,
Obserwuj
Polityka

Plan Trumpa na koniec wojny w Ukrainie. "Oznacza to kłopoty"

3 min. czytania
08.11.2024 17:35
Politolog Rafał Chwedoruk uważa, że rząd Donalda Tuska nie uniknie zmian personalnych. - Być może na takich stanowiskach, których byśmy sobie nie wyobrażali, że te zmiany do niedawna były możliwe, poczynając od Ministerstwa Spraw Zagranicznych - mówił w TOK FM.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

- Po stronie tego rządu są politycy, którzy brali pod uwagę to, że może wygrać Donald Trump. Do nich z całą pewnością należy obecny prezydent Warszawy i zapewne kandydat Platformy na prezydenta - mówił w TOK FM Rafał Chwedoruk. Politolog w rozmowie z Mikołajem Lizutem mówił też o politykach, "którzy zaryzykowali niemal cały swój autorytet, dość emocjonalnie wypowiadając się na temat amerykańskich wyborów".

Gość "A teraz na poważnie" nie miał wątpliwości, że rząd Donalda Tuska nie uniknie zmian personalnych. - Być może na takich stanowiskach, których byśmy sobie nie wyobrażali, że te zmiany do niedawna były możliwe, poczynając od Ministerstwa Spraw Zagranicznych - dodał ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego.

Prowadzący rozmowę Mikołaj Lizut, wracając do amerykańskich wyborów, przypomniał, że szef polskiej dyplomacji mówił ostatnio w TOK FM, że 'myśmy nie postawili wszystkich żetonów na Demokratkę, rozłożyliśmy nasze zakłady'.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

- Mądry Polak po szkodzie, chciałoby się rzec - skomentował Chwedoruk. - Siłą rzeczy z amerykańskiej perspektywy prócz gry interesów mogą docierać tylko pojedyncze hasła, wypowiedzi. Myślę, że w tym aspekcie sytuacja jest raczej nie do uratowania - podkreślił.

Ukraina w NATO? "Nikt nie bierze tego na serio"

Co wydarzy się w Ukrainie po wygranej Trumpa? Prezydent elekt zapowiadał, że zakończy wojnę Ukrainy z Rosją w jeden dzień. - Konflikt na Ukrainie nie od razu, ale będzie stopniowo dogasał. Nie ulega wątpliwości, że nikt na serio od dawna nie bierze pod uwagę członkostwa Ukrainy w NATO. Pytanie jest zupełnie inne. Nie, czy Ukraina będzie w NATO, bo nie będzie. Ale, czy NATO będzie na Ukrainie i w jakim charakterze. To znaczy, jaka część terytorium Ukrainy zostanie uznana przez głównych graczy międzynarodowych, a więc Stany Zjednoczone, Rosję, w konsekwencji także Chiny, za teren, na którym de facto NATO jest. Zapewne bez żadnych instalacji nuklearnych, pewnie bez stałych baz - mówił Chwedoruk.

Co takie zakończenie konfliktu może oznaczać dla Rosji? - Ambiwalentne rezultaty. Tę wojnę dla Rosji przegrał Siergiej Szojgu (w latach 2012–2024 minister obrony Federacji Rosyjskiej - red.). Okazało się, że rosyjska armia jest za mała, za słaba, żeby taką wojnę z państwem wspartym przez Pakt Północnoatlantycki i Stany Zjednoczone wygrać - wyjaśniał.

Koniec konfliktu w Ukrainie będzie oznaczać dla nas kłopoty. - Nie z tego powodu, że grozi nam rosyjska inwazja, bo to jest jakby demograficznie, ekonomicznie niemożliwe. Oznacza to kłopoty, dlatego że Ukraina z taką liczbą ludności, takim terytorium będzie miała strukturalne problemy. Cała ta wojna uderzyła w europejską gospodarkę, poczynając od niemieckiej, także w naszą część Europy. I to się będzie za nami długo ciągnęło - ocenił politolog.

Pierwsze trzy scenariusze zakończenia wojny 

Doradcy nowego prezydenta USA przedstawili różne wersje planu zakończenia wojny w Ukrainie. Jeden z tych planów wzywa Ukrainę do odmowy przystąpienia do NATO przez 20 lat - ujawnił 'Wall Stree Journal'.

"Plan przewiduje zamrożenie (konfliktu na obecnej) linii frontu i utworzenie 800-milowej strefy zdemilitaryzowanej (liczącej prawie 1300 km). Nie jest jasne, kto będzie strzegł tego terytorium, ale siły USA nie zostaną włączone do misji pokojowej i nie będą finansowane" - powiadomił amerykański dziennik. - Możemy zapewnić szkolenie i inne wsparcie, ale lufa pistoletu będzie skierowana na Europę. Nie wysyłamy Amerykanów, aby utrzymywali pokój w Ukrainie. I nie będziemy za to płacić. Niech zrobią to Polacy, Niemcy, Brytyjczycy i Francuzi - oznajmił przedstawiciel zespołu Trumpa.