"To cenzura". Niewygodny artykuł o Czarnku zdjęty z portalu grupy Polska Press
Maja Zaborowska (Nowoczesna), z zawodu lekarka weterynarii, jest radną lubelskiej Rady Miasta, z klubu rządzącego Lublinem prezydenta Krzysztofa Żuka (PO). W tegorocznych wyborach polityczka startuje do sejmu z listy Koalicji Obywatelskiej z Lublina, z piątego miejsca.
Kilka dni temu na konferencji prasowej ogłosiła, że chce uznania Przemysława Czarnka za persona non grata w Lublinie. Za jego działania, które w jej ocenie zdaniem uderzają w polską edukację. Przygotowała stanowisko w tej sprawie, którym Rada Miasta ma się zająć na najbliższym posiedzeniu, w czwartek. - Lublin jest miastem otwartym i tolerancyjnym. Minister Czarnek i jego ideologia są całkowitym zaprzeczeniem tych wartości - mówi Zaborowska.
Na konferencji prasowej obecna była m.in. dziennikarka 'Kuriera Lubelskiego'. To lokalna gazeta, działająca w ramach przejętej przez Orlen Grupy Polska Press. Niedługo potem, na internetowej stronie 'Kuriera' ukazał się artykuł na temat inicjatywy radnej. W tekście pojawiła się zapowiedź złożenia przez radną zapowiadanego stanowiska oraz jej wyjaśnienia. 'Lublin w swojej bogatej 700-letniej historii był miejscem współistnienia wielu kultur, religii i idei. Ta tradycja powinna być dla nas inspiracją i zobowiązaniem. W 2023 roku Lublin uzyskał tytuł Europejskiej Stolicy Młodzieży i tym samym stał się stolicą takich wartości jak: równość, dostępność i zapobieganie dyskryminacji. Stoją one w ewidentnej sprzeczności do poglądów promowanych przez ministra edukacji i nauki' - cytował 'Kurier Lubelski' fragment tego stanowiska.
'Zaborowska zarzuca Czarnkowi, że w sposób dyskryminujący odnosił się do osób nieheteronormatywnych, mówiąc m.in.: "Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym" ' - pisała lokalna gazeta.
Niedługo po publikacji artykuł zniknął. Nieoficjalnie wiadomo, że przyczyną była interwencja z góry. 'Kurier Lubelski' nie odpowiedział na nasze pytania w tej sprawie. Chcieliśmy widzieć, dlaczego artykuł zniknął i kto podjął taką decyzję. Dziś na stronie widnieje jedynie taki komunikat:
- Nie da się nazwać tego inaczej niż cenzurą. Na pewno nie jest to prasa niezależna. Jeżeli jakiś artykuł wydawał się niewygodny, nie wiem, czy dla samego ministra edukacji, czy ktoś chciał się mu przypodobać - i został zdjęty, to są to działania, które w normalnym demokratycznym kraju nie powinny mieć miejsca - mówi Maja Zaborowska.
Ze zniknięciem tekstu nie zgadza się także Sławomir Skomra - dziennikarz portalu jawnylublin.pl. - Czytałem ten artykuł, zanim został zdjęty i nie mam mu nic do zarzucenia. Uważam, że był napisany zgodnie ze sztuką dziennikarską i był wyczerpujący. Dla mnie zdjęcie tego tekstu ze strony to ręczne sterowanie przekazami medialnymi - mówi dziennikarz od wielu lat opisujący lubelską scenę polityczną. - Nie mam nic przeciwko temu, żeby dana redakcja kogoś chwaliła, czy kogoś ganiła. Natomiast w dziennikarstwie istnieją pewne obiektywne wartości, którym trzeba być wierny. Jedną z nich jest to, że artykułu rzetelnego, pełnego, dobrego nie zdejmuje się ze strony z jakichś niewiadomych powodów - mówi Sławomir Skomra.
Maja Zaborowska zapewnia, że jej stanowisko stanie na sesji Rady Miasta w czwartek. W tym zakresie nic się nie zmienia. - Jest to stanowisko - w swoim tytule - może mocne, ponieważ uznaje Przemysława Czarnka za persona non grata. Ten pomysł pojawił się w mojej głowie trochę z bezradności wobec działań ministra, ale jest to przede wszystkim protest w stosunku do poglądów, które prezentuje pan Czarnek. Poglądów, które - poprzez sprawowany urząd - stara się narzucać przede wszystkim w szkołach - mówi Maja Zaborowska.
Pomysł radnej wywołał kontrowersje, m.in. w środowiskach demokratycznej opozycji. To wpis adwokata, Krzysztofa Sokołowskiego.