Zacięty bój w Bydgoszczy na ostatniej prostej. Te trzy tematy rozgrzewają kampanię
O fotel prezydenta Bydgoszczy powalczą dwie kobiety i dwóch mężczyzn. To wiceprzewodnicząca rady miasta i społeczniczka Joanna Czerska-Thomas, która reprezentuje Trzecią Drogę, 31-letnia księgowa z komitetu wyborczego Europejska Lewica Maja Adamczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości reprezentujący Bydgoską Prawicę Łukasz Schreiber oraz urzędujący prezydent Rafał Bruski z Platformy Obywatelskiej, popierany też przez Nową Lewicę.
TOP 1. Komunikacja miejska do pilnej naprawy
Najważniejszym tematem tegorocznej kampanii samorządowej jest komunikacja miejska. Mieszkańcy Bydgoszczy od długiego czasu narzekają na wypadające z kursów autobusy, złe rozkłady jazdy, ścisk w tramwajach. Po mieście podróżuje się źle, co skutecznie zniechęca kierowców do pozostawiania samochodów na parkingach Park&Ride, zlokalizowanych w pięciu punktach miasta.
W połowie marca Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej wprowadził zmiany w rozkładach jazdy, wzmacniając między innymi linie tramwajowe na górny taras miasta oraz do Fordonu, o czym pisaliśmy tutaj. Pojawiły się komentarze, że zostało to zrobione pod kampanię wyborczą Rafała Bruskiego, by ocieplić jego wizerunek i 'udobruchać' pasażerów.
Urzędujący prezydent zapowiada rozbudowę sieci tramwajowych, między innymi wzdłuż ulicy Solskiego, budowę kolejnych przystanków wiedeńskich [chodzi o podniesienie jezdni w rejonie przystanku - red.] i buspasów. Ponadto chce zlecić audyt, by przygotować jeszcze lepszą siatkę połączeń. - By nie było podejrzenia, że drogowcy realizują złe projekty, sięgniemy po firmę zewnętrzną, by audytorzy zewnętrzni mogli ocenić, czy nasza siatka transportowa odpowiada potrzebom, oczekiwanym przez mieszkańców - zapowiada kandydat Koalicji Obywatelskiej.
Najodważniejszy pomysł dotyczący komunikacji miejskiej ma Łukasz Schreiber, który proponuje darmowe przejazdy w 2024 roku. - Jest to wyraz rekompensaty mieszkańcom Bydgoszczy tego, jak ta komunikacja dziś wygląda. Za taką jakość wstyd płacić - uważa polityk PiS, który wyliczył, że jego pomysł będzie kosztować 35 milionów złotych.
Kandydat prawicy chce jednocześnie opracować plan naprawczy na 2025 rok. - To zwiększenie częstotliwości kursowania, sprawny system przesiadkowy, nowa siatka połączeń, podwyżki dla kierowców, powrót tramwaju na Babią Wieś, przywrócenie linii 61 na Kapuściska, nocny tramwaj z Dworca PKP do Fordonu i 50 proc. zniżki dla Bydgoszczan na przejazdy - wylicza.
Problemowi komunikacji miejskiej sporo uwagi poświęca także kandydatka Trzeciej Drogi, która zapowiada powiązanie sieci tramwajowej z systemem połączeń kolejowych. - My zawsze mówimy o tym, że najpierw będziemy rozmawiać, konsultować, oczywiście w międzyczasie również liczyć. A potem dopiero proponować rozwiązania szyte na miarę. Nie tylko na jedną kadencję, ale na pokolenia - zapowiada Joanna Czerska-Thomas. Społeczniczka chce także wprowadzić tanie bilety komunikacji miejskiej i zakupić autobusy elektryczne lub wodorowe.
Kandydatka do fotela prezydenta Bydgoszczy Maja Adamczyk obiecuje z kolei uzdrowienie relacji z Miejskimi Zakładami Komunikacyjnymi, które świadczą większość usług komunikacyjnych w mieście. - Uważam, że trzeba znaleźć pieniądze na te połączenia. Rozumiem też MZK. My czegoś od nich wymagamy, oni się zgadzają, ale potrzebują na to więcej środków. Budżetu nie znam, aczkolwiek analizowałam sprawozdanie finansowe naszego miasta z 2022 roku i na tej podstawie jestem w stanie wywnioskować, że te pieniądze by się znalazły - uważa kandydatka KWW Europejska Lewica.
Pasażerowie mogą odetchnąć, przynajmniej na razie. Bydgoszcz nie zostanie bez komunikacji miejskiej
TOP 2. Dziury, dziury, dziury i … korki...
