,
Obserwuj
Polska

Burza wokół Sary z Sejmu. Sąd, pozwy i kryzys w szkole. "Zrobiła się wielka awantura"

tokfm.pl
2 min. czytania
14.10.2025 08:15

Jesteśmy na krawędzi psychicznej wytrzymałości. Myślimy o zwolnieniu się z pracy - mówią nauczyciele ze szkoły podstawowej w Gdańsku, do której chodzi Sara. To dziewczynka, która zasłynęła tym, że jest zwana najmłodszą sejmową reporterką. O kolejnej odsłonie tej sprawy informuje trójmiejska "Gazeta Wyborcza". We wtorkowym "Poranku TOK FM" do historii nastolatki nawiązała Dominika Wielowieyska.

fot. Pawel Wodzynski/East News

Sprawa Sary z Sejmu. Co ustaliła "Wyborcza"?

Jak informuje trójmiejska "Gazeta Wyborcza", dziennikarska kariera Sary - zwanej najmłodszą sejmową reporterką - przyniosła jej nie tylko rozpoznawalność, ale także spowodowała kryzys w życiu szkoły, do której Sara uczęszcza. Rodzice uczniów z jej klasy mają domagać się przeniesienia dziewczynki do innej placówki. Ich zdaniem aktywność medialna dziecka doprowadza do napięć w klasie. "Sara buntuje dzieci przeciw nauczycielom, wciąga w politykę, która na tym etapie rozwoju nie powinna być istotną częścią ich życia" - mówi "GW" jeden z rodziców. Również nauczyciele przyznają - w rozmowie z dziennikarką "Wyborczej" - że mają dość tej sytuacji i myślą o zwolnieniu się z pracy.

Rodzice Sary odpowiedzieli prywatnym aktem oskarżenia przeciwko 50 osobom ze szkoły, którym zarzucili zniesławienie. "Czynność zniesławienia odbyła się m.in. przez podpisanie przez osoby oskarżone listu skierowanego do Kuratorium Oświaty w Gdańsku, a zawierającego dalece nieprawdziwie i zniesławiające sformułowania pod adresem moich klientów" - mówi "Wyborczej" Tomasz Kuśmierek, radca prawny, reprezentujący państwa Małeckich-Trzaskoś, tj. rodzinę Sary.

Autorka tekstu w gazecie informuje też, że w sądzie "toczy się sprawa o ograniczenie praw rodzicielskich rodziców Sary". "Wiemy, że wniosek w tej sprawie złożyła szkoła. Dyrekcja nie chce ujawniać powodów. Woli nie zaogniać konfliktu"- czytamy w "GW".

Sprawa Sary. "Zrobiła się z tego awantura"

"Zrobiła się z tego wielka awantura. Początkowo sprawa nie wyglądała jednoznacznie. Pytanie, czy rzeczywiście małe dziecko może mieć akredytację dziennikarską, by zadawać rozmaitym politykom pytania, czy jednak nie jest tak, że spiritus movens całej tej historii to tata Sary" - komentowała w "Poranku Radia TOK FM" Dominika Wielowieyska.

 Źródło: TOK FM, "Gazeta Wyborcza".