Niespodzianka w sejmiku w Łódzkiem. "Będą chcieli przeciągnąć kogoś na swoją stronę"
Po przeliczeniu głosów na mandaty PiS w sejmiku województwa łódzkiego będzie miał 16 radnych, Koalicja Obywatelska - 12, Trzecia Droga - 4, Nowa Lewica - 1. - Sytuacja jest podobna do ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych. Najwięcej głosów zdobywa wprawdzie Prawo i Sprawiedliwość, ale brak zdolności koalicyjnej sprawi, że nie utrzyma się u władzy. Zwycięża ten, kto rządzi, a nie ten, kto jest pierwszym słupkiem z lewej strony, gdy ogłaszają wyniki w telewizji - mówi dr Paweł Stępień, politolog z Uniwersytetu Łódzkiego.
Większość uzyskana przez Koalicję 15 października nie jest bezpieczna. Opiera się zaledwie na jednym radnym. - Możemy się spodziewać, że będą podejmowane próby z dwóch stron, żeby tego jednego radnego pozyskać i przeciągnąć na swoją stronę - przewiduje ekspert.
- Wydaje się, że PiS nie ma szans, bo nie jest obecnie partią rządzącą, więc jest nieatrakcyjny. KO może za to próbować przeciągnąć dodatkowo kogoś z PiS-u na swoją stronę. Takie przypadki się zdarzały. Na przykład w 2018 roku w sejmiku województwa śląskiego PiS przeciągnął kandydata KO, któremu zaoferował stanowisko wicemarszałka - przypomina dr Stępień. Tym politykiem był Wojciech Kałuża, który w tych wyborach też startował do sejmiku na Śląsku, ale już z list PiS. Zdobył bardzo dobry wynik, o czym pisaliśmy na naszym portalu.
Będzie łatwiej o pieniądze
Z nowego układu sił w sejmiku cieszy się prezydent Łodzi. Hanna Zdanowska wygrała wybory (po raz czwarty) już w pierwszej turze, zdobywając ponad 59 procent głosów.
Minione cztery lata oceniła jako trudne, również ze względu na brak współpracy pomiędzy urzędami i ciągłą walkę z obsadzonym przez PiS sejmikiem województwa i urzędem marszałkowskim. - Wszystko wskazuje na to, że sejmik jest w rękach poprzednio zjednoczonej opozycji, a obecnie koalicji, która będzie rządzić. Z tą dobrą informacją zwracam się do wszystkich państwa. Dziękujemy za to, że daliście nam szansę, żebyśmy dalej zmieniali Łódź i również województwo łódzkie - mówiła prezydent miasta.
- Mam nadzieję, że wreszcie będziemy mogli zrealizować projekty, na które chcemy pozyskać fundusze unijne - przede wszystkim te związane z ekologią, klimatem, rekultywacją rzek i zieloną energią. Będę też stawiać na zlikwidowanie dziur w drogach i budowę mieszkań. Dla nas to szalenie ważne, żebyśmy mieli partnera i w rządzie, i sejmikach - podkreślała Zdanowska.
'Hanna Zdanowska ma sytuację jak w bajce'. Tak KO w Łodzi zmiażdżyła opozycję
Konflikt pomiędzy urzędem miasta a urzędem marszałkowskim był bardzo widoczny przez całą kadencję. Dr Paweł Stępień mówi nawet o toczonej batalii, kiedy to PiS robił, co mógł, żeby Zdanowska nie mogła złożyć zaprzysiężenia. Wyciągano wtedy sprawę, która wcześniej toczyła się wobec prezydent Łodzi i dotyczyła poświadczenia nieprawdy przy wniosku kredytowym na zakup nieruchomości. Zdanowska została uznana przez sąd za osobę niewinną. - Więc PiS musiał wtedy zmienić strategię i dlatego zaczęto zakręcać kurek z funduszami. Wypływały one na część wschodnią województwa, a omijały te miejscowości, które nie były po linii politycznej. Wydaje mi się, że teraz duże środki pójdą do miast, bo tam jest elektorat PO. Gorzej może być z wsiami - wnioskuje politolog.
Kobieta marszałkiem województwa?
Nowy układ sił w sejmiku oznacza, że z fotelem marszałka województwa pożegna się Grzegorz Schreiber. Pełnił tę funkcję od 2018 roku. Kto będzie jego następcą (a może następczynią)? Koalicja Obywatelska na "jedynki" swoich list wystawiła pięć kobiet. Można więc wnioskować, że jedna z nich stanie na czele Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi. - Dlaczego nie? - powiedziała prezydent Łodzi Hanna Zdanowska, pytana o tę kwestię. - Skoro kobieta w Łodzi czwartą kadencję daje radę, to może trzeba spróbować? Kobiety są zdeterminowane i chcą walczyć, więc dajmy im szansę - mówiła.