Tym, co spędza sen z powiek bydgoskim kierowcom, są fatalne drogi i korki. Ulica Nakielska czy Kamienna są dziurawe jak szwajcarski ser, a ich doraźne łatanie niewiele daje. Narzekają też mieszkańcy ulic gruntowych na Osowej Górze, Miedzyniu i Czyżkówku, którzy od kilkudziesięciu lat nie mogą doczekać się ich utwardzenia. Jakość dróg - a także ich przepustowość - są więc drugim pilnym problemem do rozwiązania w Bydgoszczy.
Rafał Bruski będzie dalej realizował plan utwardzania uliczek gruntowych, o czym pisaliśmy tutaj. Będzie też dążył do pozyskania środków na kompleksowy remont ulicy Nakielskiej czy rozbudowę ścieżek rowerowych. Jego zdaniem w mieście udałoby się zrobić więcej w sprawie dróg, gdyby rząd PiS nie zabrał samorządom pieniędzy. W przypadku Bydgoszczy to kilkaset milionów złotych na przestrzeni ostatnich lat.
Kandydatka Trzeciej Drogi także chce rozbudować sieć dróg rowerowych i połączyć je z drogami w ościennych gminach, a za punkt honoru stawia sobie wyremontowanie ulic Nakielskiej i Opławiec. - To obok komunikacji miejskiej równie palący problem w mieście - uważa Czerska-Thomas. Ponadto Trzecia Droga wskazuje, że jeszcze około 400 ulic w Bydgoszczy wymaga utwardzenia i powinny znaleźć się pieniądze na ten cel.
Remont ulicy Nakielskiej na całej długości jest także priorytetem dla Łukasza Schreibera, który chce również budować alternatywny dojazd do Fordonu - od ulicy Akademickiej do Armii Krajowej oraz nowy, bezkolizyjny węzeł Bydgoszcz Wschód - Kamienna, Fordońska, Sporna, Przemysłowa. Według kandydata PiS w odkorkowaniu miasta pomogłaby też rozbudowa trasy WZ - na odcinku Pileckiego - Artyleryjska - Kamienna.
Z kolei Maja Adamczyk chce zrobić ukłon w stronę kierowców i proponuje, by pierwsze 30 minut parkowania w strefie były bezpłatne. - Wiele osób się spieszy i zatrzymuje tylko na chwilę. Takie rozwiązanie z pewnością spodobałoby się mieszkańcom - argumentowała na jedynej do tej pory konferencji prasowej.
TOP 3. Co się stało z bydgoskim sportem?
W Bydgoszczy sporo emocji w kampanii wyborczej wywołuje też sport. Kibice zarzucają aktualnym władzom pogrzebanie wielu dyscyplin, jak koszykówka, siatkówka, żużel czy piłka nożna. Miasto nie ma żadnej drużyny, która grałaby w rozgrywkach ekstraklasy.
Szczególnie rozczarowani są kibice żużla, z którego kiedyś Bydgoszcz słynęła i była dumna. Popularne zawody Grand Prix, które ściągały do miasta tłumy kibiców z całej Polski, od wielu lat odbywają się w Toruniu. Wielką fanką tej dyscypliny jest Maja Adamczyk, która zapowiada kompleksowy remont stadionu przy ulicy Sportowej. Według jej wyliczeń miałby kosztować 80-100 milionów złotych. Adamczyk chciałaby pozyskać na ten cel środki zewnętrzne.
Adamczyk chciałaby powrotu zawodów Grand Prix na żużlu do Bydgoszczy, podobnie zresztą jak Łukasz Schreiber. 'Powrót Grand Prix do Bydgoszczy jest możliwy! Jasne - nie za rok, czy dwa, ale w ciągu kadencji - tak! Musimy zbudować nowoczesny obiekt - który prezydent Rafał obiecał w 2010 roku. Wtedy mamy wielką szansę na powrót tego prestiżowego cyklu na Sportową' - pisał niedawno w mediach społecznościowych poseł PiS.
Rafał Bruski nie wspomina o remoncie stadionu żużlowego, ale w nowej kadencji chce się skupić na rozwoju infrastruktury lekkoatletycznej i strzeleckiej, czyli budowie nowej hali na Zawiszy. Jego zdaniem miasto powinno inwestować w rozwój młodych talentów a także w promocję aktywności fizycznej mieszkańców. Kandydat Koalicji Obywatelskiej obiecuje sponsorować kluby sportowe i przyznawać najzdolniejszym sportowcom stypendia.
Kandydatka Trzeciej Drogi, także stawia na przebudowę stadionu Polonii i powrót żużlowego Grand Prix do miasta. Popiera również działania w zakresie budowy hali lekkoatletycznej oraz sponsorowania klubów sportowych w takich dyscyplinach jak piłka nożna, siatkówka, koszykówka, kajakarstwo czy wioślarstwo.
Wybory samorządowe odbędą się 7 kwietnia.
Fordon jak Końskie. To tu wygrywa się wybory. 'Mówię, że tyle robię, a gówno robię'