,
Obserwuj
Łódzkie

"Nie udało się panu ministrowi wejść drzwiami, to próbuje oknem". Łódzcy radni protestują przeciwko "lex Czarnek"

Katarzyna Giedrojć
2 min. czytania
26.10.2022 12:28
- To koszmar polskiej szkoły. Minister Czarnek chce ją zdewastować - tak łódzcy radni komentują powrót kontrowersyjnego projektu zmian w edukacji określanego jako "lex Czarnek 2.0". Samorządowcy nie kryją swojego oburzenia.
|
|
fot. zdjęcie udostępnione przez Radę Miejską w Łodzi

Do Sejmu wrócił kontrowersyjny projekt zmian w edukacji nazywany "lex Czarnek 2.0". Ustawa, której poprzednią wersję zawetował w marcu 2022 roku prezydent Andrzej Duda, m.in. zwiększa rolę kuratora w szkole i utrudnia organizacjom pozarządowym współpracę z placówkami oświatowymi. W nocy z wtorku na środę sejmowa komisja edukacji, nauki i młodzieży - po burzliwej dyskusji - skierowała projekt do dalszych prac.

Sprawa budzi duże emocje nie tylko w Sejmie. Głos sprzeciwu wobec "lex Czarnek 2.0" płynie także od niektórych łódzkich nauczycieli i przede wszystkim radnych miasta, będących w opozycji do rządu.

- Wraca koszmar polskiej szkoły. Nie udało się panu ministrowi wejść drzwiami, to próbuje oknem - mówi przewodniczący Rady Miejskiej w Łodzi Marcin Gołaszewski z Nowoczesnej. - Czarnek chce zdewastować polską szkołę. Zamierza wzmocnić pozycję kuratora, który będzie mógł odwoływać dyrektorów. Rada rodziców będzie musiała przeprowadzać konsultacje w sprawie wejścia do placówki NGO-sów. To wyeliminuje ich udział w życiu szkolnym. To niszczenie polskiej oświaty - dodaje.

'Lex Czarnek 2.0 to niemal ta sama ustawa, która została zawetowana'. Nauczycielka o 'mydleniu oczu' Dudzie

"Jesteśmy temu przeciwni"

Zgodnie z zapisami z "lex Czarnek" - przed rozpoczęciem zajęć - trzeba będzie przedstawić rodzicom ucznia lub pełnoletniemu uczniowi pełną informację o celach i treściach programu zajęć, pozytywną opinię organu sprawującego nadzór pedagogiczny oraz pozytywne opinie rady rodziców. Do tego - na wniosek rodzica lub pełnoletniego ucznia - trzeba będzie zaprezentować materiały wykorzystywane do realizacji programu zajęć.

Radni zastanawiają się, po co wprowadzać takie utrudnienia. Zwracają uwagę, że jeśli proponowane przepisy wejdą w życie, nauczyciele będą bali się zapraszać organizacje pozarządowe i innych gości na swoje zajęcia. To z kolei, jak mówią, spowoduje zawężenie oferty edukacyjnej. - Wystarczy, że jeden rodzic nie wyrazi swojej opinii, a cała szkoła nie będzie mogła zrealizować jakiegoś projektu edukacyjnego. Jesteśmy temu przeciwni - mówi nauczycielka i radna Małgorzata Bartosiak-Sikorzyńska (KO).

W nowej wersji "lex Czarnek" przewidziano również regionalizację edukacji domowej. Oznacza to, że dzieci nie będą mogły uczęszczać do szkół (w ramach edukacji domowej) w innych częściach Polski niż region, który zamieszkują. Przechodzenie na naukę w domu będzie też zawężone czasowo - do września. To także nie podoba się łódzkim samorządowcom. - Do tej pory można było z tej opcji korzystać podczas całego okresu nauki. Zmienianie tego to zupełny brak zrozumienia sytuacji polskich dzieci - twierdzi Krzysztof Makowski, radny z Nowej Lewicy.

Radni krytycznie wypowiadają się też na temat samego procedowania projektu ustawy. Chodzi o niekonsultowanie go ze związkami zawodowymi i społeczeństwem. - Ta propozycja powinna jak najszybciej trafić do kosza. Jest to próba zabicia wolnej oświaty i szkoły. Kreuje się światopogląd dzieci - podsumowuje Makowski.

Opozycja mogła zablokować 'lex Czarnek'? Dziemianowicz-Bąk: Umiejętności sklonowania jeszcze nie osiągnęliśmy