Zbadały tysiące "koronamemów" i napisały o tym książkę. "Chcieliśmy zabić strach śmiechem"
- Humor pomaga nam wtedy, gdy się czegoś obawiamy. Pomaga oswoić lęk, ale też wpływa na dobrostan człowieka. Sprawia, że nawet w sytuacji, gdy coś nas przeraża, widzimy, że jednak jest i druga, lepsza strona. Stąd ten zalew memów w czasie pandemii - mówi prof. Małgorzata Karwatowska, współautorka książki 'Humor w czasach zarazy'.
- Dlaczego właśnie memy? Bo współcześnie mamy prymat kultury wzrokocentrycznej, ekspansję obrazu. Dlatego mem - jako połączenie słowa i obrazu - daje efektowniejsze pole do różnego rodzaju porównań i analogii - dodaje.
Przypomina, że pandemia miała ogromny wpływ na wiele aspektów. - Z całą siłą weszliśmy w internet. Nawet jeśli do tej pory korzystaliśmy z niego mniej, to w wyniku pandemii zastąpił on nam świat realny. A że pojawiały się maseczki i związane z nimi żarty, to coraz częściej w sieci pojawiały się też memy - mówi dalej Karwatowska. Przy okazji warto przypomnieć, że naukowczynie z Lublina wcześniej analizowały także maseczki noszone w trakcie pandemii i ich funkcje. Tak powstała książka 'Maski w czasach zarazy', o której pisaliśmy na tokfm.pl. Teraz podobnej analizie poddały żarty i memy.
Zabić strach śmiechem
Jak mówi prof. Ewa Głażewska, część osób starała się zabić swój strach śmiechem. - Humor jest sztuką kontrastów. Niezbędne są w nim: po pierwsze - świeżość, po drugie - innowacja i niecodzienne zestawienia, czyli na przykład testowanie granicy sacrum i profanum, duchowość - cielesność. Te wszystkie elementy pojawiły się i w dowcipach, i w memach - mówi Głażewska.
Jako przykład podaje mem, na którym jest kłócąca się para. - Mąż mówi: 'Cóż w tym dziwnego, że zabrałem pracę do domu?'. Żona odpowiada: 'To, że ty robisz autopsję'. I to pokazywało nową codzienność w czasach pandemii. Codzienność, która z jednej strony - w postaci memów - miała dostarczać treści rozrywkowych, pełnić funkcję terapeutyczną, ale z drugiej strony - miał to być pewien zbiorowy lament nad tą nową codziennością - dodaje prof. Głażewska.
Inny z memów odnosił się do lockdownu i wprowadzonego wówczas zakazu wstępu do lasów. - Mamy mem, na którym grupa dzików maszeruje przez jedną z głównych ulic w mieście. I dopisek: 'zakaz wstępu do lasów' - opisuje Głażewska.
Inny z memów z książki 'Humor w czasach zarazy':
- Memów są tysiące. Podam jeszcze jeden z przykładów: kadr z telewizji informacyjnej, z dopiskiem 'Na żywo', a tam zdjęcie Chucka Norrisa i podpis: 'Chuck Norris miał kontakt z koronawirusem. W tej chwili koronawirus przebywa na kwarantannie przez 14 dni' - przytacza Głażewska.
- W ramach tych koronamemów chodziło oczywiście o pobudzanie pozytywnych emocji, ale z drugiej strony o kanalizowanie tych negatywnych. Albo inny z memów: scena z kultowej polskiej komedii z PRL - z filmu 'Miś'. Bohater mówi: 'Jest takie jedno dobre imię dla dziewczynki - Kwarantanna' - opowiada nasza rozmówczyni.
- Czy funkcje memów były przewidywalne? Zdecydowanie tak. Chodzi m.in. o funkcję poznawczą, choć memy głównie replikowały znaną nam już wcześniej wiedzę. Kolejna funkcja to funkcja ludyczna, bo chodziło o to, abyśmy się śmiali - wskazuje prof. Karwatowska. Jak dodaje, w memach i żartach pojawiały się też stereotypy. - Na przykład dowcip wykorzystujący stereotyp o kobietach. Jak poznać wiedźmę? '1485 rok - nie tonie w wodzie. 2020 - nie tyje na kwarantannie' - opowiada pani profesor. I dodaje jeszcze jeden z ujętych w książce żartów: 'Zadzwoniła sprzątaczka oznajmiając, że będzie pracowała zdalnie. // Ale jak to zdalnie? // Będzie mi mówiła co mam robić'.
- Oczywiście, były memy i żarty, które uznalibyśmy za niewybredne, nie na miejscu. Bez wątpienia część z nas mogłaby być nimi urażona. Z pewnością były też osoby tak przerażone całą sytuacją związaną z COVID-19, że to nie wzbudzało u nich śmiechu. Ale dla dużej części z nas fakt, że można się zaśmiać, był jakimś rodzajem oddechu. Ten humor pokazywał też, że człowiek z całej tej pandemii chciał wyjść zwycięski. To była też dla nas jakaś nadzieja - podsumowuje prof. Małgorzata Karwatowska.