Alergicy mają problem. Jeżdżą od apteki do apteki, a zastrzyków brak. "Nie chcę zaczynać leczenia od nowa"
Sezon alergii na pyłki drzew zaczął się w połowie lutego. Kwitnie leszczyna oraz olcha, a za chwilę będziemy mieli szczyt pylenia brzozy, która bardzo silnie uczula. Dla pacjentów - zmagających się z alergią pyłkową - oznacza to pojawienie się dokuczliwych objawów. - Są to głównie problemy ze strony układu oddechowego, takie jak katar, kichanie i kaszel, a nawet duszność - wymienia dr Ewa Konkolewska- Myśliwiec z Poradni Alergologicznej w Toruniu. - Może pojawić się też łzawienie oczu, świąd skóry i wysypka. Wiosna to nie jest dobry czas dla alergików - podsumowuje lekarka.
Szczepionek nie ma w aptekach
Zdiagnozowani pacjenci mogą przyjmować szczepionki odczulające, jednak w ostatnich tygodniach w Bydgoszczy bardzo ciężko je kupić. - Są zawirowania na rynku dostaw. Mamy do czynienia z sytuacją, że zaczyna brakować tych leków - potwierdza prof. Zbigniew Bartuzi, kierownik Katedry i Kliniki Alergologii, Immunologii Klinicznej i Chorób Wewnętrznych Szpitala Uniwersyteckiego nr 2 w Bydgoszczy. - Firmy, które je produkują zapewniają, że te braki które są, zostaną uzupełnione - dodaje.
Na razie jednak pacjenci jeżdżą od apteki do apteki w poszukiwaniu zastrzyków. - Jestem uczulony na pyłki brzozy i na leszczynę. Odczulam się już dwa lata i nie chciałbym zaczynać od nowa - mówi nam pan Wojciech. - Wiosną mam zatkany nos, ciężko mi się oddycha i bywają dni, że muszę używać leków wziewnych, by przetrwać - opowiada.
Odczulanie trwa od 3 do 5 lat
Cykl odczulania trwa od 3 do 5 lat. - Są metody przedsezonowe i całoroczne, które wymagają systematyczności. Zastrzyki podajemy co miesiąc, ale jeśli pacjent ich nie ma, to cały proces trzeba zacząć od nowa - tłumaczy Konkolewska-Myśliwiec.
- To ogromny problem dla naszych pacjentów - uzupełnia prof. Bartuzi. - Bo jeśli ktoś odczula się dwa lata i nagle brakuje mu szczepionki, to jest tragedia, dlatego że przerywa się ciąg leczenia, który ma doprowadzić do wzbudzenia tzw. immunotolerancji. Nie można podać - po długiej przerwie - pełnej dawki podtrzymującej, tylko trzeba zaczynać od początku - wyjaśnia dalej ekspert.
Jak informuje Ministerstwo Zdrowia, pacjenci mogą korzystać z tzw. terapii zastępczej, ale jest ona o kilkaset złotych droższa niż szczepionki refundowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia.