,
Obserwuj
Małopolskie

"Epidemia kolesiostwa" w Krakowie. Tyle zarabiają działacze PO i PSL w miejskich spółkach

oprac. Katarzyna Rogowska tokfm.pl
4 min. czytania
06.10.2025 15:02

Po wyborach samorządowych, w których władzę w Krakowie przejęła Koalicja Obywatelska, w mieście i regionie małopolskim rozkręciła się "karuzela stanowisk" - informuje "Gazeta Wyborcza". Jak ustalił dziennik, działacze Koalicji 15 października - głównie z Platformy Obywatelskiej i PSL - obejmują liczne, często dobrze płatne posady w miejskich spółkach, instytucjach państwowych i radach nadzorczych. - To już prawdziwa epidemia kolesiostwa - komentują mieszkańcy.

fot. Artur Barbarowski/East News
  • W krakowskich i małopolskich instytucjach po wyborach samorządowych trwa obsadzanie kluczowych stanowisk działaczami PO i PSL;
  • Na liście beneficjentów znaleźli się m.in. Jakub Kosek, Bartłomiej Kocurek, Piotr Moskała, Grzegorz Lipiec i Szczęsny Filipiak, którzy objęli lukratywne posady często bez konkursów;
  • Władze miasta zaprzeczają zarzutom o kolesiostwo, twierdząc, że wszystkie rekrutacje odbywają się transparentnie.

Wśród nowych beneficjentów wymienia się m.in. przewodniczącego Rady Miasta Jakuba Koska (PO), który bez konkursu został wicedyrektorem krakowskiego oddziału KOWR, a w 10 miesięcy zarobił tam ponad 178 tys. zł. Kosek zasiada również w dwóch radach nadzorczych - Szpitala Miejskiego w Rabce-Zdroju i Zakładu Doświadczalnego Instytutu Zootechniki PIB w Żernikach Wielkich - gdzie przez pół roku uzyskał prawie 29 tys. zł.

Bartłomiej Kocurek (KO) natomiast został wicedyrektorem działu obsługi inwestora w Krakowskim Parku Technologicznym, gdzie - według "Gazety Wyborczej" - w trzy miesiące zarobił ponad 34 tysiące na rękę. Dodatkowo w radzie nadzorczej Kopalni Soli "Wieliczka" otrzymał ponad 32 tys. zł. Piotr Moskała (PO) pełni funkcję p.o. prezesa Małopolskiej Hodowli Roślin (ponad 63 tys. zł w cztery miesiące), a także zasiada w radzie nadzorczej instytutu w Kołbaczu (22 tys. zł w pół roku).

Była radna PO Anna Bałdyga, po kontrowersjach wokół jej zatrudnienia w sektorze prywatnym, otrzymała posadę w Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad jako "ekspert do spraw komunikacji".

Redakcja poleca

Bliski współpracownik wojewody Klęczara w MPO. "Nie twierdzę, że nie wspierałem tej kandydatury"

Grzegorz Lipiec (PO), radny wojewódzki, bez konkursu został kierownikiem działu windykacji w MPK Kraków z pensją ponad 171 tys. zł rocznie. Po aferze związanej z Collegium Humanum zdał ponownie egzamin dla członków rad nadzorczych i awansował na przewodniczącego rady MPO. Jego zastępcą został Łukasz Krzysztofik (PSL), współpracownik wojewody małopolskiego Krzysztofa Klęczara, dorabiający w MPO ponad 65 tysięcy złotych rocznie.

Ustalenia "GW" skomentował wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar. - Nie twierdzę, że nie wspierałem tej kandydatury - przyznał i zapewnił, że o zatrudnieniu decydują kompetencje i dyplom MBA.

Kontrowersje wzbudziła decyzja wojewody o mianowaniu byłego radnego PO Andrzeja Hawranka na szefa małopolskiego Sanepidu - mimo tego, że przegrał konkurs i że powołaniu go na to stanowisko sprzeciwił się Główny Inspektor Sanitarny Paweł Grzesiowski. Hawranek zatrudnił następnie na zastępcę polityka PSL Marka Gajowego. - Nie zajmuję się ręcznym sterowaniem pracami Sanepidu - odpiera zarzuty wojewoda.

Zmiany personalne zaszły również w Krakowskim Parku Technologicznym, gdzie wiceprezesa Jacka Jankowskiego (PO) zastąpił były poseł PSL Krystian Jarubas, brat europosła Adama Jarubasa. - Tu akurat muszę przyznać, że Krystian Jarubas trafił do KPT z mojej rekomendacji. Jednak ma wszelkie kompetencje do zajmowania tego stanowiska - przekonuje wojewoda Klęczar. Jankowski znalazł zatrudnienie w Krakowskim Holdingu Komunalnym (KHK) jako członek zarządu ds. operacyjnych, gdzie dołączył do niego były wicestarosta myślenicki Rafał Kudas.

W KHK doradcą prezesa Bogusława Kośmidera (PO) został szef krakowskiej Platformy Szczęsny Filipiak, który - jak pisze "GW" - "nie chciał ujawnić wysokości wynagrodzenia, zasłaniając się umową o poufności". Radni opozycyjni z klubu Kraków dla Mieszkańców - Aleksandra Owca i Michał Starobrat - przeprowadzili w spółce kontrolę, żądając ujawnienia, "czy stanowisko, na którym został zatrudniony Filipiak, istniało wcześniej, czy też stworzono je z myślą o radnym". - Już na wstępie dano nam do podpisania oświadczenie, że nie upublicznimy żadnych informacji (...) Nie zgodziliśmy się na to, bo chcemy, żeby społeczeństwo miało informacje, czy przy zatrudnianiu radnego w miejskiej spółce nie doszło do nieprawidłowości - relacjonuje Owca.

Redakcja poleca

"Zjawiska niepożądane należy tępić"

Nową posadę w miejskiej spółce Trasa Łagiewnicka otrzymał także były radny PO Kajetan d’Obyrn, wcześniej prezes Kopalni Soli Wieliczka, a obecnie także członek rady nadzorczej Kopalni Wapienia "Czatkowice".

Zapytany o zjawisko kumoterstwa, wojewoda Klęczar zadeklarował, że "zjawiska niepożądane należy tępić i wypalać gorącym żelazem. - Nie znam osoby zatrudnionej przez prezydenta Miszalskiego, która byłaby niekompetentna - dodał.

Rzeczniczka prezydenta Krakowa Joanna Krzemińska zapewnia, że "miejskie spółki kierują się własną polityką kadrową, w którą prezydent nie ingeruje", a w urzędzie obowiązują "jasne procedury dotyczące zatrudniania". - Na wszystkie stanowiska ogłaszane są otwarte konkursy, których wyniki są publikowane. (...) Procedury urzędowe są transparentne i nie jest tak, że pracę otrzymują osoby z klucza partyjnego - podkreśla.

Jednym z przykładów takiego konkursu był wybór Miejskiego Rzecznika Praw Uczniów, w którym zwyciężyła 19-letnia Aleksandra Twaróg, działaczka młodzieżówki PO. Choć w tekście wiedzy otrzymała najmniej punktów, wygrała dzięki rozmowie kwalifikacyjnej, którą prowadziła m.in. wiceprezydentka Krakowa Maria Klaman.

Posłuchaj:

Źródło: Gazeta Wyborcza