Nieoczekiwani goście na proteście rolników. Zablokowali pół województwa
W ponad 200 miejscach w Polsce we wtorek odbywają się protesty rolników. Polegają głównie na blokadach dróg. Na Lubelszczyźnie rolnicy pojawili się w ponad 30 miejscach. Zablokowali m.in. przejazd w stronę granicy - w Dorohusku, Dołhobyczowie i Hrebennem. Nie przepuszczali samochodów, jedynie pojedyncze autobusy. W kilkunastu miejscach zablokowane zostały także trasy ekspresowe - S17 i S19, w tym trasa Lublin - Warszawa. W kilku punktach całkowicie wyłączono ją z ruchu. Policja wskazywała kierowcom objazdy.
Protesty rolników sterowane z Kremla? Były premier komentuje
Protest rolników. Wsparcie od myśliwych
Na Lubelszczyźnie do rolników dołączyli myśliwi. Spotkaliśmy ich na S17, w okolicy Żyrzyna. Po co przyjechali? - Solidaryzujemy się z protestującymi. Nie zgadzamy się na doprowadzanie do zapaści polskiego rolnictwa. W szczególności protestujemy przeciwko tej 'zielonej polityce' i Zielonemu Ładowi. To także w nas uderza - powiedział TOK FM Tomasz Marcinkowski, prezes Wojskowego Koła Łowieckiego "Sokół" w Stawach pod Dęblinem. - Poza tym wielu z nas to także rolnicy. Jesteśmy ludźmi z tego samego środowiska. Skrzyknęliśmy się wspólnie - dodał.
Myśliwi przywieźli na protest ławeczki i stoły. Pojawiła się też grochówka i kiełbasa z dzika. - Interesy rolników są często zbieżne z interesami myśliwych. My na przykład często ochraniamy pola przed dziką zwierzyną, żeby ograniczyć szkody w uprawach - mówił dalej Marcinkowski.
Protest rolników zablokował karetki. 'Tylko sobie szkodzę' [NAGRANIE]
Myśliwi chcą do Ministerstwa Rolnictwa
Zwrócił uwagę na jeszcze jeden istotny wątek. Otóż sprawami związanymi z łowiectwem zajmuje się obecnie Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Myśliwi chcą to zmienić. - Jednym z naszych postulatów jest to, abyśmy mogli - jako Polski Związek Łowiecki - przejść pod Ministerstwo Rolnictwa - oznajmił nasz rozmówca. Przyznał, że z obecnym wiceministrem klimatu Mikołajem Dorożałą myśliwi "nie znajdują możliwości porozumienia". Nie podobają im się m.in. ograniczania pewnym form wykonywania polowania.
- Dzisiaj mówi się o wyłączeniu z listy gatunków łownych kilku gatunków ptactwa, co nie stanowi dla nas problemu, ale minister Dorożała szykuje kolejne utrudnienia. I te decyzje też ograniczą możliwości ochrony płodów rolnych, za które my ponosimy odpowiedzialność, w tym finansową - powiedział Marcinkowski. W jego ocenie "łowiectwo i rolnictwo od zawsze występowało razem". - Tak łatwiej byłoby nam walczyć o wspólne interesy - podsumował prezes koła.
28-letni Jakub na protest rolników jechał przez pół Polski. 'To nasze być albo nie być'
Protest rolników. "Jesteśmy wdzięczni"
- Jesteśmy wdzięczni myśliwym, że do nas dołączyli - powiedział Tomasz Joński, organizator protestu w okolicach Żyrzyna. - Ani my, ani leśnicy nie chcemy utrudniać życia kierowcom, ale chcemy zasygnalizować, jaki jest problem. Powiedziałbym: dzisiaj my, jutro wy. Bo konsumenci powinni się obudzić i dostrzec, że problem np. napływu żywności z Ukrainy (...) przełoży się na nas wszystkich. Dlatego jesteśmy na ekspresówce, bo chcemy być widoczni - mówił pan Tomasz, rolnik z gminy Żyrzyn.
W różnych miejscach Lubelszczyzny protesty zaplanowano na inne godziny. Do późnego wieczora potrwa m.in. zgromadzenie na polsko-ukraińskiej granicy w Dorohusku. Protest nie jest tu tak duży jak w niedzielę, gdy zjawiło się ponad 1500 osób. We wtorek przyjechało ich około 250. Blokują granicę niemal całkowicie - przepuszczany jest jedynie jeden samochód na godzinę. Do odwołania.
Protest rolników. "Nie mamy wyjścia"
- My naprawdę nie chcemy tu być. W swoich gospodarstwach mamy co robić. Nie potrzebujemy blokować dróg czy przejść granicznych, ale nie mamy wyjścia - powiedział organizator protestu w Dorohusku Marcin Wilgos. Rolnicy apelują do rządzących, by przyjechali na granicę i usiedli z nimi do rozmów.
- Chciałbym zaprosić do nas polski rząd, ale też komisarza europejskiego. Bo w tej naszej krytycznej sytuacji pada pytanie, jak długo jeszcze tutaj mamy stać i ile czasu mamy czekać na konkretną odpowiedź w sprawie handlu z Ukrainą, zablokowania granicy czy Zielonego Ładu - mówił nam Paweł Ilasz, rolnik z powiatu chełmskiego.