,
Obserwuj
Polska

Kiedy zezwolić dzieciom na media społecznościowe? "Profilowani od najmłodszych lat"

7 min. czytania
21.03.2026 07:00

Zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej piętnastego roku życia i ograniczenia w dostępie do smartfonów w szkołach podstawowych. O elementach projektu ustawy, której autorami są członkowie klubu Koalicji Obywatelskiej, Julia Sarzyńska rozmawia z ekspertem do spraw bezpieczeństwa dzieci w sieci z Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę - Łukaszem Wojtasikiem.

Kiedy dać dzieciom dostęp do mediów społecznościowych? (zdj. ilustracyjne)
Kiedy dać dzieciom dostęp do mediów społecznościowych? (zdj. ilustracyjne)
fot. Jens Honore / Mood Board / Rex F

Ustawa, którą proponuje KO, ma wprowadzić zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia. Dlaczego właśnie ten wiek uznano za graniczny? Co zmienia się na tym etapie życia?

Być może ta granica jeszcze ulegnie zmianie w toku konsultacji społecznych. Warto jednak zauważyć, że w innych krajach, gdzie podobne rozwiązania są już stosowane lub dyskutowane, najczęściej wskazuje się wiek piętnastu lub szesnastu lat. Również Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę postuluje przyjęcie takiego progu.

Jest to rozwiązanie kompromisowe - z jednej strony uwzględnia potrzebę młodych ludzi do korzystania z narzędzi komunikacji, dostępu do informacji, również rozrywki i relacji społecznych. Z drugiej strony odpowiada na kwestie bezpieczeństwa, zwłaszcza w kontekście funkcjonowania mediów społecznościowych, mechanizmów algorytmicznych oraz ich potencjalnie negatywnego wpływu na zdrowie, rozwój i dobrostan młodych osób.

Specjaliści podkreślają jednak, że jest to kwestia w dużej mierze indywidualna. Same przepisy to jedno, ale równie istotne jest obserwowanie, czy konkretne dziecko jest gotowe na korzystanie z mediów społecznościowych. Wskazywana granica wieku ma także uzasadnienie rozwojowe - wiąże się z dojrzewaniem mózgu oraz rozwojem funkcji odpowiedzialnych za samokontrolę i regulację emocji. Okres między trzynastym a piętnastym rokiem życia przynosi w tym zakresie istotne zmiany.

Planowane przepisy mają wprowadzić także skuteczniejsze mechanizmy weryfikacji wieku. Skoro osoby nieletnie będą musiały podawać swoje dane, czy istnieje uzasadniona obawa przed ich wykradnięciem i wykorzystaniem?

Projektowane regulacje mają przede wszystkim zobowiązać dostawców usług do skutecznej weryfikacji wieku użytkowników. Obecnie dyskutowanych jest kilka rozwiązań, jednak jednym z kluczowych kierunków jest wprowadzenie europejskiego portfela tożsamości cyfrowej. Narzędzie to ma umożliwiać potwierdzenie wieku użytkownika bez konieczności ujawniania jego szczegółowych danych osobowych. Istotnym elementem tych rozwiązań jest więc ochrona prywatności - zarówno ogólnie obywateli, jak i w szczególności dzieci i młodzieży, co w tym kontekście ma wyjątkowe znaczenie.

Australia jako pierwszy kraj wprowadziła przepisy zakazujące dostępu do mediów społecznościowych dzieciom i młodzieży poniżej szesnastego roku życia. W tamtejszym modelu dostawcom usług pozostawiono dużą swobodę w zakresie wyboru metod weryfikacji tożsamości. Część z tych rozwiązań spotkała się jednak z krytyką - między innymi dlatego, że metody biometryczne wiążą się z udostępnianiem wrażliwych danych dzieci.

Również inne sposoby weryfikacji nie zawsze gwarantują pełne bezpieczeństwo. Istnieje ryzyko, że dane te mogą zostać wykorzystane - nie tylko w wyniku działań przestępczych, ale także w ramach funkcjonowania samego systemu i całego ekosystemu cyfrowego. Oznacza to, że młodzi użytkownicy mogą być profilowani już od najmłodszych lat i na stałe funkcjonować w różnych bazach danych.

Właśnie dlatego tak istotne jest poszukiwanie rozwiązań, które umożliwią weryfikację wieku bez ujawniania tożsamości użytkownika. Takie podejście jest obecnie rozwijane w Europie - również w Polsce - i wiele wskazuje na to, że zostanie uwzględnione w projektowanych przepisach.

Jakie przewiduje pan pozytywne efekty takiej zmiany?

Pozytywne efekty widać już dziś - na poziomie samej debaty publicznej. Rośnie świadomość społeczna dotycząca zagrożeń związanych z mediami społecznościowymi. To szczególnie istotne, ponieważ od ponad dekady obserwujemy nasilający się problem ich negatywnego wpływu na dzieci - korzystają z nich coraz młodsze osoby, a same platformy stają się coraz bardziej uzależniające. W dużej mierze wynika to z działania algorytmów, które - coraz częściej wspierane przez sztuczną inteligencję - promują treści potencjalnie szkodliwe.

Jeśli nowe przepisy wejdą w życie, będą stanowiły ważny krok w kierunku systemowego uregulowania tej kwestii. Kluczowe pozostaje jednak pytanie o ich skuteczność - czy wiek użytkowników będzie faktycznie weryfikowany, czy też zmiana ograniczy się jedynie do formalnego podniesienia progu z trzynastu do piętnastu lat, bez realnego wpływu na praktykę. Doświadczenia z innych obszarów, takich jak choćby regulacje dotyczące dostępu nieletnich do treści pornograficznych, pokazują, że same zapowiedzi legislacyjne nie zawsze przekładają się na rzeczywiste zmiany.

Jeżeli jednak proponowane rozwiązania okażą się skuteczne, ich wpływ może być bardzo znaczący - szczególnie w przypadku najmłodszych dzieci. Z badań naszej fundacji wynika, że już około połowa dzieci w wieku wczesnoszkolnym korzysta z mediów społecznościowych, często w sposób intensywny. Oznacza to nie tylko ograniczenie czasu przeznaczonego na rozwój kompetencji społecznych, naukę czy budowanie relacji, ale także zwiększoną ekspozycję na szkodliwe treści - takie jak przemoc, pornografia, hejt czy próby uwodzenia w sieci.

Ograniczenie dostępu do mediów społecznościowych w młodszym wieku mogłoby znacząco zmniejszyć skalę tych zjawisk. Również w przypadku starszej młodzieży przesunięcie granicy z trzynastu do piętnastu lat może mieć istotne znaczenie - jest to bowiem okres szczególnej podatności na uzależnienia oraz wpływ mechanizmów algorytmicznych.

Jednocześnie nie można sprowadzać całej dyskusji wyłącznie do kwestii wieku. Równie ważna jest odpowiedzialność dostawców usług. Platformy powinny być projektowane w sposób bezpieczny dla młodych użytkowników - tak, aby minimalizować ryzyko nadużyć i wspierać rozwój, a nie go zakłócać. W obecnym modelu funkcjonowania mediów społecznościowych osiągnięcie tego celu pozostaje jednak dużym wyzwaniem.

Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę opublikowała raport, w którym postulowała podniesienie granicy wieku do piętnastu lat. Czy wasze działania mogły wpłynąć na kształt projektu ustawy?

Od kilku lat promujemy zasady higieny cyfrowej, m.in. poprzez program "Domowe zasady ekranowe", w którym już wcześniej wskazywaliśmy piętnasty rok życia jako rekomendowaną granicę rozpoczęcia korzystania z mediów społecznościowych. Początkowo było to przede wszystkim zalecenie kierowane do rodziców.

Z czasem nasze działania rozszerzyły się również o wymiar rzeczniczy. Prowadzimy kampanię "15 powodów", której celem jest zwrócenie uwagi na potrzebę podniesienia tej granicy także na poziomie systemowym. Wpisuje się to w szerszy ruch społeczny - obejmujący organizacje pozarządowe oraz ekspertów - który coraz wyraźniej podkreśla skalę zagrożeń związanych z mediami społecznościowymi.

Trudno jednoznacznie ocenić wpływ poszczególnych inicjatyw na proces legislacyjny, jednak wspólne działania, spójna narracja i nagłaśnianie problemu niewątpliwie zwiększają szanse na wprowadzenie zmian. Jednocześnie kluczowe jest nie tylko samo uchwalenie przepisów, ale także ich ostateczny kształt i skuteczność - czyli to, czy wprowadzone rozwiązania rzeczywiście przełożą się na realną ochronę dzieci oraz będą stanowiły efektywne narzędzie oddziaływania na dostawców usług.

Istnieją również obawy dotyczące dalszych losów regulacji. Przykładem mogą być przepisy towarzyszące unijnemu Aktowi o usługach cyfrowych (Digital Services Act), które - mimo że miały wzmacniać ochronę użytkowników, w tym dzieci - nie weszły w życie w Polsce w wyniku weta prezydenta.

Projekt ustawy zakłada także wprowadzenie zakazu korzystania z telefonów podczas lekcji w szkołach podstawowych. Czy takie rozwiązania są już stosowane?

Temat ograniczenia korzystania ze smartfonów w szkołach jest obecny w debacie publicznej od kilku lat. W wielu placówkach takie regulacje zostały już wprowadzone i - co istotne - funkcjonują z powodzeniem. Oznacza to, że ich wdrożenie jest możliwe i może przynosić pozytywne efekty.

Jednocześnie należy uwzględnić potrzeby uczniów, zwłaszcza tych, którzy intensywnie korzystają z telefonów i nagle tracą do nich dostęp. Szkoła powinna w takiej sytuacji aktywnie organizować czas uczniów oraz wspierać ich w zaspokajaniu potrzeb, które wcześniej były realizowane za pośrednictwem urządzeń - nie tylko potrzeby kontaktu, ale także regulowania emocji czy wyciszenia.

