Drony nad Polską. Coś poszło nie tak? "20 lat nam nie wystarczyło"
Czy nie powinniśmy pracować nad takim systemem, który umożliwiłby przed nadlatującymi dronami zamiast przed ich szczątkami? - pytała w TOK FM dr Paulina Piasecka. Eksperta zwróciła uwagę, że Polska nadal ma co poprawiać w systemie ostrzegania o zagrożeniach.
- RCB wysłało alerty, żeby nie zbliżać się do szczątków dronów - niektórzy dostali je dopiero po godz. 9 rano;
- Zdaniem Pauliny Piaseckiej, mimo 20 lat udziału w koalicji antyterrorystycznej, wciąż nie funkcjonuje spójny system komunikacji o zagrożeniach;
- Ekspertka podkreślała, że musimy "mieć świadomość tego, że nieubłaganie, choć powoli, następuje eskalacja zagrożenia po wschodniej stronie naszej granicy".
W nocy polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez rosyjskie drony. Część z nich została zestrzelona. - Pierwsze naruszenie przestrzeni powietrznej odnotowano około godziny 23.30 we wtorek, ostatnie około 6.30 w środę. Naruszeń naliczono 19, ale to nie są ostateczne dane - mówił w Sejmie Donald Tusk. Jak dodał, wiele z dronów nadleciało z terytorium Białorusi.
Rano Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało alerty, by nie zbliżać się do szczątków dronów i informować o nich służby. - Jeżeli robimy sam alert po fakcie, to znaczy w momencie, w którym zakończyły się działania wojskowe mające na celu zestrzelenie tych niebezpiecznych obiektów, to wydaje się, że ta treść jest wystarczająca - oceniła w specjalnym wydaniu "Przedpołudnia TOK FM" dr Paulina Piasecka, dyrektorka Centrum Badań nad Terroryzmem Collegium Civitas.
Ale nie obyły się bez uwag na temat informowania i ostrzegania mieszkańców. Jak wyjaśniła, pytanie brzmi, czy nie jest "odrobinę za późno" na takie komunikaty - zostały one wysłane po godz. 8, sama otrzymała je po godz. 9. - Czy nie powinniśmy pracować nad takim systemem, który umożliwiłby przed nadlatującymi dronami zamiast przed ich szczątkami? - pytała ekspertka.
Takie informacje pojawiły się na stronach związanych z wojskiem. Z drugiej strony Ministerstwo Edukacji Narodowej decyzję o tym, czy przyjąć dzieci w szkołach, zostawiło samorządom. - Mam nadzieję, że była dyskusja dotycząca tego, na ile spójny i sprawnie działający jest centralnie zarządzany system komunikowania się ze społeczeństwem - mówiła rozmówczyni Przemysława Iwańczyka. I przypomniała, że dyskusje dotyczące sytuacji zagrożenia dla Polski i Polaków "ma bardzo wiele lat".
- Co najmniej tyle samo, ile trwa zaangażowanie Rzeczypospolitej polskiej w działania antyterrorystyczne w skali globalnej. Niestety wygląda na to, że tych 20 lat udziału w koalicji antyterrorystycznej nie wystarczyło nam na to, żeby taki sprawny system wykształcić - oceniła. - Wydaje się, że przekazywanie informacji w sposób skoordynowany, żeby dotarła do (...) na przykład samorządów, nie jest jeszcze czymś, o czym moglibyśmy mówić jako o rozwiązaniu gotowym do użycia - stwierdziła ekspertka.
Syndrom gotującej się żaby
Co szczególnie zaniepokoiło Paulinę Piasecką? - Odruch troszeczkę wynikający z syndromu gotującej się żaby. Nie chodzi o to, żeby popadać w panikę, ale o to, żeby mieć świadomość tego, że nieubłaganie - choć powoli - następuje eskalacja zagrożenia po wschodniej stronie naszej granicy - odparła gościni TOK FM.
Przypomniała, że polski rząd powołał się na art. 4 Traktatu Północnoatlantyckiego, a przewodnicząca Komisji Europejskiej podkreśliła, że drony naruszyły przestrzeń powietrzną nie tylko Polski, ale także Unii Europejskiej i NATO.
- To są działania, które do tej pory się nie zdarzały, a już z całą pewnością nie celowo. Zachowując spokój, balans i wsłuchując się w oficjalne przekazy rządu, powinniśmy jednocześnie mieć świadomość tego, że jeżeli zostanie ogłoszona potrzeba (...) schowania się w domu, to powinniśmy te sygnały traktować poważnie. To zagrożenie naprawdę istnieje i naprawdę wydaje się, że nasz potencjalny przeciwnik nie ma zamiaru zrezygnować z grożenia nam - podumowała.
Źródło: TOK FM