Abp Polak "zaskoczony" odwołaniem koncertu. "Bolesny incydent"
Prymas Polski wyraził "zdziwienie" po tym, jak przez słowa Grzegorza Brauna odwołano koncert w kościele we Wrześni. W liście do Fundacji Dzieci Wrzesińskich abp Wojciech Polak wskazał na "bezpodstawne zarzuty" oraz "kłamstwa i półprawdy" w akcji protestacyjnej sprowokowanej przez skrajne środowiska.
- Koncert we Wrześni upamiętniający Louisa Lewandowskiego został odwołany po protestach zainicjowanych przez europosła Grzegorza Brauna;
- Arcybiskup Wojciech Polak wyraził zaskoczenie i sprzeciw wobec protestów, które opierały się na kłamstwach i zniekształceniach nauczania Kościoła;
- Prymas Polski przypomniał m.in. o historycznym orędziu pojednawczym biskupów polskich do niemieckich.
Po słowach europosła Grzegorza Brauna odwołano koncert w kościele we Wrześni. Miało być to upamiętnienie Louisa Lewandowskiego, kompozytora żydowskiego pochodzenia, który urodził się w tym mieście na początku XIX wieku.
W koncercie, który był planowany na niedzielę 26 października, miał wziąć udział chór z berlińskiej synagogi. Dzieci z miejscowej szkoły muzycznej i ośrodka kultury miały zaśpiewać m.in. skomponowaną po niemiecku chanukową piosenkę.
Grzegorz Braun na jednym z wieców mówił, że "polskie dzieci w kościele katolickim mają śpiewać po niemiecku", co wywołało falę protestów i gróźb wobec organizatorów. W efekcie - koncert odwołano z uwagi na bezpieczeństwo.
Sprawa ta odbiła się szerokim echem. Głos zabrał również arcybiskup Wojciech Polak, który w związku z tą sytuacją przesłał list do organizatora koncertu, Fundacji Dzieci Wrzesińskich.
List Prymasa Polski do Fundacji Dzieci Wrzesińskich
W liście tym polski hierarcha wyraził "zaskoczenie" i "zdziwienie". "Zaskakują mnie okoliczności, które zmusiły Państwa do takiej, a nie innej decyzji. Akcja protestacyjna, którą sprowokowały skrajne środowiska, pełna była emocji, niestety opierała się w wielu miejscach na kłamstwach i półprawdach oraz w znacznym stopniu zniekształcała nauczanie Kościoła" - czytamy w liście udostępnionym na stronie Archidiecezji Gnieźnieńskiej.
Abp Polak przypomniał, że objął honorowym patronatem cykl wydarzeń ku czci Louisa Lewandowskiego, a Archidiecezjalna Komisja ds. Śpiewu i Muzyki Kościelnej formalnie zatwierdziła przedstawiony wcześniej repertuar. "Pieśni, które miały być prezentowane, zarówno w warstwie tekstowej, jak i melodyjnej, w pełni odpowiadały charakterowi miejsca. Wszystkie pieśni były religijne, a w przeważającej części składały się z psalmów, które każdego dnia śpiewane są podczas liturgii" - wskazał arcybiskup. Jak wytłumaczył, zarzuty, jakoby planowany koncert naruszał jakiekolwiek przepisy kościelne, są bezpodstawne.
Zarzuty nt. języka pieśni i miejsca koncertu
Prymas Polski odniósł się również do słów Grzegorza Brauna, który zwracał sporą uwagę na żydowskie pochodzenie Louisa Lewandowskiego. "Chcę to wyraźnie podkreślić, iż uczeń Chrystusa, Chrześcijanin, powinien widzieć w osobie wyznania mojżeszowego brata, a nie wroga" - odparł abp Polak.
W odpowiedzi na - jak stwierdził abp Polak, całkowicie niezrozumiały - zarzut o to, że część pieśni miała być wykonywanych w języku niemieckim, Arcybiskup Gnieźnieński przypomniał symboliczne słowa "Orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich": "Biskupi zwracali się wtedy do Niemców: "wyciągamy do Was nasze ręce oraz udzielamy wybaczenia i prosimy o nie". "Trudno mieć pretensje o to, że promując twórczość jakiegoś kompozytora, pragnie się usłyszeć jego dzieło w oryginalnym języku, w którym tworzył" - wytłumaczył Prymas Polski.
Abp Polak przyznał, że "pewnie najwłaściwszym miejscem na ten koncert byłaby wrzesińska synagoga, w której pierwsze kroki w swojej muzycznej karierze stawiał Louis Lewandowski". Nie jest to jednak możliwe, bo - jak przypomniał Prymas Polski - w czasie wojny zburzyli ją "przeniknięci nienawiścią do Żydów niemieccy żołnierze".
Wojciech Polak w liście skierowanym do Fundacji Dzieci Wrzesińskich wskazał również na historię wspomnianych dzieci. "Dzieci Wrzesińskie występowały w obronie prawa do życia w prawdziwej wolności. Do tego, by można było mówić, jak kto chce, by można się było modlić tak, jak się chce. Zmuszenie kogoś do tego, by odwołał koncert, jest zaprzeczeniem tego ich pragnienia wolności" - oświadczył arcybiskup. I wyraził nadzieję, że był to "bolesny, ale jednak pojedynczy incydent".
Źródło: archidiecezja.pl, TOK FM