,
Obserwuj
Polska

Były pilot wojskowy o katastrofie w Radomiu. "To czysty cud, że nie doszło do tego wcześniej"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
28.08.2025 21:30

- To czysty cud, że do tej pory nie doszło do katastrofy F-16. Natomiast bycie w wojsku to jest taki zawód, w który jest wpisane ryzyko. Niestety zdarza się, że nawet w czasie pokoju żołnierze płacą za to najwyższą cenę - tak w TOK FM katastrofę lotniczą pod Radomiem skomentował były pilot wojskowy Michał Fiszer. 

Air Show
Air Show
fot. EAST NEWS
  • W czasie ćwiczeń do Air Show w Radomiu doszło do katastrofy, zginął pilot;
  • Na miejscu pojawił się szef MON;
  • O to, czy pokazy lotnicze są bezpieczne i czy powinny się odbywać, pytany był w TOK FM były pilot wojskowy Michał Fiszer.

Do tragicznego zdarzenia doszło w Radomiu, na próbie do Air Show. Podczas wykonywania manewru samolot F-16 rozbił się na pasie startowym, pilot nie przeżył. Na miejscu wypadku jest już obecny wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, który za pośrednictwem mediów społecznościowych złożył kondolencje rodzinie pilota. 

"Jestem na miejscu tragedii. W katastrofie samolotu F-16 zginął pilot Wojska Polskiego - oficer, który zawsze służył Ojczyźnie z oddaniem i wielką odwagą. Składam hołd Jego pamięci. Rodzinie i bliskim składam najgłębsze wyrazy współczucia. To wielka strata dla Sił Powietrznych i całego Wojska Polskiego" - napisał Kosiniak-Kamysz. 

Kondolencje złożył także Karol Nawrocki. "Dotarła do mnie bardzo smutna wiadomość o katastrofie samolotu F-16, w której zginął polski pilot. Składam najszczersze wyrazy współczucia Najbliższym. Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie" - napisał prezydent. 

Tragedia na Air Show w Radomiu. Czy pokazy lotnicze powinny się odbywać?

O to, czy pokazy lotnicze są bezpieczne i czy powinny się odbywać, pytany był w TOK FM były pilot wojskowy Michał Fiszer. Jak stwierdził, żadne pokazy nie są bezpieczne, tak jak nie są bezpieczne weekendy na drogach.

- Jeżeli ktoś nie chce oglądać takich pokazów, to niech na nie nie przyjeżdża. Na całym świecie takie pokazy się odbywają, a w Polsce chętnych na nie jest mnóstwo, to są dziesiątki tysięcy widzów. Większość z tych pokazów lotniczych odbywa się bezawaryjnie i te imprezy są potrzebne, żeby wojsko miało kontakt ze społeczeństwem i odwrotnie - wyjaśnił gość TOK FM. 

Zapytany, czy można wywnioskować, co było przyczyną katastrofy, odparł, że tak, ale zachowa to dla siebie. - Jest zwyczaj, by nie wprowadzać do obiegu publicznego informacji, zanim sprawy nie zbada komisja wojskowa. Oni mają dostęp do informacji, do tak zwanych czarnych skrzynek, dokumentów, relacji świadków i tak dalej, więc może się okazać w toku prac śledczych, że oni odkryją zupełnie inną, prawdziwą przyczynę wypadku, a ta wiadomość puszczona w obieg, okaże się tylko nieprawdziwą plotką - zaznaczył Fiszer. 

F-16 na Air Show w Radomiu

Gość "Programu Specjalnego" w TOK FM opowiedział również o samolotach F-16. Jak zaznaczył, to jest samolot, który został do polskiego lotnictwa wojskowego wprowadzony w listopadzie 2006 roku i od tamtej pory latał bezawaryjnie, co jest - jego zdaniem - czystym cudem. Ponieważ - jak mówił ekspert - w innych siłach powietrznych samoloty tego typu rozbijały się i ulegały katastrofie, gdyż jest to latanie niewiarygodnie trudne i ryzykowne. - To samolot wielozadaniowy, który może bronić nieba przed atakami z powietrza, ale może też atakować obiekty naziemne, czyniąc przeciwnikowi ogromne szkody - wyjaśnił Fiszer.  

Jak dodał, choć u nas to jest pierwsza tego typu katastrofa na tym samolocie, to ogólnie katastrof było więcej. Mniej więcej rok temu zginął pilot samolotu M-346. - Natomiast nie wolno zapominać, że też na granicy z Białorusią giną żołnierze. To jest taki zawód, w który jest wpisane ryzyko. Więc gdyby przyszło nam rzeczywiście bronić naszych granic, tych śmierci byłoby więcej. Nawet kilkaset dziennie. Niestety to jest taki zawód, gdzie zdarza się, że nawet w czasach pokoju wojskowi płacą za to najwyższą cenę - podsumował rozmówca Krzysztofa Horwata.