Na "jedynkach" były: w okręgu nr 1 (Łódź) Joanna Skrzydlewska, w okręgu nr 2 (zgierski) Małgorzata Grabarczyk, w okręgu nr 3 (sieradzki) Małgorzata Werstak, w okręgu nr 4 (piotrkowski) Magdalena Spólnicka oraz Justyna Kulig w okręgu nr 5 (skierniewicki).
Wybory samorządowe. Tu najbardziej zaciekła walka rozegra się między kobietami
Należy jednak pamiętać, że Koalicja Obywatelska będzie musiała się w tej sprawie dogadać z Trzecią Drogą i Lewicą. - Nie mamy większości samodzielnej, więc na razie nie chcę, żeby padały konkretne nazwiska. Niech te rozmowy odbędą się między koalicjantami i w odpowiednim czasie to ogłosimy - podała Zdanowska.
Co do tego, że nowym marszałkiem będzie ktoś wskazany przez KO, nie ma wątpliwości nasz rozmówca z Uniwersytetu Łódzkiego. - Naturalną kandydaturą, według mnie, jest radna sejmiku Joanna Skrzydlewska, która przez wiele lat była wiceprezydentem Łodzi. Zdobyła bardzo dużą liczbę głosów [40826 - red.]. Nawet jeśli stosunkowo jest to mniej niż inne kandydatki, biorąc pod uwagę zasięg obwodu głosowania, to w liczbach bezwzględnych ten wynik robi wrażenie - ocenia Stępień. Warto pamiętać, że marszałkiem województwa nie musi być wcale radny sejmiku.
Historia lubi się powtarzać
Wyniki do Sejmiku Województwa Łódzkiego ocenia również historyk dr Kamil Piskała. - Chociaż po 1945 r. nastąpiło gwałtowne zerwanie ciągłości tradycji politycznych i obozy dominujące przed II wojną światową na polskiej scenie politycznej po 1989 r. się nie odrodziły, a na dodatek na przestrzeni niemal stulecia zaszły bardzo głębokie zmiany społeczne, to jednak rezultat wyników samorządowych w Łódzkiem historykowi zajmującemu się Drugą Rzeczpospolitą może się wydać jakby znajomy - twierdzi ekspert z Katedry Historii Polski Najnowszej na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego.
- Zarówno w minionej kadencji, jak i w tej, która się lada moment rozpocznie, sejmik wojewódzki dzieli się niemal na pół. Z jednej strony mamy wyraźnie konserwatywny, odwołujący się do retoryki narodowej i katolickiej PiS, z drugiej zaś blok tworzony przez ugrupowania raczej progresywne obyczajowo, wzmocniony dodatkowo przez nieco bardziej tradycjonalistyczny, ale jednocześnie proeuropejski i zdecydowanie prodemokratyczny PSL. Dość podobnie układały się sympatie mieszkańców regionu choćby w latach 20. XX wieku - wieś i małe miasteczka w Łódzkiem były w dużym stopniu konserwatywne i prawicowe, w związku z czym najmocniej popierały obóz nacjonalistycznej prawicy, czyli Narodową Demokrację, a w mniejszym stopniu umiarkowaną partię chłopską, jaką był PSL 'Piast'. Nieco słabsza Endecja była w zachodniej części województwa, a silniejsze były tam wpływy partii chłopskich - 'Piasta', ale przede wszystkim bardziej radykalnego PSL 'Wyzwolenie'. Można powiedzieć, że podobną tendencję dało się dostrzec również w 2024 roku - dodaje.
Historyk zauważa, że Trzecia Droga uzyskała większe poparcie w wielu powiatach w zachodniej części województwa, a narodowy i konserwatywny PiS wypadł tam nieco słabiej niż we wschodniej czy południowo-wschodniej części regionu.
- W okresie międzywojennym ugrupowania centrolewicy znajdowały się głównie w większych miastach regionu - obok Łodzi w innych miastach aglomeracji, czyli na przykład w Pabianicach czy w Aleksandrowie Łódzkim, gdzie silna była Polska Partia Socjalistyczna, oraz na przykład w Piotrkowie. Przy okazji tych wyborów stosunkowo największy odsetek głosów KO oraz Lewica zdobyły właśnie w miastach - ta druga jedyny mandat uzyskała w stolicy województwa. Oczywiście nie da się w prosty sposób przełożyć podziałów politycznych sprzed stu lat na dzisiejszą scenę partyjną. Trzeba też mieć przy tym w pamięci, że wówczas wiele miejscowości w Łódzkiem miało wielonarodowościowy charakter i silne były w nich również partie reprezentujące mniejszości narodowe. Niemniej na głębszym poziomie da się dostrzec pewną trwałość sympatii politycznych, a względna równowaga sił w sejmiku stanowi odbicie relacji między wyraźną przewagą postaw konserwatywnych i narodowych na wsi, a znacznie bardziej progresywnie zorientowanymi mieszkańcami największych miast Łódzkiego. Podobny podział był widoczny już sto lat temu - podsumowuje dr Piskała.