,
Obserwuj
Lubelskie

Lubelskie. Kontrola na granicy wykryła plastik w malinach. Zatrzymano 20 ton owoców

4 min. czytania
15.02.2024 15:20
Wojewódzki Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych w Lublinie zatrzymał na granicy z Ukrainą 20 ton mrożonych malin. Stwierdzono w nich zawartość plastiku. Inspektorat zakazał jej sprzedazy na terenie Polski. Podobna decyzja dotyczy ponad 19 ton koncentratu pomidorowego.
|
|
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Na granicy polsko-ukraińskiej dokładnie sprawdzane są wszystkie przesyłki, które mają wjechać do kraju. To efekt decyzji wojewody lubelskiego Krzysztofa Komorskiego. Takiej kontroli poddano również transport, w którym znajdowało się aż 800 worków z mrożonymi malinami. Badania wykazały, że owoce są zanieczyszczone plastikiem. Importer odwołał się od tych wyników, dlatego próbki przekazano do badania w laboratorium w Kielcach.

Analizy potwierdziły jednak zanieczyszczenie. "W próbkach laboratoryjnych zostały stwierdzone elementy tworzywa sztucznego potocznie zwanego plastikiem o barwie zielonej o różnych wymiarach od 2mm x 2mm do ok. 4,5mm x 0,7mm. Tworzywa sztuczne mogą mieć negatywny wpływ na zdrowie człowieka" - podał Wojewódzki Inspektor Jakości Handlowej. W efekcie Inspektor wydał decyzję administracyjną, zakazującą wprowadzenia towaru na polski rynek.

Podobna decyzja zapadła w przypadku około 19 ton koncentratu pomidorowego z Ukrainy, który zatrzymano na granicy w kilkudziesięciu beczkach. W tym przypadku inspektorzy stwierdzili zaniżoną kwasowość koncentratu o 0,7 proc., co również spowodowało niedopuszczenie produktu do obrotu w Polsce.

Protest rolników we Wrocławiu wymknął się spod kontroli. Ogień i huk

Kontrole na granicach. Sanepid bada towary

Kontrolowane są także wszystkie wjeżdżające do Polski z Ukrainy zboża oraz transporty z cukrem. Inspekcja sanitarna bada, czy nie ma w nim np. metali ciężkich. Do tej pory takich przypadków nie stwierdzono.

- Sprawdzamy towary nie tylko na granicy, ale też już w Polsce. Odpowiadamy na wszelkie zgłoszenia, które dostajemy od rolników i organizacji rolniczych, o potencjalnych nieprawidłowościach. Sprawdzamy również doniesienia, o których czytamy na portalach społecznościowych. Jeśli jest podejrzenie, że na teren Lubelszczyzny wjechało np. zboże, które jest u nas przepakowywane, sprawdzamy to. Do dziś nic się jednak nie potwierdziło - tłumaczy w rozmowie z TOK FM wicewojewoda lubelski Andrzej Maj.

Ostatnio we wpisach rolników pojawiły się informacje o kilkudziesięciu wagonach z kukurydzą z Ukrainy, które stoją na bocznicy kolejowej w okolicy Dorohuska. - Ten towar, niewpuszczony do Polski, stoi już od kwietnia ubiegłego roku na przejściu granicznym. To jest materiał do utylizacji. Firma, która sprowadziła to zboże, ma się tym zająć. Jeśli importer nie podejmie działań, sami to zrobimy i obciążymy go kosztami - słyszymy od wicewojewody.

Oto kulisy życia w bazie F-16. Gdy pilot usłyszy to słowo, w Polsce zacznie się wojna

Protesty rolników

Od ubiegłego tygodnia trwają protesty rolników m.in. na polsko-ukraińskiej granicy w Dorohusku i Dołhobyczowie, o czym pisaliśmy na naszym portalu. Rolnicy w niedzielę wysypali na jezdnię trzy tony zboża z jednego z ukraińskich tirów. Śledztwo w tej sprawie wszczęła prokuratura. Bada m.in. kto i na jakiej podstawie prawnej zerwał plomby z ukraińskich samochodów, by móc wysypać zboże.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Wicewojewoda Andrzej Maj mówi, że na razie nie widzi możliwości spełnienia postulatu rolników, by czasowo całkowicie zamknąć granicę z Ukrainą. - To są decyzje na poziomie rządowym i na poziomie Komisji Europejskiej. Wiem, że cały czas minister rolnictwa Czesław Siekierski walczy o granicę. W Unii Europejskiej trzeba rozmawiać. Fakt, że przez ostatnie osiem lat nie rozmawiano ani z rolnikami, ani z naszymi partnerami, spowodował trudną sytuację w rolnictwie - przyznaje wicewojewoda.

I podkreśla, że cały czas trwają też rozmowy ze stroną ukraińską. Przypomina, że w rozporządzeniu Komisji Europejskiej, które ma wejść w życie na początku czerwca, są wprowadzone pewne "bezpieczniki" dla państw członkowskich. - Najważniejszy jest taki, że jeśli państwo - na przykład Polska - uzna, że bezcłowy handel z Ukrainą, w tym sprowadzanie określonej grupy towarów, wpływa niekorzystnie na nasz rynek, to wtedy - po zawiadomieniu Komisji Europejskiej - można będzie całkowicie zablokować wjazd tego towaru - wyjaśnia Maj.

Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski kilka dni temu zdecydował, że służby i inspekcje odpowiadające za badania produktów oraz kontrole na granicy z Ukrainą będą pracować przez całą dobę i sprawdzają jakość każdej przesyłki wjeżdżającej do kraju. - W przypadku stwierdzenia jakichkolwiek nieprawidłowości, towary nie otrzymują zgody na wprowadzenie do obrotu, a następnie transport jest kierowany do utylizacji lub zawracany do kraju, z którego przyjechał - przekazał TOK FM Miłosz Bednarczyk z Urzędu Wojewódzkiego.

Tymczasem rolnicy m.in. ze Stowarzyszenia Oszukana Wieś i z Zamojskiego Towarzystwa Rolniczego pojechali w czwartek do Warszawy na kolejne spotkanie z przedstawicielami Ministerstwa Rolnictwa.