Lublin. Młodzi Ukraińcy z medalami. Są pierwsze efekty nietypowych stypendiów
Tuż po wybuchu wojny w Ukrainie Stowarzyszenie Homo Faber z Lublina postanowiło, że da uchodźcom i uchodźczyniom możliwość realizowania swoich pasji. Ufundowano dla nich stypendia rozwojowe. Chodziło o to, by dać im choć odrobinę normalności. By mogli zająć się tym, czym zajmowali się u siebie, przed wybuchem pełnoskalowej wojny 24 lutego 2022 roku.
Pierwsze pieniądze na stypendia pochodziły z aukcji przeprowadzonej przez artystów z Gdańska. Miały pójść na pomoc migrantom i migrantkom z polsko-białoruskiej granicy, którzy przebywali w strzeżonych ośrodkach. Ale wybuchła wojna w Ukrainie i - jak opowiada Piotr Skrzypczak z Homo Faber - trzeba było zmienić założenia programu. - Postanowiliśmy zaproponować stypendia Ukrainkom i Ukraińcom, którzy trafili do Lublina, choć oczywiście wciąż pomagamy też ludziom z polsko-białoruskiej granicy. Zainteresowanie naszymi stypendiami okazało się ogromne - mówi.
Szkoła w Chmurze to miejsce dla leserów? 'Tu ludzie wiedzą, że mam mózg'
"Wiedzieliśmy, że musimy im pomóc"
- To jest element pomocy psychologicznej, m.in. dla dzieci, a wiemy, że przyjechały ich tysiące. Wiedzieliśmy, że musimy im pomóc. Jeśli ktoś trenował np. jakiś sport, uczył się czegoś profesjonalnie, to przerwanie tego - nagle, na skutek wojny - jest olbrzymią stratą, często nie do nadrobienia. Stąd nasz pomysł na stypendia - opowiada Skrzypczak w rozmowie z TOK FM.
Od początku założenie było jedno - to ma być pomoc dla tych, którzy w swoim kraju zaczęli np. grać na pianinie, śpiewać, malować, ćwiczyli taniec towarzyski, karate czy judo. Stowarzyszenie finansowało zajęcia, ale też np. zakup butów dla młodego piłkarza czy piekarnika dla bardzo zdolnej cukierniczki z Ukrainy.
Pisaliśmy o tym już wcześniej na naszym portalu.
Jednym z celów programu było to, by wykorzystać potencjał młodszych i starszych uchodźców i uchodźczyń. By dać im szansę na rozwój, także w Polsce. By ich zdolności, które odkryli w Ukrainie, mogły zostać dostrzeżone także u nas.
Są już pierwsze efekty. Dwaj stypendyści programu Stowarzyszenia Homo Faber - nastolatkowie Ilia i Andrij, zdobyli właśnie złote medale w trakcie zmagań Lubelskiej Ligi Judo. Od przyjazdu do Lublina, po wybuchu wojny, trenują pod okiem doświadczonych trenerów w UKS Spartakus Lublin. - Te dwa złote medale bardzo nas cieszą. Wspieramy treningi chłopców w klubie Spartakus, dzięki temu mogą odnosić sukcesy i się z nich cieszyć - mówi koordynatorka programu Maria Mischchuk.
- W sumie w naszym programie stypendialnym, mamy obecnie 83 uczestników, którzy aktywnie rozwijają swoje umiejętności i dążą do coraz lepszych efektów. Mamy chór dziecięcy "Weseliki", który bierze udział w różnych lubelskich uroczystościach, wykonuje hymny obu krajów i całą listę innych piosenek. W chórze śpiewa około 40 dzieci w wieku od 5 do 17 lat. Mamy też zespół gitarowy, który gra melodie z różnych kultur świata - tu mamy 18 uczestników. Do tego zajęcia indywidualne. Mamy m.in. dziewczyny, które kontynuują grę na bandurze, wspieramy też obszar sportowy czy taniec towarzyski - wylicza Maria.
Program stypendialny. Jak to działa?
Program stypendialny obecnie jest finansowany z wpłat, które wpływają na konto Homo Faber od osób indywidualnych. Wspiera go także Fundacja Stock. - Nie finansujemy wszystkiego tylko to, co jest niezbędne. Opłaciliśmy na przykład obóz pływacki jednej z naszych podopiecznych. Jeśli koszt takiego wyjazdu wynosi dwa tysiące złotych, to wiadomo, że rodziny nie będzie stać na taki wydatek. A gdy wszyscy z danego klubu pływackiego jadą na taki obóz, to wykluczyć jedno dziecko. To byłoby dla niego psychologicznie bardzo trudne. Dlatego wspieramy - tłumaczy Piotr Skrzypczak. - Często jest tak, że klub zwalnia takie dziecko z comiesięcznych opłat, ale gdy są specjalne wydatki - np. wyjazd - trener do nas dzwoni, przedstawia sytuację i pomagamy - dodaje nasz rozmówca.
Na początku, by dzieci mogły ćwiczyć czy trenować, trzeba było wynajmować sale np. w szkole czy domu kultury. Teraz tego problemu nie ma, bo w Lublinie od ponad roku działa Baobab - ogromna przestrzeń w centrum miasta, która jest centrum integracyjnym dla Polaków i cudzoziemców. To tu odbywają się m.in. próby chóru, tu ćwiczy zespół gitarowy czy dzieci, które kontynuują grę na pianinie. - Mamy dwie specjalnie przeznaczone sale, w jednej pojawiły się uchwyty na gitary, jest gwiazda na ścianie. Także gitarzyści wiedzą, że to jest ich sala prób - opowiada Maria.
Goście TOK FM przyznają, że pieniędzy na pomaganie jest coraz mniej, ale nie chcą zawieszać projektu stypendialnego, bo widzą jego efekty. Na razie mają zapewnione finansowanie do końca roku szkolnego, czyli do końca czerwca. - Oczywiście jesteśmy otwarci na każdą pomoc, każdą wpłatę, liczy się każda złotówka - mówią nam.
Ukraińcy się boją, że Polska ich wyrzuci. 'Z trwogą patrzę na 30 czerwca'
Program stypendialny to m.in. sposób na wojenną traumę - młodzi ludzie właśnie w sztuce znajdują często wyraz dla swoich emocji. Program jest też ważną częścią składową procesu integracji. Dla wielu młodych osób uczestnictwo w nim stanowi bowiem okazję do spotkań, wyjazdów, wyjść i poznawania nowych osób (z różnych krajów i kultur). Wsparcia finansowego na rzecz stypendiów może udzielić każdy - o tym, jak to zrobić, można przeczytać TUTAJ.