,
Obserwuj
Małopolskie

Konie zostają na całej trasie do Morskiego Oka. Zabrakło elektryków

PAP, MSZ-M
4 min. czytania
25.12.2025 09:11

Konie pozostają na trasie do Morskiego Oka. Zapowiadane zmiany w organizacji transportu konnego nie wejdą w życie od początku 2026 r. - wynika z informacji przekazanych przez Tatrzański Park Narodowy. Powód? Brak busów elektrycznych, brak przetargu i zapewnionego finansowania tego przedsięwzięcia.

Konie na trasie do Morskiego Oka
Konie na trasie do Morskiego Oka
fot. Albin Marciniak/East News

Konie na trasie do Morskiego Oka na starych zasadach

W lutym dyrekcja TPN, resort klimatu, samorządy i przedstawiciele fiakrów podpisali porozumienie, zgodnie z którym transport konny miał zostać ograniczony do Wodogrzmotów Mickiewicza, a dalej turystów miały wozić busy elektryczne. Zmiany miały wejść w życie od przyszłego roku, jednak - jak wynika z obecnych deklaracji - termin ten jest już nieaktualny. Dotychczas Ministerstwo Klimatu i Środowiska sfinansowało zakup czterech elektryków, a jak wylicza TPN, do obsługi turystów potrzeba kolejnych 16.

Jak przekazała PAP Magdalena Zwijacz-Kozica z TPN, park podtrzymuje potrzebę wprowadzenia zmian, jednak ich realizacja jest uzależniona od wielu czynników. - Przygotowanie zmian to trudny proces, w którym trzeba wziąć pod uwagę wiele zmiennych i poczynić uzgodnienia z wieloma interesariuszami - wyjaśniła.

Sprawdź, czy wiesz, co ważnego wydarzyło się w ostatnich dniach. Tylko najbardziej zorientowani udzielą więcej niż 8 dobrych odpowiedzi...

Quiz: Myślisz, że jesteś na bieżąco? Sprawdź się w quizie o najważniejszych wydarzeniach z ostatniego tygodnia!

1/10 Na początku coś prostego. W PiS-ie odbyły się w tym tygodniu dwie Wigilie. Kto pojawił się na spotkaniu u Mateusza Morawieckiego?

TPN bez harmonogramu zakupu i dostaw elektryków

Z odpowiedzi TPN wynika, że obecnie nie istnieje harmonogram zakupu ani dostaw kolejnych busów elektrycznych, które miały przejąć transport turystów na najbardziej wymagającym odcinku trasy - od Wodogrzmotów Mickiewicza do Morskiego Oka. - Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie będzie bezpośrednio finansować zakupu dodatkowych busów. TPN musi aplikować o środki. Czekamy na ogłoszenie naboru przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - poinformowała Zwijacz-Kozica. Jak dodała, na ten moment nie ma żadnego harmonogramu dostaw.

TPN potwierdza również, że do końca roku liczba busów elektrycznych na trasie na pewno się nie zwiększy, a podpisany w lutym list intencyjny nie precyzuje terminów wejścia zmian w życie. Oznacza to, że od nowego roku fiakrzy nie skrócą trasy przejazdu, a transport konny nadal będzie odbywał się na dotychczasowych zasadach.

TPN nie prowadzi też obecnie prac infrastrukturalnych związanych z planowaną reorganizacją ruchu. - TPN nie planuje obecnie budowy przystanków - poinformowała Zwijacz-Kozica, pytana o przystanki przesiadkowe i przygotowanie zaplecza pod nowy system transportu. Jednocześnie władze TPN podkreślają, że analizują różne warianty zmian, także niezwiązane ze zwiększeniem liczby busów.

Do sprawy odniosło się również Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które w przesłanym PAP stanowisku poinformowało, że w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej trwają prace nad ostatecznym kształtem listy programów priorytetowych. Wstępnie obejmuje ona program "Przestrzeń dla przyrody", zakładający m.in. zakup zeroemisyjnych pojazdów do obsługi ruchu turystycznego w parkach narodowych: "Ostateczny kształt programu wraz z dostępnym budżetem, źródłami finansowania oraz kryteriami uprawniającymi do dofinansowania będzie znany po jego przyjęciu przez Zarząd NFOŚiGW" - poinformował PAP Wydział Relacji z Mediami MKiŚ.

Fiakrzy: "zostajemy na trasie"

Jak wynika z informacji PAP, sami fiakrzy pozostają na trasie i nadal zamierzają wozić turystów zaprzęgami konnymi do Morskiego Oka na odcinku Polana Palenica - Włosienica: - Zostajemy na trasie. Jak pokazał ostatni sezon wakacyjny, turyści chcą i bardzo chętnie korzystają z usług fiakrów, także jesteśmy nadal potrzebni. Planujemy podpisać z dyrekcją parku aneks do umowy na obsługę tej trasy na kolejne miesiące przyszłego roku - powiedział PAP szef wozaków z Morskiego Oka Andrzej Mąka.

Na trasie do Morskiego Oka pracuje ponad 300 koni. Ich dobrostan jest stale monitorowany, a raz w roku odbywają się szczegółowe badania weterynaryjne. Badający od 15 lat konie z Morskiego Oka dr Marek Tischner zapewnił, że na trasie nigdy nie padł żaden koń z powodu przeciążenia wozów, a incydentalnie zdarzały się potknięcia i przewrócenia koni, które następnie wstawały. Jak dodał, na trasie padły trzy konie, ale nie było to spowodowane wysiłkiem, tylko nagłym zachorowaniem - pęknięciem aorty i kolką żołądkową - oraz spłoszeniem przez nisko lecący śmigłowiec TOPR - wyjaśnił weterynarz.

Zawarte w lutym porozumienie zakładało, że resort klimatu i środowiska sfinansuje zakup 16 dodatkowych elektrycznych busów, które - wraz z czterema już zakupionymi - miały stworzyć flotę łącznie 20 pojazdów obsługujących trasę. Wozy konne miały pozostać na krótszym, mniej stromym fragmencie drogi, pełniąc funkcję atrakcji turystycznej, a wozacy mieli zostać zaangażowani również w obsługę transportu elektrycznego.

Dyrektor TPN Szymon Ziobrowski podkreślał wówczas, że wypracowane rozwiązanie łączy troskę o dobrostan zwierząt z potrzebami turystów i lokalnej społeczności, a rola koni ma stopniowo zmieniać się z transportowej na kulturową. Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska wskazywała, że zmiany odpowiadają społecznym oczekiwaniom w zakresie ochrony zwierząt i ekologii. Na trasę w minionym sezonie letnim wyjechały cztery busy elektryczne zakupione przez ministerstwo za 3 mln 198 tys. zł.

Organizacje prozwierzęce domagają się całkowitego wycofania transportu konnego z trasy do Morskiego Oka, argumentując, że praca koni na stromym odcinku drogi jest zbyt wyczerpująca. Tezom tym przeczą jednak coroczne szczegółowe badania weterynaryjno-hipologiczne i ortopedyczne koni. Pracę koni na górskim odcinku ściśle określa regulamin TPN.

Źródło: PAP