Ukraińcy w strachu. Nadchodzi ważna data. "Trwa walka o każdy dzień"
Pani Swietłana przyjechała do Polski z Żytomierza w marcu 2022 roku, niedługo po wybuchu wojny w Ukrainie. Mieszka z 39-letnią córką Maryną oraz ojcem. Maryna w 2015 roku miała wypadek, spadła z dużej wysokości. Od tamtego momentu jest osobą leżącą - nie wstaje, nie mówi, samodzielnie też nie je - ma założoną gastrostomię, czyli jest żywiona przez rurkę.
- Przyjechaliśmy do Polski, bo gdy w Ukrainie zaczęły się ataki rakietowe i alarmy, moja córka zaczęła dostawać częstych ataków padaczki. Tak reagował jej organizm. Musieliśmy wyjechać - wspomina mama Maryny. Obecnie rodzina mieszka w Krakowie, w mieszkaniu udostępnionym jej przez Polaków w ramach programu 40 plus. Do tej pory płaciło za to państwo (40 zł za dobę) - na mocy przyjętej w marcu 2022 roku specustawy. Jednak od 1 lipca zmieniają się zasady pomocy obywatelom i obywatelkom Ukrainy.
Nowe prawo zakłada m.in., że Ukraińcy dalej będą mogli mieszkać w miejscach zbiorowego zakwaterowania, ale nie będzie już mowy o refinansowaniu pobytu w prywatnych mieszkaniach.
- Nie możemy pójść do miejsca, gdzie jest dużo osób, bo każda bakteria, każdy wirus mógłby być dla Marynki ogromnym zagrożeniem - tłumaczy pani Swietłana. Jak dodaje, w jej przypadku warunki muszą być niemal laboratoryjne. Trzeba na wszystko uważać. - Rodzina, u której mieszkamy, powiedziała, że do 1 lipca możemy tu być, ale dalej poprosiła nas, abyśmy szukali innego mieszkania. Nie wiem, co będzie. Nie chcę, abyśmy wylądowali na ulicy - rozkłada ręce nasza rozmówczyni.
Pani Swietłana przekonuje, że pisała niemal wszędzie: do wojewody i do prezydenta Krakowa. Na razie, jak mówi, pozytywnej odpowiedzi brak.
Spodziewają się większej liczby uchodźców z Ukrainy. Wojewoda wysyła pilne pismo
Co dalej z pomocą Ukraińcom?
Hanna Poliak, z pochodzenia Ukrainka, prowadzi w Krakowie organizację charytatywną "Pallium for Ukraine". Skończyła studia z psychoonkologii. Pomaga tym Ukrainkom i Ukraińcom, którzy są w ciężkim stanie, często paliatywnym. Jak mówi, zna problem nowej Ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, która wchodzi w życie od 1 lipca.
- Sytuacja jest trudna i smutna. Wszyscy nasi podopieczni to osoby, które nie mogą przebywać w miejscach zbiorowego zakwaterowania. Oni nie tylko nie poruszają się samodzielnie, ale potrzebują do życia różnych sprzętów - oddychają przez rurkę albo są przez rurkę odżywiane - tłumaczy Poliak. Zwraca uwagę, że wielu Ukraińców, z którymi ma do czynienia, to osoby potrzebujące wparcia ze strony hospicjum albo chociaż pomocy pielęgniarki czy lekarza. Jeśli miejsce zbiorowego zakwaterowania jest daleko np. od Krakowa (a są takie), na przyjazd służb medycznych może być za późno.
- Tych rodzin nie da się gdzieś wepchnąć i zostawić. Nie ma o tym mowy. Tu trwa walka o każdy dzień życia. Na razie część tych rodzin mieszka w mieszkaniach prywatnych udostępnianych dzięki programowi 40 plus. Jest im tam dobrze. Ale to się właśnie kończy. Nie wiemy, co dalej - tłumaczy pani Hanna. Jak dodaje, jej organizacja opiekuje się około 20 takimi rodzinami. Ile w sumie jest ich w Polsce? Trudno oszacować.
Nasza rozmówczyni dodaje, że mimo wciąż trwającej wojny i problemów z prądem, z którymi mierzy się Ukraina, część rodzin zdecydowała się wrócić do swojego kraju. - Bo nie chciały stać się bezdomnymi. Bały się, że w Polsce zostaną na ulicy, a w Ukrainie przynajmniej mają dach nad głową. Ja te rodziny rozumiem i rozumiem ten ich strach - tłumaczy.
Putin tak chce wygrać wojnę. Ogłosił 'teorię zwycięstwa'
NGO-sy rozżalone. "Ktoś zapomniał o tych Ukraińcach?"
