,
Obserwuj
Lubelskie

"Nawet maluchy trzeba podłączać pod respirator". Lubelskie u szczytu piątej fali, o odmrażaniu na razie nie ma mowy

2 min. czytania
12.02.2022 08:08
Wojewoda lubelski Lech Sprawka nie ma wątpliwości, że na odmrażanie łóżek dla pacjentów niecovidowych jest jeszcze za wcześnie. Liczba hospitalizowanych przekracza 1200 osób, wśród nich jest rekordowo dużo dzieci.
|
|
fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Wyborcza.pl

Pacjentów covidowych w szpitalach na Lubelszczyźnie wciąż jest sporo - w ostatni piątek było to ponad 1200 osób. Wśród nich blisko 80 dzieci. Jak mówi wojewoda, liczba hospitalizowanych dzieci jest teraz największa od początku pandemii. Podaje, że w ostatnich dniach były nawet przypadki, że maluchy trzeba było podłączać pod respirator.

- W tej chwili nie ma przesłanek do tego, żeby na większą skalę prowadzić odmrożenie tzw. łóżek covidowych. Mieliśmy kilka dni o bardzo dużych wzrostach hospitalizacji, po kilkadziesiąt osób dziennie - informuje w rozmowie z TOK FM Lech Sprawka. Przyznaje jednocześnie, że dopiero ostatnie dni pokazują światełko w tunelu, bo zanotowano spadki (np. w środę było o cztery zajęte łóżka szpitalne mniej niż dzień wcześniej).

Przypomnijmy - odmrażanie łóżek covidowych zapowiedział na ostatniej konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski.

"Jesteśmy na szczycie hospitalizacji"

Więcej chorych widać m.in. w Szpitalu Tymczasowym. Nie są to duże liczby, jak w czasie czwartej fali, gdy dziennie było tu nawet ponad 130 osób. Widać jednak, że liczba hospitalizacji wzrasta. - Od początku tego tygodnia obserwujemy wzrost. Przez cały styczeń hospitalizacje utrzymywały się na poziomie od siedmiu do kilkunastu dziennie, natomiast w tym tygodniu każdego dnia przebywa tam około 20 pacjentów - informuje rzeczniczka Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, Anna Guzowska.

- W tej chwili być może jesteśmy na szczycie hospitalizacji [V fali - red.]. Daleko nam do szczytów z IV fali, kiedy mieliśmy 1964 osób hospitalizowanych. Gdybyśmy się rzeczywiście zatrzymali na tej liczbie 1237 osób hospitalizowanych, to byłoby potwierdzenie, że omikron jest bardziej zakaźny, ale mniej zjadliwy - mówi wojewoda Lech Sprawka.

Jak dodaje, jeśli ta tendencja się utrzyma i przez co najmniej kilka dni liczba pacjentów trafiających do szpitali będzie spadać, zacznie się niewielkie odmrażanie łóżek. - Być może w przyszłym albo kolejnym tygodniu - mówi Sprawka.

Według stanu na 11 lutego ogółem w regionie lubelskim jest przygotowanych 1757 łóżek dla pacjentów z koronawirusem - zajęte są 1223 z nich. Jeśli chodzi o respiratory, jest ich 172, z czego zajętych 77.

O tym, że liczba hospitalizowanych pacjentów na razie nie spada, mówił nam też zakaźnik, prof. Krzysztof Tomasiewicz, szef Kliniki Chorób Zakaźnych z Lublina. - U mnie na oddziale jest praktycznie 100-procentowe obłożenie - powiedział w rozmowie z nami.