"Mieszkańcy dzwonią do nas z pretensjami". Rząd obcina Bydgoszczy środki na pomoc niepełnosprawnym
Program Asystenta Osobistego Osoby Niepełnosprawnej działa od 2020 roku. Urzędnicy z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Bydgoszczy złożyli wniosek do Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej o maksymalną możliwą kwotę na 2023 rok - czyli 3 mln złotych, ale otrzymali tylko 1,65 mln złotych. - To w żaden sposób nie zabezpiecza naszych potrzeb - usłyszeliśmy od rzeczniczki MOPS Marty Frankowskiej. - W ubiegłym roku na nasze konto wpłynęło 4,7 miliona złotych, dzięki którym mogliśmy pomóc 279 osobom. W tegorocznej edycji pieniędzy starczy dla zaledwie 60 osób - rozkłada ręce urzędniczka.
O to dlaczego środki zostały tak radykalnie obcięte, pytamy w Kujawsko-Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim. - W tym roku mamy bardzo duże zainteresowanie samorządów, bo do programu zgłosiły się aż 74 gminy. To o 13 więcej niż rok temu - tłumaczy rzecznik wojewody Tomasz Wiśniewski. - Dodatkowo środki, które otrzymaliśmy z ministerstwa, są o 3 miliony niższe niż w ubiegłym roku i wynoszą 26 milionów złotych. Samorządy dostały około 63 procent tego, o co wnioskowały - wylicza urzędnik.
Będzie więcej osób w programie, ale mniej godzin
M gdy już było wiadomo, ile pieniędzy otrzymają poszczególne samorządy, w MOPS w Bydgoszczy rozdzwoniły się telefony. - Mieszkańcy są rozgoryczeni - co jest zrozumiałe - i dzwonią do nas z pretensjami - przyznaje Frankowska. - Proszę jednak zrozumieć, że to nie my decydujemy, ile wydamy pieniędzy - podkreśla.
Do programu zgłosiło się 338 osób z niepełnosprawnościami, dlatego MOPS złożył wniosek do wojewody o zwiększenie liczby osób objętych pomocą z 60 do 140. - Wojewoda przychylił się do naszego wniosku, jednak pula pieniędzy nie została zwiększona. To oznacza, że musimy obciąć liczbę godzin asystenckich, które przysługują poszczególnym niepełnosprawnym - tłumaczy Frankowska. - To może być nawet o połowę mniej czasu z osobistym asystentem na zakupy, wizyty u lekarza czy imprezy kulturalne - dodaje nasza rozmówczyni.
By wybrać osoby do programu, MOPS musiał wprowadzić wewnętrzny regulamin, co także spotkało się z krytyką. - Założyliśmy między innymi, że będą to osoby samotne, które mają najmniejszą możliwość wsparcia z zewnątrz. Stawialiśmy też na osoby, które nie są aktywne zawodowo, a także na te, które do tej pory nie brały udziału w programie - wymienia Frankowska. - Niestety te kryteria nie podobają się pracującym osobom niepełnosprawnym i mieszkającym z rodziną. My to rozumiemy. Gdybyśmy dostali taką ilość środków, o jaką wnioskowaliśmy, to bylibyśmy w stanie pomóc także im - zapewnia.
9-tysięczne Sępólno Krajeńskie dostało 1,3 mln złotych
Bydgoscy urzędnicy wskazują także na niesprawiedliwy - ich zdaniem - podział środków pomiędzy samorządami. Bydgoszcz, w której mieszka 400 tysięcy osób, otrzymała podobne środki, jak na przykład 28-tysięczna Brodnica. - W osłupienie wprawiło nas jednak Sępólno Krajeńskie, czyli miasto liczące około 9 tysięcy mieszkańców, które otrzymało na realizację programu milion 342 tysięcy złotych dla 44 osób - wylicza rzecznika MOPS. - Tymczasem w samej Bydgoszczy mieszka około 50 tysięcy osób niepełnosprawnych. Nie wiemy, jakim kluczem się tu kierowano - zastanawia się nasza rozmówczyni.
Od rzecznika wojewody słyszymy, że przy przyznawaniu środków nie brano pod uwagę liczby mieszkańców. - Każdy samorząd dostał około 63 procent wnioskowanej kwoty - tłumaczy Tomasz Wiśniewski. - Podzieliliśmy to po prostu równo, co do zapotrzebowania składanego przez gminy - dodaje.
Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej przeznaczyło na program w sumie 505 mln złotych.