,
Obserwuj
Polska

Krótsze ferie i wakacje to dobry pomysł? "Dyskusja, która zawsze wywołuje ogromne emocje"

Aleksandra Gruszczyńska
3 min. czytania
18.01.2026 13:58

- Przerwy od nauki powinny być krótsze, ale częstsze i mogłyby się odbywać kosztem dwumiesięcznych wakacji - tak w TOK FM mówiła dr Iga Kazimierczyk, pedagog, nauczycielka i prezeska Fundacji "Przestrzeń dla edukacji".

Zimowe ferie
Zimowe ferie
fot. Andrzej Zbraniecki/East News

Rozpoczęły się ferie zimowe i w zależności od województwa potrwają do początku marca. W tym roku po raz pierwszy odbywają się w trzech terminach, a nie w czterech, jak w latach poprzednich. Zimowa przerwa od nauki trwa dwa tygodnie. Nauczyciele i rodzice alarmowali, że w tym roku uczniowie z kilku województw po dość długiej przerwie świątecznej, wrócili do szkolnych ław zaledwie na chwilę, po to, by ponownie udać się na wypoczynek. 

Czy to rozwiązanie jest sensowne i czy potrzebne są zmiany, o to pytana była w TOK FM dr Iga Kazimierczyk, pedagog, nauczycielka, trenerka i koordynatorka programów edukacyjnych, prezeska Fundacji "Przestrzeń dla edukacji". Jak podkreśliła, to jest właśnie moment, w którym zaczynamy się zastanawiać, czy tych przerw od nauki nie jest przypadkiem zbyt dużo.

Polecamy

- Jako pedagog powiedziałabym, że tych przerw od nauki powinno być dużo, ale powinny być zorganizowane w mniejszych odcinkach czasowych. To, że teraz uczniowie mają tak naprawdę prawie miesiąc przerwy od nauki, trochę dekomponuje całość roku szkolnego. Co więcej, przeszkadza też dzieciom i młodzieży wrócić do szkolnej rutyny - zaznaczyła w "Niedzielnym Magazynie" dr Kazimierczyk. 

Prowadzący audycję Przemysław Iwańczyk dopytywał, czy długie przerwy od szkoły są niekorzystne z powodu trudności w koncentracji, czy raczej z powodu dłuższego braku kontaktu z rówieśnikami i nauczycielami. - Raczej chodzi o kwestie związane z nauczaniem, ale także pewien rytm. I dorośli i dzieci lubią z zasady schematy i porządek i lubią funkcjonować w jakimś przewidywalnym rytmie. Lubimy, kiedy pewne rzeczy nie zmieniają się zbyt często, żebyśmy nie musieli się przestawiać na inne warunki - wyjaśniła ekspertka. 

Zbyt długie przerwy wybijają z rytmu

Gościni TOK FM podkreśliła, że obecnym układzie zawsze jest jakaś grupa uczniów, która pojedzie na ferie w pierwszym terminie, więc będzie miała prawie miesiąc przerwy od nauki.

- To jest ogromna strata, bo jesteśmy w szkole przez 10 miesięcy. Jeszcze jak odliczymy te inne przerwy wypadające zgodnie z kalendarzem, to okazuje się, że to jest bardzo dużo czasu, który wybija z rutyny. Potem jako nauczyciele czy rodzice wszyscy wiemy, że ten powrót po dłuższej przerwie wymaga ponownego osadzenia się w rzeczywistości. Tak długa przerwa nie powoduje już, że uczniowie są wypoczęci bardziej, tylko coraz trudniej jest im wrócić do obowiązków i tego, co się na co dzień w szkole dzieje - doprecyzowała dr Kazimierczyk. 

Ekspertka zwróciła uwagę, że może warto zastanowić się nad innym rozwiązaniem, które już w niektórych szkołach niepublicznych funkcjonuje. Chodzi o trymestry, gdzie uczniowie kończą naukę po trzech miesiącach. - Zamykamy ten czas symbolicznie i wtedy następuje krótka przerwa. Z jakiegoś powodu w polskim systemie edukacji nie może się to wydarzyć, choć ten model, w którym przerwy są częstsze, ale krótsze, jest efektywniejszy i pozwala na to, by zregenerować akumulatory, bo uczniowie spędzają w szkołach średnio ok. 35 godzin w tygodniu - zaznaczyła. 

Krótsze wakacje? "Nikomu krzywda się nie dzieje"

Dopytywana, jak powinno wyglądać idealne rozwiązanie, stwierdziła, że takich niestety nie ma.

- Możemy sobie wyobrazić, że rozwiązaniem bardziej komfortowym byłyby przerwy po krótszym okresie nauki, po dwóch czy trzech miesiącach, ale krótsze, co jeszcze raz podkreślę.

- Zostają dwumiesięczne wakacje, lipiec, sierpień? - dociekał redaktor Iwańczyk. 

- Zaprasza mnie pan do dyskusji, która zawsze wywołuje ogromne emocje. Powiedziałabym jednak, że te wakacje mogłyby być krótsze i ustąpić miejsca przerwom, które będą pojawiać się w trakcie roku szkolnego. Takie długie wakacje są też ogromnym wyzwaniem logistycznym dla każdej rodziny, krótsze przerwy są po prostu prostsze. Długie wakacje miały sens, kiedy byliśmy wyżem demograficznym i nie wszyscy pomieściliby się w Zakopanem czy nad morzem w jednym terminie, ale teraz to nie jest palący problem. W wielu systemach edukacji wakacje są krótsze i krzywda nikomu się tam nie dzieje - podsumowała dr Kazimierczyk. 

Źródło: TOK FM/ Fot. Andrzej Zbraniecki / East News