"Niebywały skandal". Gigantyczne zamieszanie w Warszawie ws. zakazu sprzedaży alkoholu w nocy
Zamiast uchwał w sprawie nocnej ciszy alkoholowej - jest tylko stanowisko w sprawie wprowadzenia programu pilotażowego - "Bezpieczna noc". Tak Warszawa kończy debatę na temat nocnej ciszy alkoholowej.
Porządek czwartkowej sesji otwierały głosowania w sprawie projektów uchwał dotyczących ograniczenia sprzedaży alkoholu nocą. Chodzi dokładnie o dwa projekty, które proponowały tę samą zasadę (ograniczenie sprzedaży w sklepach i na stacjach benzynowych, ale nie w restauracjach, barach, pubach i tym podobnych), ale różniły się godziną rozpoczęcia obowiązywania zakazu.
Klub Lewica i Miasto Jest Nasze proponowały prohibicję w godzinach 22.00-6.00, z kolei prezydent Warszawy w godzinach 23.00-6.00. Dodatkowo, projekt prezydencki zakładał dłuższy okres karencji - trzy miesiące, podczas gdy projekt radnych - 14 dni.
"Trzeba wycinać skalpelem, a nie walić młotem"
Czwartkowe posiedzenie Rady Warszawy, na którym trwała debata nad wprowadzeniem ograniczeń w nocnej sprzedaży alkoholu, okazało się bardzo burzliwe. Przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej chcieli wycofania uchwał z procedowania, podczas gdy krytyczni wobec tego pomysłu byli przedstawiciele organizacji miejskich, w tym m.in.: Miasto Jest Nasze.
- Trzeba przede wszystkim zidentyfikować miejsca, które rodzą problemy. W naszej ocenie nie wszystkie z punktów rodzą problemy i to tam trzeba reagować. Trzeba wycinać skalpelem, a nie walić młotem - przekonywał warszawski radny KO Jarosław Szostakowski.
Z kolei przedstawiciel organizacji Miasto Jest Nasze Jan Mencwel ocenił, że usunięcie z porządku obrad uchwały o ograniczeniu nocnej sprzedaży alkoholu i zaproponowanie "stanowiska, które nie ma skutków prawnych i niczego nie zmienia". "Skandaliczna wolta. Sam Trzaskowski nie pojawił się na sali" - napisał na platformie X.
Dzień wcześniej opublikował w mediach społecznościowych film ze stolicy Węgier, gdzie wziął udział w Budapest Forum.
W przerwie sesji prezydent stolicy Rafał Trzaskowski, także we wpisie na platformie X ogłosił, że udało się wypracować rozwiązanie, które zyska poparcie większości radnych.
Założenia nowego projektu przekazał szef klubu PO Jarosław Szostakowski.
O jakich zmianach mowa? Ma być więcej patroli policji i straży miejskiej, lepszy monitoring sklepów z alkoholem, z kolei nocna prohibicja będzie wprowadzona tylko w dwóch dzielnicach: w Śródmieściu i Pradze Północ - tylko na rok i tylko tam gdzie jest najwięcej zgłoszeń od mieszkańców.
Podczas odczytywania kolejnych punktów na sali dało się słyszeć okrzyki: "To za mało".
Ostatecznie radni - głosami Koalicji Obywatelskiej - zdecydowali w głosowaniu o przyjęciu do porządku obrad punktu dotyczącego stanowiska zgłoszonego przez przewodniczącego klubu KO. Następnie zgodzili się na wycofanie projektu uchwały prezydenta i zwrócenie się do władz Śródmieścia i Pragi Północ o opinię w sprawie projektów uchwał dotyczących pilotażowego programu.
"To kpina"
- To jest kpina. Kpina z mieszkańców, kpina z policji, kpina ze straży miejskiej, kpina z lekarzy. Wszyscy ci ludzie mówią o tym, że taki zakaz jest w Warszawie absolutnie konieczny - skomentowała Agata Diduszko-Zyglewska, przewodnicząca klubu radnych Lewica - Miasto jest Nasze.
Zaproponowała przy tym, by pilotażowy program został wprowadzony w czterech dzielnicach, które pozytywnie zaopiniowały ten pomysł, czyli nie tylko w Śródmieściu i na Pradze Północ, ale także na Ochocie i Bielanach.
Z inicjatywą, by przeprowadzić roczny pilotaż, wyszedł także sam burmistrz Bielan Grzegorz Pietruczuk.
- Mam akurat szpital, mamy raporty straży miejskiej i policji, w tym liczbę zgłoszeń. Wszystko mamy i możemy za rok porównać, jak to wpłynie na poprawę bezpieczeństwa mieszkańców. Osobiście uważam, że bez najmniejszego problemu udowodnimy, że to po prostu działa - usłyszał reporter TOK FM Błażej Kulesza na sesji.
"Niebywały skandal"
W mediach społecznościowych pojawiły się także wpisy przedstawicieli stowarzyszenia Miasto Jest Nasze i partii Razem, którzy wskazywali, że mieszkańcy i społecznicy nie mogli dostać się na salę obrad, a miejsca na widowni zajęli działacze i radni dzielnicowi z Koalicji Obywatelskiej.
"Niebywały skandal. Ledwo wszedłem i siedzę obok burmistrza Wawra i obok dwóch radnych PO" - napisał na platformie X aktywista i publicysta Jan Śpiewak. Jak podkreślił, "polityków PO wpuszczano na miejsca dla mieszkańców bocznym wejściem".
Z kolei ministra funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska oceniła, także na X, że "dziwne siły miotają dziś Warszawą".
"Komendant stołecznej policji, który jeszcze przedwczoraj przekonywał, że zakaz sprzedaży alkoholu po 22.00 poprawi bezpieczeństwo - nagle odchodzi ze stanowiska (media piszą, że pod presją). Wczoraj wszyscy radni KO dostają mobilizującą wiadomość, by dziś koniecznie stawić się na głosowania. A dziś działacze KO blokują miejsca dla mieszkańców, żeby nikt nie mógł patrzeć im na ręce podczas głosowań" - podkreśliła.
źródło: TOK FM, PAP, X, media