Jest przełom w ośrodku dla niesłyszących uczniów. Po nagłośnieniu sprawy zatrudnią tłumaczy
- Mowa o Dolnośląskim Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczego nr 12 dla Uczniów Niesłyszących i Słabosłyszących oraz z innymi niepełnosprawnościami im. Marii Grzegorzewskiej we Wrocławiu. Szkoła zatrudniła w tym roku 20 nauczycieli, z czego część nie posługiwała się językiem migowym.
- Nauczyciele wszczęli alarm, przekonując, że ich dzieci są dyskryminowane.
- Apele przyniosły efekt - szkoła już zatrudnia tłumaczy języka migowego, żeby zwiększyć dostępność.
Szkoła zatrudniła w tym roku szkolnym 20 nowych nauczycieli. To jedna piąta wszystkich pedagogów pracujących w Dolnośląskim Specjalnym Ośrodku Szkolno-Wychowawczego nr 12 dla Uczniów Niesłyszących i Słabosłyszących oraz z innymi niepełnosprawnościami im. Marii Grzegorzewskiej we Wrocławiu. W momencie zatrudnienia - nie umieli migać. Gdy dzieci zaczęły domagać się tłumaczenia, jedna z nauczycielek napisała na tablicy, że nie ma takiego obowiązku. Sprawę nagłośniliśmy w TOK FM kilka tygodni temu.
Dyskryminacja
Uczniowie czuli się wykluczeni. Opowiadali nam, że nauczyciele mówią - niby do nich, ale odwróceni twarzą do tablicy, robią wykłady, używają trudnych słów.
Rodzice apelowali do szkoły już od września, bo dla dzieci głuchych, które do tej porozumiewały się językiem migowym - nagłe odcięcie od takiej komunikacji jest traumatyczne. - To dyskryminacja. Pozbawienie Głuchych jakichkolwiek praw - mówiła Anna Brzegowa-Jabczyk, mama Juliana, który uczy się w pierwszej klasie szkoły branżowej na asystenta kucharza. - Pani od przedmiotów zawodowych zupełnie nie miga. Panie z języka polskiego, matematyki, z historii i pan od wychowania fizycznego też nie posługują się językiem migowym. Nie można się niczego dowiedzieć, poszerzyć swojej wiedzy. Mój syn nie przyswoi nowych rzeczy, bo nie ma jak - mówiła matka.
Oto prawda o pracy kurierów. 'Jak masz potrzebę, to tu za paczkomatem się wysikaj'
Nie migają, bo nie muszą
O złej sytuacji w ośrodku mówili też zatrudnieni nauczyciele. Chcieli zachować anonimowość. Podczas spotkania z reporterką TOK FM podkreślali, że tak złej sytuacji w szkole jeszcze nie było.
Dyrektor ośrodka tłumaczył jednak, że osoba ucząca w takiej placówce nie musi znać języka migowego. Wymagane jest wykształcenie z surdopedagogiki, czyli pedagogiki zajmującej się nauczaniem osób głuchych i niedosłyszących. - Gdybym mógł zatrudnić nauczycieli ze znajomością języka migowego, to by tu byli. Nie ma ich, bo nie ma ich na rynku - mówił dyrektor. Zapewniał, że nowi nauczyciele robią studia podyplomowe i kurs z języka migowego. Dodawał też, że 'Rada Rodziców nie informowała nadzoru pedagogicznego o takich sytuacjach'.
Rekrutacja trwa
Jednak urzędnicy z Urzędu Marszałkowskiego, czyli organu prowadzącego, zauważyli problem. Znalazły się pieniądze na zatrudnienie tłumaczy Polskiego Języka Migowego. - Będą obecni na tych lekcjach, na których nauczyciele nie migają i będą tłumaczyć treść lekcji na język migowy - wyjaśnia Michał Nowakowski z Urzędu Marszałkowskiego.
Rekrutacja trwa. Rodzice informują, że dwóch tłumaczy już pracuje z uczniami podczas lekcji. Szkoła poszukuje kolejnych. - Dostępność będzie zagwarantowana - obiecuje dyrektor Departamentu Spraw Społecznych Jerzy Komorowski. - Będą te tłumaczenia do końca roku szkolnego, a jeżeli będzie taka konieczność, to będziemy to kontynuować tak długo, jak będzie trzeba - kwituje.
W ośrodku potrzebnych jest 5-6 tłumaczy. Urząd przeznaczy na ten cel około 350 tysięcy złotych.