"Gang dyrektorek". Fala zatrzymań w całej Polsce, straty na 140 mln zł
14 dyrektorek niepublicznych szkół z 10 województw usłyszało zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i wyłudzenia prawie 40 mln zł dotacji. W śledztwie w sprawie znanej w mediach jako sprawa "gangu dyrektorek" podejrzanych jest 47 osób, które łącznie mogły wyłudzić 140 mln zł. Prokuratura poinformowała, że na listach uczniów były osoby zmarłe.
- Dyrektorki szkół niepublicznych miały fałszować dokumentację, zawyżając liczbę uczniów (m.in. wpisując osoby fikcyjne, przebywające za granicą lub zmarłe), by wyłudzać dotacje z gmin;
- Śledczy zabezpieczyli dokumentację szkolną, księgową, sprzęt elektroniczny oraz zastosowali wobec kobiet dozory policyjne, poręczenia majątkowe i zakaz opuszczania kraju;
- Sprawa jest częścią większego śledztwa dotyczącego wyłudzeń i prania pieniędzy z dotacji oświatowych, które ma charakter rozwojowy.
O zarzutach dla 14 dyrektorek niepublicznych szkół z 10 województw w Polsce Prokuratura Regionalna w Łodzi poinformowała w czwartek.
- Ustaliliśmy, że szkoły kierowane przez podejrzane dyrektorki wykazywały m.in. osoby fikcyjne, przebywające od wielu lat za granicą, takie, które faktycznie nie kontynuowały nauki, a nawet zmarłe. Wymieniały się też danymi osobowymi domniemanych słuchaczy i te same osoby wykazywane były jako uczniowie kilku placówek - opisał działanie grupy przestępczej rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi prok. Krzysztof Kopania.
Zmarłe osoby na listach uczniów. 13 dyrektorek szkół usłyszało zarzuty
Podejrzane pochodzą z województw: łódzkiego, wielkopolskiego, małopolskiego, dolnośląskiego, lubuskiego, mazowieckiego, śląskiego, zachodniopomorskiego, pomorskiego i podlaskiego. Policjanci zatrzymali 13 kobiet w wieku od 30 do 70 lat, a jedna sama zgłosiła się do prokuratury.
Quiz: Sprawdź, czy jesteś na bieżąco! Quiz o ważnych i ciekawych wydarzeniach minionego tygodnia
Ukończ quiz i odbierz nagrodę do -40% na TOK FM Premium!
Zniżka zależy od uzyskanego wyniku.
Promocje nie łączą się.
- Wszystkie kobiety usłyszały zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczenia nieprawdy w dokumentach i wyłudzenia dotacji przyznawanych przez gminy niepublicznym placówkom oświatowym w łącznej kwocie co najmniej 39,5 mln zł. Podejrzanym grożą kary do 15 lat pozbawienia wolności - powiedział Kopania.
Podejrzane to dyrektorki niepublicznych liceów, szkół policealnych, a także podstawowych i gimnazjów dla dorosłych. Zarzuty dotyczą lat 2017-2023. Zebrane dowody dały podstawy do przyjęcia, że podejrzane uczyniły z przestępczego procederu stałe źródło dochodów.
"Gang dyrektorek" w rękach policji. Na czym polegało oszustwo?
Działanie grupy polegało na tym, że dyrektorki poświadczały nieprawdę w dokumentach, zawyżając faktyczną liczbę uczniów i dzięki temu wyłudzały dotacje przyznawane szkołom niepublicznym przez gminy.
Kobietom przedstawiono zarzuty popełnienia łącznie 79 przestępstw, a na potrzeby śledztwa zabezpieczona została dokumentacja szkolna i księgowa, dokumenty związane z ubieganiem się o dotacje, a także komputery i telefony podejrzanych.
Wszystkie podejrzane mają dozór policyjny. Musiały wpłacić poręczenia majątkowe. Dostały też zakaz opuszczania kraju.
W maju Prokuratura Regionalna w Łodzi postawiła zarzuty pięciu osobom podejrzanym o pranie pieniędzy (ponad 8 mln zł) uzyskanych dzięki wyłudzeniu dotacji dla szkół niepublicznych. Prokurator Kopania powiedział wtedy PAP, że spółki prowadzące placówki oświatowe były powiązane osobowo, a na stanowiska ich prezesów werbowano przypadkowe osoby, tzw. słupy. Zarzut kierowania grupą przestępczą usłyszał 52-letni fotograf, mieszkaniec Łodzi.
Według prokuratora, aby zalegalizować pieniądze pochodzące z przestępczego procederu, podejrzani kupowali nieruchomości, samochody i inne wartościowe przedmioty, m.in. zabytkowe luksusowe pojazdy.
O podejrzeniu wyłudzania dofinansowania prokuraturę powiadomił Wydział Edukacji Urzędu Miasta Łodzi. Do jednego śledztwa dotyczącego pięciu placówek szkolnych dołączono 17 kolejnych toczących się już w prokuraturach rejonowych.
Według prokuratury śledztwo ma charakter rozwojowy.
Posłuchaj:
Źródło: PAP