Organizacje pozarządowe alarmują, że państwo w nowelizacji Ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, która wchodzi od 1 lipca, nie uwzględniło sytuacji osób z tzw. grup wrażliwych, mimo że przedstawiciele NGO-sów zwracali na to uwagę w trakcie spotkań z przedstawicielami władzy. - Zapewniano nas, że będą jakieś dodatkowe przepisy, które to wszystko uregulują, ale jest jak jest - mówi Agata Malec z organizacji pomocowej "Rubikus.HelpUa". - Możliwe, że o tych osobach zapomniano, ale możliwe też, że uznano, że ta grupa jest jakby zbyt uciążliwa i problematyczna dla państwa. Po prostu - dodaje.
Zgodnie z nowelizacją ośrodki, którym zapłaci wojewoda, muszą być przewidziane dla co najmniej dziesięciu Ukrainek i Ukraińców. Umowę może podpisać organizacja lub firma. Wyjątkiem są organizacje pożytku publicznego, które istnieją minimum dwa lata i zapewniają zakwaterowanie wyłącznie dla osób niepełnosprawnych i starszych.
Jak słyszymy, problem w tym, że takie organizacje najczęściej nie mają wolnych miejsc dla rodzin, które do tej pory zajmowały mieszkania w ramach programu 40 plus. Kiedy uchodźcy czy właściciele mieszkań pytają urzędników, dokąd można przenieść osoby w najcięższym stanie, nie dostają żadnej odpowiedzi. - Podczas konsultacji społecznych organizacje zwracały uwagę, że nie wiemy, jak wiele osób z niepełnosprawnościami lub ciężko chorych korzysta z programu 40 plus i zmiany prawne muszą być wprowadzone w taki sposób, aby nie narażać ich zdrowia - tłumaczy pani Agata. Podkreśla też, że organizacje są w kontakcie z Rzecznikiem Praw Obywatelskich.
MSWiA zapewnia: Nikt nie zostanie bez pomocy
Nowe prawo zostało przygotowane przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Wiceszef tego resortu, Maciej Duszczyk, w rozmowie z TOK FM zapewnia: "Nikogo nie chcemy pozostawić i nie pozostawimy bez pomocy".
Jak wskazuje, jeśli jest rodzina, która mieszka w mieszkaniu prywatnym w ramach programu 40 plus i nie wie, co ze sobą zrobić po 1 lipca, powinna się skontaktować z infolinią, którą uruchamiają wojewodowie. To oni mają za zadanie szukać rozwiązań dla poszczególnych osób, w tym rodzin z chorobą paliatywną czy takich, w których jest osoba z ciężką niepełnosprawnością. Mają to robić także w porozumieniu z organizacjami pozarządowymi. - Nie ma o tym mowy w ustawie, bo w ustawie mamy opisane pewne rozwiązania systemowe. Natomiast zapewniam, że nikt nie zostanie bez pomocy - przekonuje Duszczyk.
"Świadczenie przewidziane w art. 13 [chodzi o 40 plus - przyp. red.] od początku jego istnienia miało charakter nadzwyczajny i z czasem utraciło swoje pierwotne znaczenie, mające na celu rekompensatę kosztów poniesionych głównie przez obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy przyjęli pod swój dach uchodźców wojennych z Ukrainy, zapewniając im nocleg i wyżywienie w okresie, w którym trudno było przygotować i zrealizować opiekę instytucjonalną przez podmioty publiczne. Z czasem jednak coraz częściej zgłaszano przypadki wykorzystywania tej formy wsparcia niezgodnie z przepisami ustawy" - przekazało nam MSWiA. Dlatego zdecydowano, że formuła wsparcia w postaci 40 zł zwrotu dla osób prywatnych musi zniknąć.
Ministerstwo utrzymuje, że Ukrainki i Ukraińcy, którzy nadal będą wymagali wsparcia po wejściu w życie znowelizowanej ustawy, "mogą się zgłaszać do właściwego miejscowo wojewody, który udzieli im pomocy (...), wskazując wolne miejsce w obiekcie zbiorowego zakwaterowania, dostosowanym do potrzeb danego uchodźcy".
"Na terenie kraju funkcjonują różnego rodzaju obiekty zbiorowego zakwaterowania, w tym obiekty dedykowane, np. dla grup wymagających specjalnych warunków. Taki wniosek powinien być składany bezpośrednio do urzędu wojewódzkiego. Numery infolinii dedykowane dla uchodźców z Ukrainy potrzebujących wsparcia zostały opublikowane na stronie MSWiA oraz stronach urzędów wojewódzkich" - czytamy w udzielonej nam odpowiedzi.