Uruchomili pas dla pustych ciężarówek z Ukrainy. Przewoźnicy jednak nie kończą protestu
Przewoźnicy od poniedziałku blokują przejście w Dorohusku. Protestują, bo sprzeciwiają się gigantycznym kolejkom po ukraińskiej stronie granicy. Jak mówią, na odprawę czeka się tu nawet 6-7 dni. - To dla nas strata czasu. To kompletnie bez sensu. Tym bardziej, że część z nas wozi rzeczy dla walczących na wojnie Ukraińców - mówił nam pan Marcin, jeden z oczekujących.
Kierowcy od początku domagają się dodatkowego pasa dla przejazdu pustych tirów, które wracają z Ukrainy bez towaru. Wnoszą również o przyspieszenie i ułatwienie odpraw fitosanitarnych i weterynaryjnych.
Jest dodatkowy pas
Zgodnie z zapowiedzią wojewody lubelskiego Lecha Sprawki, który był w Dorohusku i rozmawiał z protestującymi - w piątek o godzinie 7 rano uruchomiono specjalny pas dla przejazdu pustych ciężarówek, ale nie w Dorohusku, a w Zosinie.
- W drogowym przejściu granicznym Zosin - Ustiług, w kierunku wyłącznie z Ukrainy do Polski, są odprawiane pojazdy ciężarowe nieprzewożące ładunku - mówi TOK FM rzecznik Krajowej Administracji Skarbowej w Lublinie Michał Deruś. Od godziny 7 do 12 odprawiono tu 20 samochodów.
Protest w Dorohusku trwa
Kierowcy - przynajmniej na razie - nie kończą jednak blokady w Dorohusku. Mało tego, Komitet Protestacyjny Przewoźników nie wyklucza rozszerzenia go na inne przejścia z Ukrainą. Jak słyszymy, protestujący walczą o dodatkowy pas dla pustych ciężarówek właśnie tu, a nie w Zosinie.
W piątek (9 września) przed przejściem w Dorohusku - po stronie ukraińskiej - w kolejce do Polski o godzinie 12.30 stało 2820 ciężarówek. Na dziś jest to około 112 godzin oczekiwania.
W związku z blokadą przejścia jest również kolejka po polskiej stronie, w stronę Ukrainy - w Dorohusku stoi w niej około tysiąca tirów. Jak podaje KAS, czas oczekiwania na odprawę to około 45 godzin.