoją misję - stwierdził w piątek prezes PiS.
Jeszcze tego samego dnia Wojciechowski stwierdził w Polsat News, że 'nie odbierał, ani nie zaglądał dzisiaj telefonu'. - Wypowiem się na temat mojej działalności za kilka dni. Prawdopodobnie to będzie w czwartek. Dzisiaj żadnych takich decyzji nie planuję - poinformował unijny komisarz do spraw rolnictwa. Z kolei w sobotę dodał, że w najbliższych dniach zamierza przedstawić liderowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu informację o swojej pracy w Komisji Europejskiej. Podkreślił, że nie widzi podstaw do dymisji.
Jarosław Rzepa z PSL przytoczył w "Wyborach w TOKu" wypowiedź komisarza Wojciechowskiego z 2021 roku, która - jak ocenił - 'była bardzo nieszczęsna dla PiS'. - Napisał wtedy tak: "W sprawie rolnictwa to nie ja jadę na fali Unii Europejskiej, to Unia jedzie na mojej fali. Zielona reforma powstała w Warszawie i nazywała się programem rolnym PiS". A dzisiaj przetaczające się przez całą Europę protesty są przeciwko polityce, za którą odpowiada pan Wojciechowski – powiedział polityk Trzeciej Drogi.
Krzysztof Szczucki z PiS zarzucił Rzepie, że wypowiada się jak niezależny ekspert, a tymczasem to on należy do partii, która obecnie współrządzi krajem. - Państwo obiecywaliście konkretne działania. Michał Kołodziejczak (wiceminister rolnictwa – przyp. red.) miał jeździć do Komisji Europejskiej i wszystko załatwiać. Na razie tylko pokrzykuje z mównicy sejmowej. Żadnych konkretnych działań nie widać. Komisja Europejska to nie jest jakiś byt od państwa niezależny. Weźcie się do roboty i zadzwońcie do tamtejszych swoich kolegów. Bo wy tak protestujecie, ale tylko w Polsce i Radio TOK FM. A na salonach brukselskich potraficie się co najwyżej pokłonić – mówił kąśliwie.
Na uwagę prowadzącej audycję Dominiki Wielowieyskiej, że nie odnosi się do sprawy Wojciechowskiego, polityk PiS stwierdził, że Jarosław Kaczyński już w tej sprawie się wypowiedział. - Nic dodać ani nic ująć. Komisarz sam podejmie decyzję, czy zrezygnuje. Partia nie ma narzędzi, żeby go zmusić do rezygnacji – tłumaczył gość TOK FM.
"W życiu nie przystąpię do PiS"
Z kolei Ewa Zajączkowska-Hernik z Konfederacji powiedziała, że chce się postawić w roli adwokata diabła. - Kadencja Wojciechowskiego kończy się w październiku. I teraz pytanie, czy wymiana go na kogoś innego cokolwiek zmieni, czy jest dobrym pomysłem, czy nie wprowadzi zbędnego chaosu w tak newralgicznej sytuacji, jaką mamy teraz w całej Europie. Bo nie tylko polscy rolnicy protestują, ale także ci z innych państw - podkreśliła. Zastrzegła jednak, że komisarz Wojciechowski jest "twarzą" Zielonego Ładu, który stał się dla europejskich rolników "ogromnym problemem".
Jak dodała, rolnicy protestują też przeciwko napływowi towarów z Ukrainy, a temu sprzeciwia się Wojciechowski. - PiS cały czas nie potrafi wykorzystać swoich możliwości i zasobów do tego, by budować swój kapitał polityczny. Mamy Wojciechowskiego w Brukseli, który sprzeciwia się bezcłowemu handlowi z Ukrainą. Kaczyński zamiast powiedzieć: 'Dobrze, Janusz, robić, słuszna polityka', stwierdza: 'Nie, masz ustąpić ze stanowiska' - mówiła.
Przerwał jej polityk PiS, który ironizował, że Zajączkowska-Hernik dba o strategię polityczną jego partii. - Następnym razem przyniosę pani deklarację o wstąpieniu do Prawa i Sprawiedliwości – zapowiedział.
- W życiu nie przystąpię do PiS. Gdybyście mieli w swojej partii ludzi podobnych do mnie, to być może nie popełnialibyście tak durnych błędów i nie tracilibyście poparcia - zripostowała gościni TOK FM.
Jeśli nie CPK, to co? Ekspert zwraca uwagę na nagły ruch człowieka z PiS