Instytut PAN musi oddać miliony. Ministerstwo nie chce pomóc. "Bulwersujące"
- Z ubolewaniem stwierdzam, że Ministerstwo Nauki przypomina sobie o Polskiej Akademii Nauk i o instytutach PAN wtedy, kiedy jest to dla niego wygodne - mówi TOK FM prezes PAN. Profesor Marek Konarzewski odnosi się w ten sposób do informacji, że resort nie pomoże Centrum Astronomicznemu w problemach prawno-finansowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika ma kłopoty?
- Jakiej pomocy oczekuje od państwa CAMK?
- Dlaczego resort nauki negatywnie odpowiedział na prośbę dyrektora Centrum Mikołaja Kopernika?
- Jak sprawę komentuje prezes PAN i jakie kroki zamierza podjąć?
O kłopotach Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika w Warszawie pisaliśmy szeroko na tokfm.pl kilka dni temu. Ważny instytut ma problemy finansowe, których podłożem są kwestie prawne dotyczące własności nieruchomości. Przypomnijmy krótko - znajdujące się przy ul. Bartyckiej 18 w Warszawie Centrum położone jest na czterech działkach. Okazało się, że w przypadku dwóch z nich wchodzą w grę roszczenia prywatnych właścicieli. W tym roku zapadł prawomocny wyrok za bezumowne korzystanie z tego terenu przez wiele lat. Sąd zdecydował, że instytut ma zapłacić właścicielom 2 miliony złotych plus prawie drugie tyle odsetek.
Centrum Astronomiczne takich pieniędzy nie ma. Niemniej jednak czas na spłatę pierwszej raty był do końca września. Dlatego dyrektor placówki prof. Rafał Moderski zdecydował przeznaczyć na ten cel pieniądze z grantów. Nie bez obaw. - Jeśli instytucje finansujące nasze projekty każą nam te pieniądze zwracać, bo wydaliśmy je na inny cel niż badania naukowe, to grozi nam bankructwo i komornik - mówił TOK FM dyrektor CAMK.
Ministerstwo nie pomoże astronomom
Centrum poprosiło o pomoc Ministerstwo Nauki. Moderski zapewniał nas, że pisma do resortu słał od miesięcy, ale pozostawały bez odpowiedzi. Po tym, jak opisaliśmy tę historię na naszym portalu, odpowiedź przyszła. Ministerstwo uznało, że nie może pomóc.
"Sprawa była szczegółowo analizowana przez kilka departamentów pod kątem dostępnych rozwiązań prawnych i finansowych. Niestety, w świetle obowiązujących przepisów, brak jest podstaw prawnych, legitymizujących udzielenie wsparcia finansowego w przedmiotowym zakresie" - napisała wiceministra nauki Karolina Zioło-Pużuk. "Wnioskowane przez pana środki finansowe stanowią zobowiązanie cywilnoprawne instytutu PAN - podmiotu posiadającego osobowość prawną, funkcjonującego w obrocie prawnym i gospodarczym we własnym imieniu i na własny rachunek" - odpowiedziała dyrektorowi Centrum Astronomicznego.
W odpowiedzi wiceministra zwróciła uwagę na coś jeszcze. "Zobowiązanie CAMK PAN do zapłaty wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości(...) nie stanowi ani zadania szczególnie istotnego dla polityki naukowej państwa, ani nie jest konsekwencją zdarzenia losowego czy innych okoliczności, na które zobowiązany nie miał wpływu(...). Instytut powinien był zabezpieczyć środki lub, co najmniej, ich część w swoim budżecie. Konsekwencje zaniechania takiego zabezpieczenia nie mogą obciążać budżetu państwa" - dodała pani wiceministra.
Prezes PAN o "bulwersujących" argumentach ministerstwa
- Argumenty przedstawione w tym piśmie są bulwersujące - komentuje w rozmowie z TOK FM prezes Polskiej Akademii Nauk prof. Marek Konarzewski. I podkreśla, że to Skarb Państwa lata temu zdecydował o budowie siedziby instytutu w tym właśnie miejscu, tymczasem dziś państwo próbuje udawać, że temat go nie dotyczy.
