,
Obserwuj
Dolnośląskie

"Nasze państwo wobec sprawców przemocy jest wyjątkowo łagodne". Domagają się zmiany definicji gwałtu

3 min. czytania
15.02.2023 09:34

Zielona Góra zatańczyła przeciwko przemocy wobec kobiet. - Taniec to jest ten moment, w którym człowiek ma pełnię władzy nad swoim ciałem. Decyduje o każdym ruchu i geście, i chce, żeby tak było w każdej chwili jego życia - mówi Anita Kucharska-Dziedzic, prezeska Stowarzyszenia na rzecz Kobiet BABA w Zielonej Górze.

|
|
fot. Władysław Czulak / Agencja Wyborcza.pl

One Billion Rising to ogólnoświatowy protest w formie tańca, który zwraca uwagę na przemoc wobec kobiet. W dniu, w którym zakochani celebrują swoją miłość, kobiety i mężczyźni spotykają się, aby wspólnie tańczyć i wyrazić w ten sposób swój sprzeciw wobec przemocy ze względu na płeć. W Zielonej Górze to już walentynkowa tradycja.

W tym roku tańczący domagali się zmiany definicji gwałtu - żeby w Kodeksie karnym zgwałcenie definiowano jako brak zgody na odbycie stosunku. Obecnie bowiem definicja ta opiera się na konieczności stawiania widocznego oporu. Gwałt w polskim prawie jest występkiem, za który grożą dwa lata więzienia albo mniej, a najczęściej kończy się karą w zawieszeniu. - A to zniechęca ofiary do szukania sprawiedliwości - mówi Anita Kucharska-Dziedzic, posłanka Lewicy, prezeska Stowarzyszenia na rzecz Kobiet BABA w Zielonej Górze. I dodaje, że bardzo często osobą, która musi tłumaczyć się przed policją czy prokuratorem, jest ofiara. To jej zachowanie bierze się pod uwagę: jak wyglądała, czy nie miała za krótkiej spódniczki, za mocnego makijażu, czy się broniła.

- A to nie ofiarą, a sprawcą trzeba się zająć. Czy miał zgodę, sygnał, że kobieta chce z nim odbyć stosunek? Czy ją odurzył? A może zastraszył? - zaznacza nasza rozmówczyni. Jej projekt ustawy w tej sprawie jest gotowy i od dwóch lat leży w sejmowej zamrażarce.

Szczycimy się tym, że kobiety w Polsce są całowane po rękach czy przepuszczane w drzwiach, ale nie zauważamy, co się dzieje w momencie, gdy te drzwi są już zamknięte. Prezeska Stowarzyszenia BABA mówi, że jako państwo mamy tendencję do lekceważenia przemocy. - Jeżeli popatrzymy na dane dotyczące skazywania sprawców przemocy w rodzinie czy przemocy seksualnej, to widzimy, że nasze państwo, w porównaniu do innych europejskich krajów, jest wyjątkowo łagodne wobec nich - dodaje Kucharska-Dziedzic.

Narzędzia do walki są, brakuje chęci

I przekonuje, że mamy wiele narzędzi do walki z przemocą wobec kobiet i byłyby one skuteczne, gdyby rzeczywiście były stosowane. Przykładem może być procedura natychmiastowej izolacji sprawcy przemocy domowej, która - jak przyznaje nasza rozmówczyni - jest zbyt rzadko stosowana.

Jeżeli przyjrzymy się statystykom - np. w województwie lubuskim - to zauważymy, że są one różne, w zależności od powiatu. - Bo to zależy od tego, czy komendanci chcą się "bawić" w papierkową robotę i uważają, że walka z przemocą w rodzinie jest tym czymś, czym się policja powinna zajmować, czy nie - wyjaśnia posłanka. Jej zdaniem ciągle jeszcze obowiązuje w Polsce zasada "niezauważania".

Monitoring

Kluczową sprawą w walce z przemocą jest monitoring. - Przestaliśmy na przykład monitorować liczbę wyjazdów policji do awantur domowych. Wiemy, że było ich około miliona, ale dekadę temu - podaje nasza rozmówczyni. Ile jest teraz? Nie wiadomo. - Policja nie chce się tym zajmować, nie chce poznać skali zjawiska, z którym teoretycznie walczy - uważa prezeska BABY.

- Przemoc wobec kobiet, dzieci, przemoc w ogóle, to są zjawiska, których jako państwo staramy się nie dostrzegać. Udajemy, że tego nie ma, że jest pięknie - mówi posłanka. - Myślę, że jeżeli użyję słowa "dulszczyzna", to ono doskonale opisze stan prawny i stan społeczny dotyczący przeciwdziałania przemocy - puentuje.

'Nazywam się Miliard'

One Billion Rising to ogólnoświatowa kampania społeczna przeciw przemocy wobec kobiet. - Żyjemy na świecie, w którym około miliard kobiet zostaje zgwałconych. Miliard kobiet! - wykrzyczała w 2011 roku Eve Ensler, która po fali brutalnych gwałtów, jakie miały miejsce w USA, powiedziała głośne "dość" zamiataniu pod dywan aktów przemocy wobec kobiet. Tak rozpoczęła się akcja One Billion Rising, po polsku: 'Nazywam się Miliard'.