Lublin. Ponad 70 milionów wpłynie do kasy miasta? Według ratusza to nie załata dziury w budżecie
Planami wsparcia samorządów po raz kolejny pochwalił się rząd. Premier Mateusz Morawiecki stwierdził, że wysokość wsparcia przewyższa 'najśmielsze oczekiwania samorządowców'. Chodzi o 13,7 miliarda złotych, które trafić mają do wszystkich gmin, powiatów i województw w Polsce. Kto i ile dostanie? Kwota wsparcia ma być proporcjonalna do wysokości planowanych na 2023 rok dochodów z udziałów w PIT. Rządzący chcą jednak, aby najbiedniejsze samorządy dostały wyższe wyrównanie.
W Lubelskiem najwięcej miałby dostać sam Lublin - 73 miliony złotych. Blisko 13 milionów miałyby otrzymać dawne miasta wojewódzkie: Biała Podlaska, Chełm czy Zamość. 6,5 miliona złotych trafiłoby do Puław, ponad 5 milionów do Świdnika, a 3 miliony do Łęcznej. - Łącznie gminy w regionie dostaną 690 milionów, powiaty 169 milionów - precyzuje marszałek województwa Jarosław Stawiarski.
Na pomyśle rządzących suchej nitki nie zostawia Związek Miast Polskich i Unia Metropolii Polskich. "Regulacja - wbrew propagandzie - nie stanowi żadnego dodatkowego wsparcia finansów JST [jednostek samorządu terytorialnego - red.]. Jest tylko przesunięciem o kilka miesięcy przekazania kwot, które byłyby należne JST wg nowego, ryczałtowego mechanizmu redystrybucji udziałów w PIT" - piszą w oświadczeniu samorządowcy.
I przekonują, że nowe propozycje rządu wprowadzają jeszcze większe zamieszanie w finansowaniu samorządów. "Zamiast tego przesunięcia oczekujemy objęcia JST, realizujących podstawowe usługi publiczne dla obywateli, osłoną inflacyjną z budżetu centralnego, analogicznie do osłony antyinflacyjnej innych sektorów" - apeluje Unia Metropolii Polskich.
W podobnym tonie zareagował lubelski ratusz. Jak mówi rzeczniczka prezydenta miasta Katarzyna Duma, Lublin - według projektu - rzeczywiście miałby dostać 73 miliony złotych. Z drugiej jednak strony urzędniczka przypomina, że na mocy dotychczasowych zmian przepisów o finansowaniu jednostek samorządu terytorialnego, tylko w tym roku wpływy do miejskiego budżetu zmniejszyły się o 200 milionów! Jak dodaje, miasto zmuszone jest więc do szukania oszczędności. Jednym ze sposobów jest zmiana w czasie włączania i wyłączania miejskiego oświetlenia. Latarnie zapalają się pięć minut później niż do tej pory i wyłączane są 30 minut wcześniej. Nie wszystkim się ten pomysł podoba. Część mieszkańców skarży się, że - szczególnie rano - miasto tonie w ciemnościach.
Kiedy samorządy dostaną pieniądze? Projekt zmian w tej sprawie został przyjęty przez rząd 23 sierpnia, ale przegłosować go muszą także parlamentarzyści. Sejm ma zająć się sprawą na wrześniowym posiedzeniu.