Kilka dni i tysiące chętnych. Kopalnia Bogdanka musiała wstrzymać zapisy na węgiel
W ostatnich tygodniach przed kopalnią Bogdanka na Lubelszczyźnie ustawiały się długie kolejki. By kupić węgiel, niektórzy stali w nich ponad tydzień. Pisaliśmy o tym pod koniec sierpnia. By usprawnić sprzedaż i nie narażać kierowców na wielodniowe oczekiwanie, kopalnia zmieniła zasady sprzedaży. Wprowadzono zapisy. Należało przyjechać do kopalni ze wszystkimi dokumentami i dokonać rejestracji. Pracownicy Bogdanki spisywali dane klienta, by potem - gdy przyjdzie jego kolej odbioru surowca - poinformować SMS-em, że danego dnia, o danej godzinie powinien się stawić.
Tyle tylko, że zasoby kopalni nie są z gumy i szybko okazało się, że lista chętnych na węgiel jest tak duża, że zapisy... trzeba było wstrzymać. "Została ukończona rejestracja gospodarstw domowych zapisujących się na zakup węgla z puli przeznaczonej na miesiąc wrzesień 2022 roku" - informuje Bogdanka.
- Wprowadziliśmy system sesyjności zapisów tak, aby nie tworzyły się kolejki do samych zapisów, jak również kolejki po odbiór węgla. Osoby, które w ciągu ostatnich dni dokonały rejestracji, otrzymały już informację, kiedy mają odebrać węgiel - mówi TOK FM Dorota Choma, rzeczniczka kopalni. Jeśli ktoś nie przyjedzie w wyznaczonym terminie, jego kolejka przepadnie.
Zapowiadają wznowienie zapisów
Choma zapowiada, że zapisy zostaną wznowione, gdy znów pojawią się takie możliwości. - Gdy będziemy wznawiać zapisy na kolejną sesję, poinformujemy o tym na naszej stronie internetowej - deklaruje pani rzecznik. I dodaje, że w ostatnich dniach - przez nieco ponad tydzień - zapisało się ponad 5 tysięcy osób na ponad 15 tysięcy ton węgla.
"Ponowna rejestracja gospodarstw domowych będzie możliwa w dniu rozpoczęcia nowej sesji zapisów z nowej puli przeznaczonej dla gospodarstw domowych na następne miesiące" - czytamy na stronie kopalni.
- Ja zdążyłem, jestem zapisany, czekam. Mam odebrać węgiel za kilka dni - mówi nam pan Wojciech. Przyznaje, że ci, którzy nie zdołali się zapisać, mają problem, bo węgiel na składach jest o wiele droższy niż w Bogdance. - A zima za pasem, noce i poranki są coraz chłodniejsze. Węgiel będzie potrzebny lada moment, a tu niektórzy muszą czekać na kolejne miesiące. Nie tak to powinno wyglądać - skarży się nasz rozmówca.
Rzeczniczka kopalni tłumaczy, że odbiorcy indywidualni to tylko niewielka część zamówień na węgiel. Większość surowca z Bogdanki trafia bowiem do odbiorców zbiorowych. - Trzeba pamiętać, że my dostarczamy węgiel w większości, bo prawie w 90 procentach, do energetyki zawodowej. I musimy połączyć tych dwóch odbiorców - indywidualnego i odbiorcę zawodowego. Wszystko musimy dostosować do naszych możliwości logistycznych, ale przede wszystkim do naszych możliwości związanych z wydobyciem - wyjaśnia Dorota Choma.