"To zjawisko chce nam Krzysztof Stanowski przenieść do Polski". Kto się powinien bać?
- Będzie dymisja kolejnego ministra z lewicy? Przez lata w informacjach dotyczących wykształcenia Katarzyny Kotuli można było przeczytać, że polityczka jest magistrem. Teraz okazało się, że nie jest to prawda;
- - Jej przełożeni polityczni powinni się zastanowić, czy ona dalej powinna pełnić funkcje ministry - ocenił w TOK FM Michał Szułdrzyński;
- Redaktor naczelny 'Rzeczpospolitej' analizował też pomysł startu w wyborach Krzysztofa Stanowskiego.
Ledwie opadł kurz po aferach, których głównym bohaterem był Dariusz Wieczorek, czyli zgłoszony przez Lewicę były już minister nauki, a znów mamy niejasności - tym razem dotyczące minister Katarzyny Kotuli. Posłanka Lewicy, która w rządzie Donalda Tuska jest ministrą do spraw równości - jak się okazało - nie jest magistrą. Choć w informacjach na temat jej wykształcenia widniała informacja o ukończeniu studiów z tytułem magistra. - Mam wrażenie, że coś złego się dzieje. Oczywiście ministra Kotula powinna sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to był tylko błąd, czy jednak chciała swoich wyborców oszukać. Ja w takie pomyłki to nie do końca wierzę - komentował w TOK FM Michał Szułdrzyński.
Jak ocenił w "Wywiadzie politycznym" redaktor naczelny 'Rzeczpospolitej', sprawa powinna mieć też konsekwencje polityczne. - Jej przełożeni powinni się zastanowić, czy ona dalej powinna pełnić tę funkcję, czy też nie - stwierdził w rozmowie z Karoliną Lewicką komentator.
Stanowski na prezydenta. O co chodzi?
Do wyścigu prezydenckiego dołączył w środę Krzysztof Stanowski. Właściciel Kanału Zero chce brać udział w kampanii wyborczej, choć - jak sam stwierdził - prezydentem nie chce być. Bo nie jest 'w stanie tego urzędu z odpowiednią godnością i klasą'. Zdaniem Stanowskiego to samo dotyczy innych kandydatów, którzy walczą o prezydenturę.
Zdaniem Szułdrzyńskiego o starcie Stanowskiego nie można mówić bez spojrzenia na to, co obecnie dzieje się na świecie. - Myślę, że mamy do czynienia z globalnym zjawiskiem wojny, mediów starych i nowych. Krzysztof Stanowski jest przedstawicielem tych nowych mediów, które nam mówią, że tak naprawdę internet, konta na serwisach społecznościowych, kanał wideo mogą zastąpić tradycyjne media i ich rolę w demokracji. Zobaczmy, co robił Elon Musk. On - po wygranej Donalda Trumpa - szalał z radości, pisząc na swoim serwisie do użytkowników:
'To wy jesteście mediami. A te media tradycyjne kłamią'
. Mam wrażenie, że Krzysztof Stanowski jest elementem tego napięcia, które powstało - analizował gość TOK FM.
Rozmówca Karoliny Lewickiej podkreślił, że internet i media społecznościowe to "przestrzeń, w której może dochodzić do gigantycznych nadużyć i manipulacji". Dobrym tego przykładem jest sprawa unieważnionych wyborów w Rumunii, gdzie za sukcesem radykalnego kandydata miały stać manipulacje związane z mediami społecznościowymi. - Dwa tygodnie przed wyborami nie był on znany, ale dzięki temu, że ktoś potrafił zhakować algorytmy serwisów wideo, miał milionowe wyświetlenia tuż przed wyborami. I wiele osób uznało, że on jest bardzo popularny i na niego zagłosują - mówił Szułdrzyński.
Dziennikarz przypomniał, że jednym z elementów sukcesu wyborczego Donalda Trumpa, była "fala zwykłych ludzi", którzy zdecydowali się "na przekór" rządzącym elitom - wspieranym przez tradycyjne media - zagłosować na kandydata republikanów. - To zjawisko chce nam Krzysztof Stanowski przenieść do Polski - podsumował redaktor naczelny 'Rzeczpospolitej'.