Profesor podkreśla, że Centrum Astronomiczne jest instytucją naukową i dostaje pieniądze - w ramach projektów - na działalność naukową, a nie na spłatę zobowiązań sprzed lat, w dodatku niezawinionych przez PAN czy pracujących w tej instytucji naukowców.
- Polska Akademia Nauk nie jest w żadnej mierze winna zaistniałej sytuacji. I teraz pytanie, kto powinien ponosić konsekwencje? - pyta Konarzewski. - Według mnie pierwszą instancją, do której powinniśmy się zwrócić, jest Skarb Państwa, od którego przecież tę działkę otrzymaliśmy. (...) Właśnie napisałem w tej sprawie kolejne pismo do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, dlatego że to otoczenie pana premiera de facto nadzoruje Polską Akademię Nauk jako całość. Skoro Ministerstwo Nauki odmawia nam pomocy, może sam pan premier pochyli się nad naszą dramatyczną sytuacją? - mówi prof. Konarzewski.
- Z ubolewaniem stwierdzam, że Ministerstwo Nauki przypomina sobie o Polskiej Akademii Nauki i o instytutach PAN wtedy, kiedy jest to dla niego wygodne. Kiedy się można naszą pracą pochwalić, kiedy okazuje się, że stanowimy bardzo ważną część nauki w Polsce, ale też na świecie. Natomiast jak pojawiają się problemy, to jest już gorzej - mówi z żalem prezes PAN.
W jego opinii w tej skomplikowanej sytuacji "dyrektor CAMK zrobił to, co mógł, czyli zapłacił pierwszą ratę odszkodowania z pieniędzy z grantu". - Ale to jest przecież tylko rozwiązanie doraźne. Granty są przeznaczone na zupełnie inny cel i trzeba będzie szybciutko wrócić do porządku finansowego i przeznaczyć te pieniądze z powrotem na badania. Musimy znaleźć inne źródło. A my - jako PAN - takich pieniędzy do wyłożenia od ręki nie mamy, stąd nasze prośby o pomoc - dodaje nasz rozmówca.
Nadzieja na powtórkę z Torunia
Biuro prasowe resortu nauki odpowiedziało również naszej redakcji na pytania dotyczące tej sprawy. "Resort wspiera rozwój nauki w Polsce w ramach dostępnych instrumentów, jednak nie może przejmować zobowiązań cywilnoprawnych instytutów" - napisano. "Niestety, w świetle obowiązującego stanu prawnego nie istnieją podstawy do udzielenia wsparcia finansowego w zakresie zobowiązań cywilnoprawnych instytutu PAN, który jako samodzielny podmiot prawny prowadzi własną gospodarkę finansową i odpowiada za swoje zobowiązania" - czytamy w mailu.
Kilka dni temu głośno było o radioteleskopie z Torunia. Naukowcy alarmowali, że nie dostali na niego dalszego dofinansowania i że nie wiedzą, co będzie. Ostatecznie okazało się, że pieniądze się znajdą - informował o tym m.in. rzecznik rządu Adam Szłapka.
Naukowcy z CAMK mają nadzieję, że w ich przypadku będzie podobnie. - Liczę, że będziemy rozmawiać o jakimś merytorycznym rozwiązaniu, a nie o gaszeniu już ogromnego pożaru, który by się rozniecił w sytuacji, w której na przykład te roszczenia byłyby zaspokajane zgodnie z procedurą sądową, czyli po prostu majątek zostałby zajęty i zlicytowany. To by oznaczało szkody niepomiernie wyższe niż to, co mamy teraz. Mam nadzieję, że znajdziemy rozwiązanie - podsumowuje prof. Marek Konarzewski, prezes PAN.
Źródło: TOK FM