Dlaczego Sławosz wpadł w tę pułapkę? Dr Rożek: Oni nie dowieźli
Ludzie w internecie tropią spisek w kosmicznej misji Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego. Piszą, że została "nagrana w studiu", a dowodem ma być... polska musztarda. Dr Tomasz Rożek wskazał winnych tego stanu rzeczy. - Oni nie dowieźli - mówił w Poranku TOK FM.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak to się stało, że kosmiczna misja Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego obrosła teoriami spiskowymi i przez wielu została zredukowana do pierogowego mema?
- W ocenie dr. Tomasza Rożka w tej historii został popełniony cały szereg błędów. "One lądują na głowie Sławosza, chociaż tak naprawdę on nie jest w tej sytuacji winny" - podkreślił w TOK FM fizyk;
- Nauka w odwrocie. Coraz więcej Polaków wierzy w teorie spiskowe - to temat weekendu w TOK FM. Mówimy i piszemy więcej na ten temat.
Wokół lotu Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego narosło wiele teorii spiskowych. W internecie krążą wpisy np. o tym, że jego misja została sfingowana, a za dowód uchodzi... polska musztarda, którą astronauta pokazał na pokładzie stacji. Pod filmami publikowanymi przez astronautę regularnie pojawiają się komentarze, że "to wszystko nagrano w studiu".
- To, że krzykliwa grupka tak pisze, nie oznacza, iż zasadnicza większość tak uważa - zastrzegł dr Tomasz Rożek, fizyk i popularyzator nauki, założyciel fundacji „Nauka. To Lubię”. Wskazał, że takie teorie spiskowe są wyraziste, a więc widoczne w sieci. Czasem więc przyćmiewają rozsądne głosy.
Przyznał jednak, że teorii spiskowych i ich wyznawców jest coraz więcej. Potwierdza to zresztą najnowsza odsłona Eurobarometru. Według niego Polacy są w czołówce narodów w Europie, które pozostają najbardziej podatne na pseudonaukowe narracje. Wątpią np. w globalne ocieplenie i ewolucję człowieka.
- Odsuwamy się od tego, co nauka mówi. Problem polega na tym, że bardzo ciężko na to zapracowaliśmy. My, czyli nauczyciele, politycy projektujący system edukacji, ale też rodzice i dziadkowie, którzy niespecjalnie pilnują, czego dzieci uczą się w internecie. Stworzyliśmy świat dwóch prędkości albo dwie równoległe rzeczywistości. Pierwsza - naukowa - jest postrzegana jako nudna i niezrozumiała. Druga jest np. w mediach społecznościowych i wydaje się bardziej kolorowa, łatwiejsza do zrozumienia. Wraz z rozwojem social mediów ta druga, która wcześniej była marginesem, stała się siłą wiodącą -
Nieszczęsne pierogi Sławosza. Dr Rożek: Oni nie dowieźli
Prowadzący audycję zauważył, że aby uatrakcyjnić opowieść o komicznej misji Polaka, TVP zaprosiła go do programu śniadaniowego, w którym kosztował pierogi. To okazało się wizerunkową pułapką. Tym samym wielkie osiągnięcie, jakim niewątpliwie był lot w kosmos, dla wielu zostało zredukowane do kulinarnego mema.
- Niestety, tak się stało - przyznał dr Tomasz Rożek. - Takie rzeczy są OK, ale gdy są ubarwieniem przekazu, a nie stają się sztandarem. Na tym polega problem - zaznaczył popularyzator nauki.
Jak dodał, w historii Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego został popełniony cały szereg błędów. - One lądują na głowie Sławosza, chociaż tak naprawdę on nie jest w tej sytuacji winny. A jeśli nawet jest, to w najmniejszym stopniu. Przecież to nie jest tak, że on sam sobie wymyślał strategię komunikacyjną. Tym powinny się zająć odpowiednie instytucje. A moim zdaniem - mówiąc bardzo delikatnie - nie dowiozły tego - podkreślił.
W jego ocenie jedną z takich instytucji było Ministerstwo Edukacji. - Doprowadziło do niepojętej sytuacji, w której szkoły przed wylotem Sławosza w kosmos nie dostały absolutnie żadnych materiałów (edukacyjnych na temat misji polskiego astronauty). Resort był o tym alarmowany, ale nie zrobił absolutnie nic. Winnych jest więcej. I tak krok po kroku doszliśmy do sytuacji, w której mamy te pierogi - podsumował gość TOK FM.