,
Obserwuj
Lubelskie

"Unikajmy oszczędzania na zdrowiu psychicznym". Żółty Marsz przejdzie przez Warszawę

4 min. czytania
04.12.2024 16:42
- Dlaczego ktoś chce zmieniać coś, co świetnie funkcjonuje? - pytają psycholodzy i terapeuci. Chodzi o Centra Zdrowia Psychicznego, w obronie których środowisko w czwartek będzie protestować.
|
|
fot. Norbert Rzepka/REPORTER

W czwartek w Warszawie odbędzie się Żółty Marsz w obronie Centrów Zdrowia Psychicznego. Jego uczestnicy przejdą przed Sejm. Będą protestować przeciwko zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia o zmianie zasad finansowania CZP.

"Sprzeciwiamy się ograniczeniu finansowania reformy systemu opieki psychiatrycznej. Ograniczenie to mogłoby negatywnie wpłynąć na tworzenie nowych centrów na terenie całej Polski. Jest to szczególnie istotne w świetle kryzysu zdrowia psychicznego osób dorosłych, a także dzieci i młodzieży" - napisał Ogólnopolski Związek Zawodowy Psychologów w wydanym 3 grudnia stanowisku.

 

Do tej pory centra były finansowane "populacyjnie". - Korzystamy z finansowania w zakresie "budżetu powierzonego". To są środki przekazywane przez Narodowy Fundusz Zdrowia na mieszkańca określonej populacji - wyjaśnia psychiatra dr Artur Kochański, który prowadzi CZP w Lublinie. Dzięki temu psychiatra ma czas np. na kontakt z lekarzem rodzinnym danego pacjenta i rozmowę z nim czy na współpracę z ośrodkiem pomocy społecznej w ramach opieki środowiskowej. Jeśli wejdą zasady zaproponowane przez ministerstwo - czyli finansowanie wyłącznie odbytych wizyt - na inną działalność nie będzie czasu, bo trzeba będzie odbyć jak najwięcej wizyt i porad, by centra przetrwały.

 

"Nie można karać wszystkich"

Dr Artur Kochański zwraca uwagę na coś jeszcze - są pacjenci, którym wystarczy kilka wizyt lekarskich w ciągu roku, ale są i tacy, którzy potrzebują kilku wizyt - u dwóch różnych terapeutów - w ciągu tygodnia. - Wszystko zależy od jednostkowych sytuacji, od stanu pacjenta i tego, co u niego zaobserwujemy. Jak mamy to uśrednić? - pyta gość TOK FM. Zwraca też uwagę, że - nawet jeśli są Centra Zdrowia Psychicznego, które źle działają, mają mało pacjentów i nie pomagają chorym na tyle, na ile powinny - to nie można karać za to wszystkich.

- Nie rozumiem, dlaczego chce się zmieniać coś, co świetnie działa - rozkłada ręce Beata Lewicka, psycholożka z lubelskiego CZP. Pracuje tu z dorosłymi, ale jednocześnie jest psycholożką w jednym z liceów. - Bywa, że dziecko jest w złym stanie psychicznym, emocjonalnym, a rodzic w ogóle nie widzi problemu i nie chce pójść z nim do lekarza. Gdy tylko taki nastolatek kończy 18 lat, następnego dnia jest u nas w centrum i dostaje pomoc. Bo u nas na wsparcie się nie czeka - w sytuacjach kryzysowych pomoc udzielana jest natychmiast - opowiada nasza rozmówczyni.

W Lublinie funkcjonują dwa Centra Zdrowia Psychicznego (CZP), w tym jedno przy ul. Wolskiej. Działa 24 godziny na dobę, przyjmuje pacjentów również w nocy. - Bywa, że zgłasza się ktoś, kto pilnie potrzebuje pomocy, bo ma kryzys, myśli samobójcze czy atak panicznego lęku. Na miejscu jest zawsze pielęgniarka i psycholog. I taka osoba jest zaopiekowana - mówią nam terapeuci.

