Ważny instytut z komornikiem na karku. "To dla nas katastrofa"
Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika ma poważne kłopoty finansowe. Ich tłem jest kwestia własności działki, na której znajduje się siedziba instytutu. Szef placówki przekonuje, że jego pisma do ministerstwa pozostają bez odpowiedzi. - Grozi nam komornik i bankructwo - alarmuje.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Co robi i gdzie się znajduje CAMK PAN?
- Skąd się wzięły kłopoty finansowe prestiżowego instytutu?
- Ile pieniędzy już zwrócono prywatnym właścicielom i ile jest do oddania?
- Jakie kroki podjął szef Centrum, by sprawą zainteresować państwo?
Centrum Astronomiczne im. Mikołaja Kopernika Polskiej Akademii Nauk (CAMK PAN) mieści się przy ulicy Bartyckiej 18 w Warszawie. To jedna z najbardziej prestiżowych instytucji naukowych w Polsce. Zatrudnia ponad 60 naukowców i realizuje ponad 50 projektów badawczych. I ma nie lada problem. - Wszystko może przepaść, grozi nam komornik i bankructwo - mówi TOK FM dyrektor CAMK PAN prof. Rafał Moderski.
Chodzi o problem z własnością działek, na których znajduje się Centrum - leży na czterech różnych. Do dwóch z nich nie było żadnych roszczeń, ale do dwóch pozostałych - już tak.
- Jeszcze do 2007 roku w księgach wieczystych, jako właściciel tych nieruchomości, figurował Skarb Państwa. Jednak pod koniec lat '90 i na początku 2000 roku prywatne osoby skutecznie wyegzekwowały przed sądami tzw. wyroki zasiedzenia, które - jak ustalono - zostały wydane w latach '70 XX wieku. W rezultacie, na podstawie tych orzeczeń, sądy zmieniły wpisy w księgach wieczystych i wpisały prywatne osoby jako właścicieli - opowiada nam prof. Moderski.
Sprawa jednej z tych działek, jak dodaje, rozstrzygnęła się w roku 2015. - Ministerstwo Nauki wskazało wtedy, by Polska Akademia Nauk udzieliła nam wsparcia. (...). I działka ta jest obecnie własnością PAN, nie stanowi już przedmiotu roszczeń. Jednak w roku 2016 instytut musiał ponieść znaczące koszty związane z wcześniejszym okresem bezumownego użytkowania terenu. Chodzi o ponad 2,5 miliona złotych, które wypłacono wówczas jako odszkodowanie - wspomina dyrektor centrum.
Wciąż pozostaje jednak kwestia drugiej działki, która - jak przyznaje nasz rozmówca - jest źródłem poważnych trudności prawnych i finansowych dla instytutu.
Druga działka i jeszcze większy problem
Na początku 2025 roku sąd - już prawomocnie - przyznał właścicielce ponad 2,2 miliona złotych odszkodowania za wieloletnie bezumowne korzystanie z działki, na której znajduje się siedziba instytutu. - Do tego dochodzą gigantyczne odsetki, co w sumie daje prawie 4 miliony złotych. Instytut nie ma takich pieniędzy - rozkłada ręce Moderski.
Jak dodaje, dzięki podjętym negocjacjom z wierzycielami udało się opóźnić egzekucję wyroku, a następnie rozłożyć należność na raty - niestety, z wciąż rosnącymi odsetkami. - We wrześniu instytut był zmuszony zapłacić pierwszą ratę w wysokości prawie 2 milionów złotych, na którą - z powodu braku jakiegokolwiek wsparcia ze strony państwa - musiał przeznaczyć środki odłożone na badania naukowe - mówi dalej dyrektor. I podkreśla, że "to nie może tak wyglądać". - Te fundusze miały służyć wsparciu realizacji grantów naukowych, których realizacja jest teraz zagrożona. I może się okazać, że instytucje finansujące te projekty każą nam zwracać całość środków, a są to dziesiątki milionów złotych. Drugą ratę odszkodowania mamy spłacić do czerwca przyszłego roku - informuje szef CAMK PAN.
Nasz rozmówca podkreśla, że po prawomocnym wyroku sądu czterokrotnie pisał do Ministerstwa Nauki z prośbą o pomoc. Informację o dramatycznej sytuacji instytutu otrzymywała również Polska Akademia Nauk, a nawet Kancelaria Prezesa Rady Ministrów jako organ nadzorujący PAN. - Niestety, do dziś nie otrzymałem żadnej konkretnej odpowiedzi - mówi.
"Jestem astronomem, a nie prawnikiem"
- Ja nie jestem ani ekonomistą, ani prawnikiem. Jestem astronomem, chciałbym się zajmować badaniami naukowym i wspierać moich współpracowników, rozwijać badania, a nie walczyć z problemami, które powstały kilkadziesiąt lat temu. To sprawa, której nikt z naukowców czy władz instytutu nie jest winny. W czasach PRL nikt nie przewidział, że po latach pojawi się tak ogromny problem. Ale jeszcze bardziej boli mnie to, że w dzisiejszej Polsce wciąż nie ma systemu, który pozwalałby takie sytuacje skutecznie rozwiązywać. W efekcie ja - zamiast prowadzić badania nad Wszechświatem - muszę zajmować się egzekucją komorniczą - nie kryje irytacji gość TOK FM.
Prof. Rafał Moderski dodaje, że boli go coś jeszcze. - Wygląda na to, jakby państwa w ogóle nie interesowało, co stanie się z tak znaczącą, prestiżową instytucją naukową, która od lat buduje wizerunek polskiej nauki na świecie. Nie rozumiem tego - rozkłada ręce. - Czuję, jakbym walił głową w mur. Ale cały czas liczę, że Ministerstwo Nauki podejmie działania i znajdzie rozwiązanie tej dramatycznej sytuacji i że państwo nie dopuści do tego, że nasze Centrum upadnie z powodów zupełnie od nas niezależnych. Byłoby to tragedią nie tylko dla naszej placówki, ale też ogromną stratą dla całej polskiej nauki - przekonuje.
Państwo pomoże naukowcom?
Próbowaliśmy porozmawiać na ten temat z wiceministrą nauki Karoliną Zioło-Pużuk, gdy gościła w TOK FM. Nasz reporter zapytał ją o sytuację w CAMK PAN, ale nie chciała się do tego odnieść. Wysłaliśmy więc pytania mailem. Chcemy się dowiedzieć, dlaczego ministerstwo nie odpowiada na pytania dyrekcji instytutu w sytuacji, w której wisi nad nią komornik. Pytamy również, czy państwo w jakiś sposób pomoże Centrum Astronomii? Czekamy na odpowiedź.
- To już jest dla nas katastrofa takich rozmiarów, że trudno się do niej racjonalnie odnosić. Niemożność zrealizowania przez nas któregokolwiek z prestiżowych grantów i konieczność zwrotu pieniędzy, będzie dla nas oznaczać natychmiastową likwidację i totalny upadek. A chodzi o instytutu powołany w 1956 roku. W tej lokalizacji, gdzie jesteśmy obecnie, nasz instytut działa od 1978 roku. Szmat czasu, który naprawdę może pójść na marne - podsumowuje gość TOK FM.
Źródło: TOK FM