advert 0:
advert:
device 1:all
device 2:all
advert final:
,
Obserwuj
Polityka

Jednym zdaniem Tusk wywołał burzę. "Mam rozdarte serce"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
14.10.2024 17:22
Kontrowersyjna decyzja Donalda Tuska ws. zawieszenia prawa do azylu dla uchodźców wywołała burzę. Na premiera spłynęła fala krytyki ze strony organizacji pozarządowych oraz Uni Europejskiej. - Mam rozdarte serce, to jest wybór między demokracją a populizmem - mówiła w TOK FM Dorota Wysocka-Schnepf.
|
|
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER/EAST NEWS

Kolejne trzęsienie ziemi w polskiej polityce. Tym razem wstrząs wywołał sam premier Donald Tusk, który w sobotę zapowiedział, że jednym z elementów strategii migracyjnej 'będzie czasowe terytorialne zawieszenie prawa do azylu'. Jak wyjaśnił premier, Polska nie jest pierwszym państwem, które taką procedurę wprowadzi.

- Czasowe zawieszenie wniosków azylowych wprowadzono w maju w Finlandii. Jest odpowiedzią na wojnę hybrydową wypowiedzianą całej Unii (w tym przede wszystkim Polsce) przez reżimy w Moskwie i Mińsku, polegającą na organizowaniu masowych przerzutów ludzi przez nasze granice. Prawo do azylu jest w tej wojnie instrumentalnie wykorzystywane i nie ma nic wspólnego z prawami człowieka. Kontrola granic i bezpieczeństwo terytorialne Polski jest i będzie naszym priorytetem. Nasze decyzje i działania będą temu bezwzględnie podporządkowane - napisał Tusk w mediach społecznościowych.

Po tym wpisie premiera zawrzało. Gorzkich słów Tuskowi nie szczędziły organizacje pozarządowe, w tym Amnesty International . W poniedziałek do sprawy postanowiła się odnieść też Komisja Europejska. Jak przekazano portalowi POLITICO, zapowiedzi Tuska grożą naruszeniem zobowiązań kraju w zakresie praw człowieka. Przedstawiciel KE podkreślił, że kraje członkowskie mają międzynarodowe i unijne zobowiązania, w tym obowiązek zapewnienia dostępu do procedury azylowej.

Afera z nową strategią Tuska. Eksperci biją na alarm. 'Zawieszenie praw człowieka'

Dylematy moralne a populizm polityczny. Tusk kieruje się sondażami 

Kontrowersyjny pomysł Tuska skomentowali w TOK FM Dorota Wysocka-Schnepf, dziennikarka TVP Info oraz Jacek Gądek z "Newsweeka".

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Mam rozdarte serce, bo chciałabym, żeby ludziom w potrzebie państwo pomagało. Tu są jednak dwa dylematy moralne. Pierwszy, czy wybieramy humanitaryzm, czy ochronę granic, trzeba sobie na to odpowiedzieć, a czasy są wojenne - mówiła w "Poranku Radia TOK FM" Wysocka-Schnepf.

Dziennikarka zaznaczyła, że mimo szczerych chęci nie da się pomóc każdemu, kto chciałby otrzymać w Polsce azyl. Jak dodała, drugi dylemat jest trudniejszy i łatwiejszy zarazem.

- To jest wybór między demokracją a populizmem. I jeśli musiałabym wybrać, to mimo bólu i rozdzieranego serca, postawiłabym na demokrację i ochronę granic - podkreśliła rozmówczyni Dominiki Wielowieyskiej.

Bodnar przyparty do muru po decyzji Tuska. 'Jestem włączany w próbę dyskusji politycznej'

Jacek Gądek z "Newsweeka" w sprawie uchodźców z granicy polsko-białoruskiej ma inne zdanie. Jak wspomniał, Tusk twierdził kiedyś, że jedno z drugim (humanitaryzm i ochronę granic - red.) można pogodzić. Przypomniał także fragment książki, którą kilka lat temu Donald Tusk napisał wraz z dziennikarką Gazety Wyborczej, a prywatnie żoną Radosława Sikorskiego, Anne Applebaum. Premier nazwał wówczas migrację "śmiertelnie skuteczną bronią polityczną", która jest używana w kampaniach wyborczych niemal w każdym kraju.

- Dlatego ja w zapowiedzi Tuska widzę przede wszystkim kampanię wyborczą. Bezpieczeństwo w każdym sondażu jest tematem numer jeden dla Polaków. A w kwestii bezpieczeństwa mieści się także ochrona granic i migracja - skwitował Gądek.