CZP jest poradnią z punktem zgłoszeniowo-koordynacyjnym (nie ma tu rejestratorki, ale pielęgniarka i psycholog, by nieść wsparcie na pierwszej linii), zespół leczenia środowiskowego, oddział dzienny psychiatryczny i oddział całodobowy psychiatryczny. - Pacjenci nie muszą trafiać do szpitala, bo mają kompleksową pomoc środowiskową - tłumaczy Lewicka.

Kto się zgłasza?

Przekrój pacjentów, którzy zgłaszają się do CZP, jest ogromny. Są młodzi ludzie - po 18-tce, studenci, którzy nie radzą sobie z natłokiem obowiązków, ale także 40-latkowie - często "wypaleni" życiem zawodowym i rodzinnym, z objawami depresji. Pojawiają się również seniorzy, którzy źle znoszą samotność i mają objawy depresyjne czy stany lękowe.

- Gdy np. trafia do mnie student, który mówi, że nie daje sobie już rady, rozmawiamy. I w wywiadzie wychodzi, że objawy depresyjne miał już w liceum, tylko nie zwrócono na nie uwagi. Trafiają do mnie też mężczyźni, którym nie jest łatwo do nas przyjść, którzy też sobie nie radzą: nie wstają z łóżka, nie wychodzą z pokoju, nie chodzą do pracy, nie zajmują się dziećmi, bo nie czują się na siłach - opowiada dr Kochański.

Zakaz działalności związków zawodowych? 'To jak zabronić komuś posiadania dzieci'

- Istotą działania centrów jest ich dostępność. Nawet jeśli ktoś ma wątpliwości dotyczące swojego zdrowia psychicznego, może się zgłosić i porozmawiać. I tak się dzieje. Często okazuje się, że właśnie w ramach takiego pierwszego kontaktu udaje się rozładować część kryzysów psychicznych, udaje się pomóc, bez konieczności włączania w to psychiatry i leczenia farmakologicznego - wskazuje nasz rozmówca.

- Opieka środowiskowa jest naprawdę świetnie pomyślana. Pacjent nie musi przebywać w szpitalu, tylko jest zaopiekowany w domu. Nie musi korzystać z miejsc, których brakuje, a jednocześnie nie zajmuje miejsca w szpitalu, które może być kluczowe dla kogoś innego - dopowiada Beata Lewicka.

I wspomina, jak ostatnio trafiła do niej młoda kobieta pochodzenia ukraińskiego. - Mieszka w Polsce już od dłuższego czasu. Przyjechała jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny. Na początku wojny zginął jej narzeczony. Pojechała na Ukrainę i była tam pół roku, z mamą tego chłopaka. Teraz, gdy się spotkałyśmy, wiedziałam, że to już nie jest depresja, że ma PTSD, czyli syndrom stresu pourazowego. Mogliśmy od razu zaopiekować się tą młodą kobietą, która była w totalnej rozsypce - dodaje psycholożka. I podkreśla, że podobne przypadki zdarzają się niemal codziennie.

"Unikajmy oszczędzania na zdrowiu psychicznym"

Do lubelskiego centrum w ciągu ostatniego roku zgłosiło się ponad 1700 pacjentów z ulicy, którzy przyszli po raz pierwszy. Jednym doradził to lekarz rodzinny, innym - ktoś ze znajomych czy przyjaciół, jeszcze inni dowiedzieli się z internetu. - Chciałbym zaapelować do pani minister zdrowia i do NFZ o współpracę, o budowanie dobrej wspólnoty, o współdziałanie, ale też o właściwe zrozumienie potrzeb osób, które doświadczają problemów zdrowia psychicznego. Myślę, że każde zainwestowane w ten temat środki zwrócą się w bardzo dobry sposób. Unikajmy oszczędzania na zdrowiu psychicznym - mówi dr Kochański.