Neosędzia i promotor doktoratu Piebiaka walczy o prestiżowe stanowisko. "Wyjątkowo cyniczne"
Dr hab. Tomasz Demendecki to prawnik z Wydziału Prawa i Administracji lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie- Skłodowskiej. Specjalizuje się w prawie procesowym cywilnym oraz w ustroju organów ochrony prawnej. Był adwokatem, potem komornikiem sądowym, a od kwietnia 2019 roku jest członkiem Kolegium Sądu Najwyższego.
Demendecki jest związany również - jak napisał w swoim zgłoszeniu do Rady Doskonałości Naukowej - m.in. z Akademią Ekonomiczno-Humanistyczną w Warszawie, Uniwersytetem Jana Kochanowskiego w Kielcach czy Uniwersytetem Pomorskim w Słupsku. Był promotorem doktoratu byłego wiceministra sprawiedliwości, Łukasza Piebiaka, którego udział w tzw. aferze hejterskiej w Ministerstwie Sprawiedliwości do dziś nie został wyjaśniony. Obrona miała miejsce w Instytucie Nauk Prawnych Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej, jednej z działających w Warszawie uczelni niepublicznych.
Teraz prawnik z Lublina chce zostać członkiem Rady Doskonałości Naukowej na lata 2024-2027. Jest kandydatem w dziedzinie nauk prawnych. Rada wyznacza podmioty doktoryzującyce oraz habilitujące do przeprowadzenia postępowań o awans naukowy. Przeprowadza też postępowania w sprawie nadania tytułu profesora. Jak czytamy, wydaje również rozstrzygnięcia administracyjne w przedmiocie uchylenia decyzji w sprawie nabycia uprawnień równoważnych uprawnieniom wynikającym z posiadania stopnia doktora habilitowanego. Mówiąc wprost, Rada działa na rzecz rozwoju kadry naukowej "zgodnie z najwyższymi standardami".
Głosowanie na poszczególnych kandydatów odbywa się drogą elektroniczną, za pośrednictwem specjalnego systemu. Trwa przez cały wrzesień, a wyniki mają być ogłoszone do 31 października. Kandydaci mogą - w przyjęty przez siebie sposób - zabiegać o głosy doktorów habilitowanych i profesorów ze swojej dziedziny naukowej. Tomasz Demendecki rozesłał maile z apelem o głosowanie właśnie na niego do prawników z różnych uczelni w Polsce.
"Kandyduję, ufając, że w razie swojej wygranej, uda mi się aktywnie uczestniczyć w odbudowie modelu w pełni transparentnej ścieżki awansowej dla wszystkich Koleżanek i Kolegów z naszej naukowej społeczności" - wskazuje prawnik. "Posiadane przeze mnie doświadczenie, uzyskane w różnych gremiach, których działalność jest związana z podnoszeniem jakości polskiej nauki (zespoły oceniające i eksperckie, Polska Komisja Akredytacyjna, Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury), jest moim zdecydowanym atutem. Chcę być przy tym przedstawicielem wszystkich pracowników naukowych i wyrazicielem ich potrzeb" - podkreśla w swoim liście. Wskazuje również, że jego mottem jest to, by "tylko spełnienie jasno określonych wymogów merytorycznych i jakość osiąganych efektów pracy naukowej, były wyłącznymi wyznacznikami awansu zawodowego w nauce".
"Wyjątkowa bezczelność"
Taki list trafił m.in. do prof. Michała Romanowskiego z Uniwersytetu Warszawskiego. Jest on nie tylko wykładowcą akademickim, ale też adwokatem wielu walczących o praworządność sędziów, w tym Pawła Juszczyszyna i Igora Tulei. "Wszystkie te wspaniałe osoby są ścigane i niszczone przez obecną władzę, której zawdzięcza pan swoją karierę" - odpisał profesor w otwartym liście do Tomasza Demendeckiego.
"Jest pan nie tylko neosędzią Sądu Najwyższego, co samo w sobie dyskwalifikuje pana w świetle polskiej konstytucji, Karty Praw Podstawowych UE i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, a w konsekwencji dyskwalifikuje pana jako nauczyciela akademickiego, ale był pan także promotorem pracy doktorskiej sędziego i wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka, znanego m.in. z wiodącej roli w aferze hejterskiej wobec wolnych sędziów, i nie tylko" - podkreśla profesor Michał Romanowski. I pisze wprost, że wysłanie maila w sprawie poparcia kandydatury Demendeckiego odbiera jako wyraz "wyjątkowej bezczelności".
"Uważam, że jest pan nie tylko osobą niegodną funkcji członka Rady Doskonałości Naukowej, ale w ogóle funkcji nauczyciela akademickiego i sędziego. Przynosi pan hańbę społeczności akademickiej i misji sędziego" - dodaje w swoim liście prof. Romanowski.
Niezadowolenie wśród prawników
- To wyjątkowo cyniczne, by w dobie łamania prawa w Polsce, nieprzestrzegania Konstytucji RP przez władzę, wielu wyroków TSUE i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Polski, taka osoba, która robi karierę przy wsparciu obecnie rządzących, miała zasiadać w tak zacnym gremium, jak Rada Doskonałości Naukowej i decydować o awansach innych - mówi nam jeden z prawników z uniwersytetu w Łodzi (prosi o anonimowość). Jak podkreśla, na tej uczelni też krąży wśród wykładowców list przedstawiający sylwetkę Tomasza Demendeckiego, z apelem, żeby na niego nie głosować.
- Do Rady Doskonałości Naukowej powinny kandydować osoby z dorobkiem i osiągnięciami. A tu mamy kandydata, który - robiąc karierę w takim, a nie innym czasie, gdy jest tyle zastrzeżeń do działalności Trybunału Konstytucyjnego, prób zamachu na niezależność sądów i niezawisłość sędziów, próbuje nam wszystkim wmówić, że jest najlepszym kandydatem. I przekonuje: głosujcie na mnie, naprawdę się nadaję - mówi nam jeden z prawników z lubelskiego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej (również chce pozostać anonimowy), z wydziału, na którym zatrudniony jest Demendecki.
Rada Doskonałości Naukowej działa na podstawie ustawy z 20 lipca 2018 roku Prawo o szkolnictwie wyższym i na podstawie swojego statutu. Prezydium takiej rady rozpatruje m.in. zażalenia na postanowienie o odmowie dopuszczenia do obrony rozprawy doktorskiej czy odwołania od decyzji o odmowie nadania stopnia naukowego doktora albo doktora habilitowanego. Rozpoznaje też wnioski o ponowne rozpatrzenie sprawy w przypadku odmowy wystąpienia do prezydenta RP o nadanie tytułu profesora.
Do zadań prezydium Rady Doskonałości Naukowej należy też wyznaczanie członków komisji habilitacyjnych. Rada i jej prezydium mają więc bardzo szeroki wachlarz uprawnień. Zgodnie z ustawą, przewodniczącemu rady przysługuje miesięczne wynagrodzenie w wysokości 8000 zł, a jej sekretarzowi - 7000 zł. Dodatkowo przewodniczącym utworzonych przez radę zespołów, przysługuje za każdy dzień udziału w posiedzeniach wynagrodzenie w wysokości 1000 zł, a pozostałym członkom tych zespołów - w wysokości 500 zł.