,
Obserwuj
Polska

Czemu radni nie chcą ograniczyć sprzedaży alkoholu w całej Warszawie? W tle konflikt na szczycie PO

3 min. czytania
18.09.2025 15:28

- To stanowisko, nie uchwała, więc nie ma żadnej mocy prawnej. Naszym zdaniem to po prostu przeciąganie struny, gra na zmęczenie mieszkańców i opinii publicznej - tak pomysł radnych KO na uregulowanie sprzedaży alkoholu w Warszawie skomentował w TOK FM socjolog i aktywista Jan Śpiewak. 

Głosowanie nad nocną prohibicją w Warszawie
Głosowanie nad nocną prohibicją w Warszawie
fot. PRZEMYSLAW WIERZCHOWSKI/REPORTER

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Podczas czwartkowej sesji warszawscy radni przyjęli stanowisko klubu KO zakładające testowe wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w Śródmieściu i na Pradze-Północ;
  • Wcześniej prezydent Warszawy wycofał własny projekt, według którego ograniczenia dotyczyłby całej stolicy; 
  • "Branża bardzo się boi, że kiedy stolica przyjmie taki zakaz, to będzie to znaczący symbol walki mieszkańców (...), a przecież to w Polsce eldorado" - ocenił w TOK FM socjolog i aktywista Jan Śpiewak. 

Na czwartkowej sesji radni przyjęli zaproponowane przez klub KO stanowisko m.in. w sprawie pilotażowego wprowadzenia nocnej prohibicji w Śródmieściu i na Pradze-Północ. Wcześniej prezydent Warszawy wycofał swój projekt dotyczący wprowadzenia zakazu na terenie całego miasta.

Za przyjęciem stanowiska było 36 radnych, przeciw było ośmiu, nikt się nie wstrzymał od głosu.

Stanowisko wskazuje na potrzebę wdrożenia warszawskiego programu "Bezpiecznej nocy" zawierającego m.in. mapowanie miejsc uciążliwych, wprowadzenia programu "odpowiedzialny sprzedawca", dodatkowych kampanii edukacyjnych, a także pilotażowego ograniczenia sprzedaży alkoholu na terenie Śródmieścia i Pragi-Północ.
Propozycję stanowiska skrytykowali obecni na sesji mieszkańcy, którzy skandowali: "Hańba, hańba!". 

Ograniczenie sprzedaży alkoholu w Warszawie. Co się wydarzyło na czwartkowej sesji RM? 

- To stanowisko, nie uchwała, więc nie ma żadnej mocy prawnej. Innymi słowy, to wyrażenie woli, choć naszym zdaniem to po prostu przeciąganie struny, gra na zmęczenie mieszkańców i opinii publicznej - komentował w TOK FM socjolog i aktywista Jan Śpiewak, który był na sesji Rady Miasta Warszawy. 

Zwrócił w tym kontekście uwagę, że w czwartek wszystko zaczęło się od tego, że mieszkańcy nie zostali wpuszczeni na salę obrad. - Wyszedł mail do pracowników urzędu miasta, by na nią przyszli, podszywając się pod mieszkańców. A że na radzie miasta jest około 100 miejsc do jej oglądania, to ok. 70 proc. z nich zajęli ludzie związani z Platformą Obywatelską - opisywał w rozmowie z Filipem Kekuszem. 

"Mydlenie oczu"

W ocenie gościa TOK FM Platforma Obywatelska nie ma żadnych argumentów, żeby nie wprowadzać ograniczeń w sprzedaży alkoholu w Warszawie. - Tym bardziej, że dwa dni temu komendant stołeczny policji odpowiadał się za (ograniczeniem), Okręgowa Izba Lekarska też wypowiedziała się za, komendantem garnizonu warszawskiego również był za. Wydaje się, że wszyscy są "za", a jest to tylko konflikt między (Rafałem - red.) Trzaskowskim a (Marcinem) Kierwińskim - dopowiedział. 

Dopytywany, jak tłumaczą się radni, którzy są przeciwnikami wprowadzeniu nocnej prohibicji w Warszawie, wymienił hasła:  "Potrzebna jest edukacja", "Chodzi o egzekwowanie istniejących przepisów". - Tyle tylko, że to też kwestia doświadczenia życiowego. Jeśli sprzedawczyni ma 25 lat i jest drobną panią, to czy ona nie sprzeda w środku nocy alkoholu agresywnemu panu?! Przecież wiemy, jak w praktyce to wygląda. Mówienie o edukacji to mydlenie oczu. To nie rozwiąże problemu na SOR-ach - tłumaczył Jan Śpiewak. 

Redakcja poleca

Zwrócił też uwagę na to, że trwa też nierówna walka o to, by uregulować rynek. Przypomniał w tym kontekście, że nadal nie ma np. zakazu promocji i ograniczenia reklamy alkoholu, choć rozmowy z resortem zdrowia trwają od miesięcy. 

- Teraz branża bardzo się boi, że kiedy stolica przyjmie zakaz, to będzie to znaczący symbol walki mieszkańców, a przecież to eldorado w Polsce. Firmy płacą bardzo niskie podatki, niska jest też akcyza, koncesje są rozdawane na prawo i lewo, a reklama wylewa się z każdego rogu. Dość powiedzieć, że branża ma 50 mld zł obrotu rocznie i na pewno jest bardzo aktywna w tej sprawie - podsumował w TOK FM. 

Źródło: TOK FM, PAP

Redakcja poleca