,
Obserwuj
Dolnośląskie

Gdzie głos Kościoła w sprawie granicy? "Nawet oni są zarażeni tym lękiem"

4 min. czytania
13.07.2025 07:00
Uchodźcy są naszymi bliźnimi i tak powinniśmy ich traktować, a nie jako "obcych" albo wrogów - mówi TOK FM dr Tomasz Sieniow, prawnik z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Nie ukrywa, że martwi go, iż Kościół nie reaguje na propagandę robioną w celach politycznych. - Bo przecież chrześcijaństwo nie polega na wykluczaniu innych - podkreśla.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl
  • Rząd przywrócił kontrole na granicy z Niemcami i Litwą, mają być prowadzone do 5 sierpnia;
  • "Mam wrażenie, że rządząca koalicja doszła do wniosku, że jedyną obroną przed populizmem jest bycie większym populistą" - mówi TOK FM dr Tomasz Sieniow, prawnik z KUL;
  • Przyznaje, iż obawia się, że narracja, z którą mamy obecnie do czynienia, spowoduje, że ci "inni" (migranci) staną się celem ataków. "Zresztą to już się dzieje" - mówi;
  • Prawnik z KUL jest też członkiem Rady do Spraw Uchodźców przy Episkopacie. Gdy pytamy go, czy nie brakuje mu głosu Kościoła w temacie migrantów i granicy, bez chwili wahania odpowiada: "Tak, brakuje bardzo".

Od 7 lipca Polska tymczasowo przywróciła kontrole na granicach z Niemcami i Litwą. Są prowadzone wyrywkowo. Zgodnie z planem - mają potrwać do 5 sierpnia. Rząd przekonuje, że kontrole są odpowiedzią na "rosnące zagrożenie związane z nielegalną migracją i działaniami hybrydowymi reżimu Aleksandra Łukaszenki". Wcześniej swoje działania na granicy prowadził Robert Bąkiewicz i jego samozwańczy Ruch Obrony Granic. Kontrolowali ludzi (m.in. w Zgorzelcu), nie mając do tego żadnych uprawnień.

"W rządzie próbują pokazać, że nie są 'miękiszonami'"

- Mam wrażenie, że rządząca koalicja doszła do wniosku, że jedyną obroną przed populizmem jest bycie większym populistą - mówi TOK FM dr Tomasz Sieniow, adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Prawa Unii Europejskiej Instytutu Nauk Prawnych Wydziału Prawa KUL. - Obawiam się, że nasz rząd stara się wykorzystać tę okazję, by pokazać, że oni wcale nie są słabsi niż PiS czy Konfederacja, że nie są "miękiszonami" wobec migrantów - dodaje.

Nie ukrywa, że decyzja rządu o przywróceniu kontroli na granicach jest dla niego niezrozumiała. - Oczywiście kontrole jako pierwsi przywrócili Niemcy. Natomiast nasze kontrole zostały wprowadzone w wyniku pewnego pobudzenia politycznego. Inicjatywa zwana Ruchem Obrony Granic, ale też politycy, którzy ją popierają, próbowali nam udowodnić, że Niemcy wypychają do nas tysiące migrantów, co jest kłamstwem - przekonuje Sieniow.

Jego zdaniem działania rządu zakłócają ruch graniczny i - co ważne - "wcale nie pokazują jakichś spektakularnych liczb osób zatrzymywanych na granicy za jej nielegalne przekroczenie". - Inwestujemy ogromne środki, wkładamy wielkie emocje, a to przecież zawsze się działo. Zawsze ktoś przekraczał granicę Schengen, również nielegalnie, bez dokumentów - dziwi się prawnik z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Prawnik ostrzega przed nakręcaniem nienawiści wobec migrantów

Oprócz działalności akademickiej dr Sieniow od wielu lat kieruje Fundacją Instytut na Rzecz Państwa Prawa. Pomaga migrantom i migrantkom, wielu z nich reprezentował prawnie, razem ze współpracownikami regularnie odwiedza migrantów w ośrodkach dla cudzoziemców.

Przyznaje, iż obawia się, że narracja, z którą mamy obecnie do czynienia, spowoduje, że ci "inni" (migranci) staną się celem ataków. - Zresztą to już się dzieje - mówi Sieniow. - Jeśli rząd nie zacznie budować jakiejś kultury akceptacji i nie zrozumie, że integracja cudzoziemców jest niezbędna dla przyszłości Polski, to będziemy się prześcigać w tym, kto jest bardziej nastawiony przeciwko migrantom, a to do niczego dobrego nas nie zaprowadzi - dodaje gość TOK FM.

Sieniow - na przestrzeni ostatnich 20 lat - poznał wielu uchodźców, z niektórymi się zaprzyjaźnił i do dziś utrzymują kontakt. - Znam inżynierów, lekarzy, prawników, ale też osoby z niższym wykształceniem. I wiem, że dla wielu z nich głównym celem wyjazdu ze swojego kraju, często ogarniętego wojną, było to, by znaleźć miejsce, w którym bezpiecznie będą mogły się wychowywać i kształcić ich dzieci. Te osoby naprawdę nie szukają socjalu w Polsce - przekonuje nasz rozmówca.

Gdzie głos Kościoła ws. migrantów?

Prawnik z KUL jest też członkiem Rady do Spraw Uchodźców przy Episkopacie. Gdy pytamy go, czy nie brakuje mu głosu Kościoła w temacie migrantów i granicy, bez chwili wahania odpowiada: "Tak, brakuje bardzo".

- Rada do Spraw Uchodźców zabierała głos w tej sprawie. Tylko problem polega na tym, że głos ten jest zagłuszany przez wielkie tuby propagandowe, nawet w Kościele katolickim, które są antymigracyjne, bo są już zarażone tym lękiem - twierdzi nasz rozmówca.

Byli rozbici, a teraz grzmią o 'inwazji' migrantów. 'To dopiero początek'

Według Sieniowa w przyszłości będziemy żyli - także w Polsce - w wielokulturowym i wieloreligijnym społeczeństwie. - I musimy spojrzeć na to w ten sposób, że uchodźcy są naszymi bliźnimi i tak powinniśmy ich traktować, a nie jako "obcych" albo wrogów - przekonuje. Nie ukrywa, że martwi go, iż Kościół nie reaguje na propagandę robioną w celach politycznych. - Bo przecież chrześcijaństwo nie polega na wykluczaniu innych - kwituje.

Posłuchaj całej rozmowy: