Lublin. Szpital tymczasowy nie zmieni się na miejsce dla uchodźców. Nie doszło do porozumienia
Szpital tymczasowy w halach Targów Lublin stworzono pod koniec 2020 roku na potrzeby walki z pandemią koronawirusa. W halach, w których wcześniej odbywały się wystawy, pokazy i konkursy, pojawiły się szpitalne łóżka i specjalistyczny sprzęt, a na zewnątrz - ogromne zbiorniki z tlenem. Na początku trafiali tu tylko nieliczni chorzy, z czasem było ich coraz więcej. W szczytowym momencie szpital tymczasowy leczył jednocześnie 130 pacjentów. W sumie - przez cały okres jego działania - placówka przyjęła ponad 1100 osób.
Tuż przed wojną w Ukrainie wojewoda lubelski - przygotowując plany kryzysowe - przyznał, że rozważana jest opcja pozostawienia szpitala dla rannych z Ukrainy. Pisaliśmy o tym kilka tygodni temu na tokfm.pl. Dziś już wiadomo, że tak się nie stanie.
Do porozumienia nie doszło
Wojewoda Lech Sprawka przyznaje, że był też pomysł stworzenia w halach Targów Lublin - w miejsce szpitala tymczasowego - stałego miejsca pobytu dla większej grupy uchodźców. Były prowadzone rozmowy w tej sprawie z udziałowcami Targów Lublin, czyli Międzynarodowymi Targami Poznańskimi, prezydentem Lublina i marszałkiem województwa, ale ostatecznie do porozumienia nie doszło.
Uznano, że przestrzeń hal targowych nikomu nie zastąpi nawet namiastki domu. - Funkcjonowanie kobiet z dziećmi w dużej przestrzeni jest dobre może na tydzień czy dwa tygodnie, ale nie na miesiące - mówi Sprawka. - Dlatego z naszego punktu widzenia nie ma potrzeby adaptowania tego miejsca na punkt stałego zakwaterowania. Jesteśmy w takiej fazie, że raczej należy szukać miejsc zakwaterowania w warunkach bardziej intymnych, a nie w dużej hali - dodaje wojewoda.
Lubelskie samorządy przygotowały na dziś 17 tysięcy miejsc dla uchodźców z Ukrainy - zajętych jest 9 tysięcy z nich. To oznacza, że wciąż jest sporo wolnej przestrzeni dla ukraińskich rodzin. - A to oznacza, że jesteśmy w stanie w każdej chwili - bez udziału Targów Lublin - rozwinąć dalsze miejsca dla uchodźców - tłumaczy Sprawka.
Koniec szpitala tymczasowego
Szpital tymczasowy przestaje działać. Sprzęt, który się w nim znajdował - o wartości około 20 milionów złotych - trafić ma do innych szpitali na Lubelszczyźnie.
Część sprzętu była dostarczona i przekazana w użyczenie przez Rządową Agencję Rezerw Materiałowych, a drugą część kupował wojewoda, na przykład komputery. - W tej chwili wystąpiłem do Agencji o formalną zgodę na przekazanie sprzętu medycznego, w tym respiratorów, podmiotom leczniczym jako darowiznę - tłumaczy Lech Sprawka.
Inny los czeka kupione w czasie pandemii komputery. Część z nich ma trafić do Urzędu Wojewódzkiego w Lublinie. - Jesteśmy pod względem informatycznym jednym z najbiedniejszych urzędów administracji publicznej. Dlatego część sprzętu zachowamy na własne potrzeby, natomiast całą resztę przekażemy szpitalom - tłumaczy Sprawka. Na razie nie wiadomo, do kogo konkretnie sprzęt trafi i w jakich ilościach.
Co z chorymi z COVID-19?
Chorzy na COVID-19 od teraz będą leczeni w innych lubelskich szpitalach. - Nie można wykluczyć, że za jakiś czas pojawi się bardziej zjadliwa mutacja wirusa, która spowoduje, że do pewnych rozwiązań trzeba będzie wrócić. Ale w tej chwili takiego niebezpieczeństwa nie widzimy. Co ważne, infrastruktura, która powstała w związku z pandemią, w tym systemy śluz, nie będą zdemontowane czy zlikwidowane. Wszystko zostaje - dodaje Lech Sprawka.