Dyskusja dotyczyła również tego, czy zakaz korzystania ze smartfonów powinien być wprowadzany odgórnie, ustawowo, czy pozostawiony decyzji poszczególnych szkół. Opinie w tej kwestii są podzielone. Obecnie proponowane rozwiązanie ma charakter kompromisowy - zakłada zakaz używania telefonów podczas lekcji, pozostawiając szkołom możliwość wprowadzenia dalej idących ograniczeń.

Wydaje się jednak, że sam zakaz obowiązujący wyłącznie w trakcie zajęć może być niewystarczający. Może on natomiast stanowić istotne wsparcie dla nauczycieli, którzy na co dzień mierzą się z problemem obecności telefonów na lekcjach. Z ich perspektywy jest to jedno z kluczowych wyzwań - niezależnie od tego, czy w danej szkole formalny zakaz już obowiązuje. Dlatego każde rozwiązanie, które realnie wspiera nauczycieli w tym obszarze, należy ocenić pozytywnie. Życie i codzienność pokazują, że telefony są szczególnym wyzwaniem i wsparcie w tej kwestii jest potrzebne.

Jak pan ocenia wprowadzenie takiego zakazu - czy to może przyczynić się do zwalczania uzależnienia od telefonów?

W obecnym kształcie jest to raczej rozwiązanie wspierające nauczycieli niż takie, które realnie rozwiązuje problem uzależnienia od ekranów. Uczniowie nadal będą mogli używać smartfonów podczas przerw, co oznacza, że kontakt z urządzeniami pozostanie istotnym elementem ich codzienności szkolnej.

Moim zdaniem te młodsze dzieci nie powinny mieć dostępu do telefonów na terenie szkoły. Kluczowe pozostaje jednak pytanie, czy tego rodzaju regulacje powinny być wprowadzane ustawowo, czy raczej pozostawione decyzji poszczególnych placówek, podejmowanej w porozumieniu ze społecznością szkolną i rodzicami.

Osobiście jestem zwolennikiem rozwiązań wypracowywanych na poziomie szkoły. Z drugiej strony coraz częściej słychać od dyrektorów, że wdrażanie takich zasad napotyka opór ze strony części rodziców lub uczniów. W takich sytuacjach można rozważać wprowadzenie bardziej kompleksowych regulacji prawnych, obejmujących zarówno czas lekcji, jak i przerw.

Niezależnie od przyjętego modelu, należy jasno podkreślić, że same regulacje szkolne nie rozwiążą problemu uzależnienia od ekranów ani szkodliwego wpływu smartfonów. Badania jednoznacznie wskazują, że dzieci i młodzież najintensywniej korzystają z telefonów przed zajęciami oraz po ich zakończeniu. Oznacza to, że działania podejmowane w szkołach mogą wspierać ograniczanie czasu ekranowego i sprzyjać budowaniu relacji rówieśniczych, ale nie eliminują źródła problemu.

Jak można przygotować dziecko na wprowadzenie takich zakazów?

W Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę w ramach programu "Domowe zasady ekranowe" rekomendujemy, aby dzieci do dwunastego roku życia w ogóle nie korzystały ze smartfonów. Co więcej, wśród specjalistów na świecie coraz częściej pojawiają się głosy, że ta granica powinna być jeszcze wyższa - wskazuje się wiek trzynastu, czternastu a nawet piętnastu lat. Oznacza to, że młodsze dzieci nie powinny mieć stałego dostępu do internetu - ani w domu, ani w szkole. To jedno z kluczowych zaleceń, które kierujemy do rodziców.

Równocześnie podkreślamy znaczenie rozmowy. Wprowadzanie ograniczeń nie powinno sprowadzać się wyłącznie do zakazów, ale iść w parze z wyjaśnianiem ich sensu. Warto tłumaczyć dzieciom, z czego wynikają te decyzje, jakie zagrożenia wiążą się z korzystaniem z sieci i dlaczego jako dorośli podejmujemy działania ochronne. Jeśli ograniczenia są osadzone w relacji opartej na trosce, uważności i odpowiedzialności, znacznie łatwiej je dziecku zrozumieć i zaakceptować.

W praktyce nie różni się to od innych zasad, które obowiązują w wychowaniu. Nie pozwalamy dzieciom na zachowania, które mogą być dla nich niebezpieczne - nie mają dostępu do alkoholu, nie wychodzą same w nocy, nie oglądają treści nieodpowiednich do ich wieku. Podobnie jest z internetem - dostęp do smartfona oznacza dostęp do wielu potencjalnie szkodliwych treści, dlatego wymaga odpowiedzialnego podejścia i jasno określonych granic.

>> W ten weekend w Radiu TOK FM mówimy więcej o niebezpieczeństwie, jakie mogą nieść media społecznościowe dla dzieci i młodzieży. A już we wtorek, 24 marca, o godzinie 20:00 odbędzie się "Debata w TOK-u", której temat to: "Czy dzieci powinny mieć dostęp do portali społecznościowych?". Spotkanie poprowadzą: Sylwia Czubkowska i Paweł Sulik. Będziemy je transmitować na antenie TOK FM oraz na kanale TOK FM na YouTube/na tokfm.pl.

źródło: TOK FM

.