,
Obserwuj
Łódzkie

Niezwykłe odkrycie w kopalni "Bełchatów". "Na początku przypominał zwykły kawałek kości"

4 min. czytania
27.05.2025 08:52
Na terenie kopalni "Bełchatów" odnaleziono szczątki krokodyla sprzed około 17 mln lat. Pochodzą z epoki miocenu - ostatniej tak ciepłej i wilgotnej w dziejach Ziemi, sprzyjającej występowaniu bujnej roślinności i najróżniejszych gatunków zwierząt.
|
|
fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl
  • Na terenie kopalni "Bełchatów" odkryto szczątki krokodyla sprzed ok. 17 mln lat, co czyni je najbardziej na północ wysuniętym znaleziskiem tego typu z epoki miocenu;
  • Zidentyfikowana osteodermalna płytka skórna najprawdopodobniej należała do Diplocynodona, słodkowodnego krewniaka aligatora przystosowanego do chłodniejszego klimatu;
  • Odkrycie podkreśla znaczenie klimatu miocenu - ciepłego i wilgotnego - dla rozwoju roślin i zwierząt, a także ukazuje wartość terenów pokopalnianych dla paleontologii.

Szczątki krokodyla odkryte w kopalni "Bełchatów"

Odkrycia na terenie Pola Szczerców kopalni "Bełchatów" dokonali naukowcy z Wydziału Geologii i Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego, Instytutu Paleobiologii PAN i PAN Muzeum Ziemi oraz Morawskiego Muzeum Ziemskiego (Czechy).

- Poszukiwaliśmy szczątków kręgowców i był to jedyny fragment, który udało nam się wtedy znaleźć. Na początku przypominał zwykły kawałek kości. Dopiero gdy go wypreparowaliśmy i obejrzeliśmy jego drugą, bardzo charakterystyczną stronę, to już nie było wątpliwości, że to jest płytka skórna krokodyla, czyli osteoderm - powiedział PAP współodkrywca, dr Marcin Górka z Wydziału Geologii UW.

Analiza źródeł wykazała, że to najdalej wysunięte na północ szczątki krokodyla z okresu sięgającego 23 mln lat. W tym czasie - od miocenu po czwartorzęd - nie było stanowiska krokodyla położonego dalej na północ. Starsze, bo kredowe krokodyle, znane są ze Szwecji, zaś z okresu paleogenu również z Danii i aż z kanadyjskiej Arktyki.

Karol Nawrocki pozywa Onet. Dlaczego nie w trybie wyborczym? 'Bardzo trudne zadanie'

Szczątki znalezione w kopalni "Bełchatów" pochodzą z epoki miocenu (23 mln do 5,3 mln lat temu), ostatniej tak ciepłej i wilgotnej w dziejach Ziemi. Zwłaszcza wczesny i środkowy miocen odznaczał się szczególnie wysokimi temperaturami (tzw. Miocene Climatic Optimum).

- Ponieważ w miocenie klimat był o jakieś 3-4 stopnie cieplejszy niż obecnie, tak przynajmniej się szacuje, w związku z tym i wilgotność była większa. To powodowało, że bardzo bujnie w tych warunkach rozwijała się wszelaka roślinność, ze szczątków której powstały złoża węgli brunatnych. Klimat sprzyjał też występowaniu najróżniejszych gatunków zwierząt - morskich i lądowych. Szczątki tych ostatnich szczególnie licznie spotyka się w osadach krasowych i jeziornych - opisał badacz.

Skąd wziął się "krewny współczesnych aligatorów" w Łódzkiem?

Miocen charakteryzowała też znaczna aktywność tektoniczna, zaznaczająca się głównie na terenach południowej i centralnej Polski. W wielu miejscach tworzyły się zapadliska tektoniczne, często wypełnione wodą.

- Tak utworzone zbiorniki, jeziora, bagna sprzyjały rozwojowi roślinności, ale był to też rodzaj pułapki na wszelką materię roślinną i zwierzęcą, która do nich wpadała, a którą dziś możemy odkrywać - stwierdził rozmówca PAP.

Wśród zwierząt na szczególną uwagę zasługują krokodyle - typowe dla obszarów subtropikalnych i tropikalnych. We wczesnym i środkowym miocenie Europa Środkowa była siedliskiem dwóch różnych rodzajów krokodyli: Gavialosuchus i Diplocynodon. Ten pierwszy był rodzajem morskim, którego całkowita długość ciała przekraczała 6 metrów. Drugim krokodylem był Diplocynodon - endemiczny rodzaj, przeważnie słodkowodny, osiągający od 1,5 do 3 metrów.

Amerykanie w fatalnych nastrojach. Tak 'źle było tylko raz w historii'

- Odnaleziona przez nas płytka nie posiada stuprocentowych cech, które mogły świadczyć, z którym rodzajem mamy do czynienia. Jednak najprawdopodobniej był to wymarły już Diplocynodon - krewny współczesnych aligatorów. Sądzimy tak, bo podobnie jak współczesne aligatory miał większą tolerancję na chłód, czyli mógł występować bardziej na północ - tłumaczy dr Górka.

Archeolodzy znaleźli igłę w stogu siana. "Trzeba mieć szczęście"

Nie jest łatwo znaleźć tak maleńki, ok. 30-mm fragment na tak obszernym wyrobisku. - To niemal tak jak podczas grzybobrania. Co z tego, że ktoś chodzi po lesie, jak nie ma szczęścia? Trzeba mieć więc szczęście. Ale też trzeba wiedzieć, czego się szuka, żeby nie rzucać się na wszystko; żeby to oko było trochę wyczulone - przyznał dr Górka.

Jak dodał, praca na terenie kopalni wymaga dużej uważności. - Wizyty w kopalni zawsze są związane z zagrożeniem. Zdajemy sobie sprawę, że dla pracowników i dyrekcji jesteśmy pewnym obciążeniem. Muszą oni dbać o nasze bezpieczeństwo, a przy okazji nieco odrywamy ich od obowiązków. Jesteśmy więc niesłychanie wdzięczni za umożliwienie nam tej pracy - podkreślił geolog z UW.

'Sebastian M. już w naszych rękach'. Tusk opublikował nagranie

Praca opublikowana przez polsko-czeski zespół badaczy prezentuje kilka wcześniejszych znalezisk szczątków krokodyli z obszaru Czech i Polski. W skład opisanego materiału wchodzi również archiwalne znalezisko zęba krokodyla z płytkowodnych osadów morskich z Pińczowa. Ząb ten odkrył prof. Andrzej Radwański w latach 60.-70. XX wieku. Kolejny z przedstawionych szczątków to ząb z czeskich Židlochovic, sprzed około 14 mln lat. Pochodzi on z kolekcji prof. Antona Rzehaka, jednak nigdy nie został wspomniany w żadnej z jego prac, mimo że na odręcznie sporządzonej etykiecie badacz prawidłowo zidentyfikował go jako ząb krokodyla.

Odkrycie zostało opisane w artykule na łamach pisma "Acta Palaeontologica Polonica".

Posłuchaj: