105 procent drożej za ogrzanie mieszkania. Ciepłownia we Włocławku drastycznie podnosi taryfy
O zmianę wysokości taryfy Miejskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej złożyło wniosek 27 kwietnia 2022 roku. Pod koniec lipca Urząd Regulacji Energetyki zgodził się na podwyżkę sięgającą aż 105 procent.
Do tej pory taryfa w MPEC, obsługującym ponad 60 procent mieszkańców Włocławka, wahała się między 2,70 zł a 8 zł za metr kwadratowy. - Różnica wynika ze stanu budynku, tego, czy jest ocieplony, ma wymienioną stolarkę okienną czy drzwi - wyjaśnia w rozmowie z TOK FM prezes MPEC Andrzej Walczak. - Od sierpnia taryfa będzie wynosić od 5,20 zł do aż 16 zł za metr kwadratowy - informuje. Za ogrzanie na przykład 50-metrowego lokalu część mieszkańców zapłaci zatem aż 800 złotych miesięcznie.
Spółdzielnia Mieszkaniowa Zazamcze też podnosi ceny
Podwyżki szykuje też włocławska Spółdzielnia Mieszkaniowa Zazamcze, która ma własną ciepłownię obsługującą około 20 tysięcy mieszkańców, w tym także inne wspólnoty mieszkaniowe. - U nas podwyżki opłat za ciepło były już w maju i wyniosły 60 procent, czyli mniej niż w MPEC - wylicza prezes Bartłomiej Popławski. - Niestety wiemy, że to nie koniec. W najbliższych miesiącach złożymy kolejny wniosek do Urzędu Regulacji Energetyki o zmianę taryfy o 10-15 procent i w IV kwartale tego roku podwyżka jest już przesądzona - dodaje.
W Spółdzielni Mieszkaniowej Zazamcze stawka za ogrzanie metra kwadratowego domu czy mieszkania wynosi 3,60 zł. - Z drugiej strony rekordzista, czyli jedna ze wspólnot mieszkaniowych, którą zaopatrujemy w ciepło, pobiera 8,10 zł za metr kwadratowy. Myślę, że pod koniec roku wszyscy zarządcy nieruchomości będą mieli stawki między 7 a 8 zł. To jest gigantyczna podwyżka. My latem ubiegłego roku pobieraliśmy 2,60 zł - wylicza Popławski.
Osobno trzeba doliczyć jeszcze koszty ogrzania wody użytkowej. Dziś stawka we włocławskiej SM Zazamcze wynosi 22 zł za metr sześcienny, ale już wiadomo, że pod koniec roku będzie to nawet 28-29 zł. O ile oczywiście będzie czym tę wodę podgrzać, bo ciepłownie mają ogromne problemy z pozyskaniem węgla.
Drogi węgiel z Kazachstanu, Indonezji i Kolumbii, i jeszcze droższe CO2
Polskiego surowca - jak słyszymy w ciepłowniach - w ogóle nie ma. Pojawił się ten importowany z Kazachstanu, Indonezji i Kolumbii, ale nadal jest go mało i jest bardzo drogi. - Musimy liczyć ponad dwa tysiące złotych za tonę. Magazyny mamy zapełnione do końca września. Co dalej? Nie wiem - rozkłada ręce prezes włocławskiej spółdzielni. - To jest moment, kiedy powinniśmy kupować, ale nie wiemy, czy to robić, czy czekać na jakąś pomoc rządu. Plan mamy taki, że czekamy jeszcze tydzień, a potem już musimy kontraktować, żeby zimą ludzie mieli ciepło - dodaje Popławski.
W magazynach Miejskiego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej także pustki. Trzy tysiące ton węgla wystarczą na zaledwie półtora miesiąca. Rok temu - w lipcu - zapasy sięgały 25 tysięcy ton i zabezpieczały potrzeby na cały sezon grzewczy.
Spółki ciepłownicze narzekają też na bardzo wysokie opłaty za uprawnienia do emisji CO2, które są wymogiem Unii Europejskiej. W 2017 roku włocławskie MPEC przekazało z ich tytułu do budżetu państwa niecałe 4 procent przychodów spółki, w ubiegłym roku niemal połowę, czyli aż 41,5 mln zł.
W Spółdzielni Mieszkaniowej Zazamcze opłaty wzrosły z 9,1 mln zł w 2021 roku do 14 mln zł w tym roku. - Te pieniądze powinny do nas wracać w formie dotacji czy umorzeń na działania na rzecz odchodzenia od węgla. Tak się jednak nie dzieje. Czujemy się pominięci w tym systemie. Zostaliśmy sami na tym poletku i nikt nam nie pomaga - dodaje rozgoryczony Bartłomiej Popławski.