,
Obserwuj
Małopolskie

Jędraszewski "o tej sprawie nie mówi nigdy". "To go złamało" [FRAGMENT KSIĄŻKI]

7 min. czytania
21.07.2024 07:04
Wokół zmarłego w 2019 roku arcybiskupa Juliusza Paetza, oskarżanego o molestowanie kleryków i młodych księży, panowała w archidiecezji poznańskiej zmowa milczenia. "Jeśli jednak chce się zrozumieć życie biskupa Marka Jędraszewskiego, jeśli chce się zrozumieć źródła pewnych jego postaw życiowych, a także jego wizję Kościoła, trzeba to milczenie przerwać" - pisze Tomasz P. Terlikowski w książce "Arcybiskup. Kim jest Marek Jędraszewski".
|
|
fot. Tomasz Kamiński/Agencja Wyborcza

Poniższy fragment pochodzi z książki 'Arcybiskup. Kim jest Marek Jędraszewski' autorstwa Tomasza P. Terlikowskiego, wydanej 19 czerwca 2024 nakładem Wydawnictwa Znak.

"Nie rozumiem, co się stało" - to najczęściej wracające zdanie, gdy rozmawiam o arcybiskupie Marku Jędraszewskim z jego znajomymi z dawnych, poznańskich i rzymskich, lat. "Nie rozumiem, jak to możliwe, że sympatyczny, otwarty człowiek, świetny szef i pomocny ksiądz stał się tym, kim się stał" - mówią kolejne osoby. A potem, szczególnie ci z Poznania, nieodmiennie wracają do wydarzeń z roku 2002, gdy "Rzeczpospolita", a w ślad za nią "Gazeta Wyborcza", ujawniły sprawę arcybiskupa Juliusza Paetza. "To wtedy coś się w nim zmieniło"- formułują ostrożnie zdania. "To go złamało" - mówią nieco ostrzej. On sam - choć miał wiele okazji, by o tym opowiedzieć - konsekwentnie milczy. "O tej sprawie nie mówi nigdy" - dodaje pewien duchowny, profesor Tomasz Polak zaznacza zaś, że jego zdaniem "Jędraszewski nie chce w tej sprawie kłamać, a jest przekonany, że nie może powiedzieć prawdy".

Głuche milczenie

To dlatego swoje uczestnictwo w tej dramatycznej dla polskiego Kościoła sprawie otacza absolutnym, głuchym milczeniem, i to nawet wówczas, gdy jest wprost wywoływany do tablicy. Tak było nawet wtedy, gdy we wrześniu 2021 roku do mediów wyciekło skierowane do Stolicy Apostolskiej zawiadomienie dotyczące molestowania seksualnego, jakiego miał się dopuszczać arcybiskup Juliusz Paetz, i zaniedbań, jakich miał być winien w tej sprawie biskup Jędraszewski. "Biskup Marek Jędraszewski, ówczesny biskup pomocniczy poznański, przynajmniej od 1999 roku posiadał wiarygodne informacje o nadużyciach wobec kleryków Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu ze strony abpa Juliusza Paetza, ówczesnego metropolity poznańskiego. Nadużycia te były przedmiotem dochodzenia prowadzonego przez Stolicę Apostolską i wypełniają znamiona określone w [art. 1] §1 lit. a) VELM (przestępstwo przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu, polegające na zmuszaniu kogoś, stosując nadużycie władzy, do dokonywania lub poddawania się czynnościom seksualnym)" - można przeczytać w dokumencie skierowanym do prymasa Polski arcybiskupa Wojciecha Polaka, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski arcybiskupa Stanisława Gądeckiego oraz prefekta Kongregacji Nauki Wiary kardynała Luisa Ladarii Ferrera. To doniesienie było medialnie dyskutowane naprawdę długo, ale ani wtedy, ani wcześniej, ani później arcybiskup Marek Jędraszewski nie odniósł się do sprawy, nigdy nie próbował publicznie wyjaśnić swojej roli.

Nie jest w tym zresztą osamotniony. Sprawa arcybiskupa Juliusza Paetza - choć jej znaczenie dla wygasania wpływu Kościoła w Polsce i utraty przez niego autorytetu jest ogromne - nigdy nie została do końca wyjaśniona. Na wyraźne potwierdzenie winy arcybiskupa duchowni archidiecezji poznańskiej musieli czekać aż do roku 2019, gdy zapytany o tę sprawę podczas konferencji księży arcybiskup Stanisław Gądecki jednoznacznie o niej powiedział, a wierni - aż do awantury wokół pogrzebu hierarchy, który ostatecznie nie dokonał się w poznańskiej archikatedrze. Z własnych decyzji związanych z karierą kościelną Paetza nigdy nie wytłumaczyli się biskupi, którzy mieli otrzymać od księży z archidiecezji poznańskiej - z prośbą o przekazanie Janowi Pawłowi II - materiały dotyczące nadużyć arcybiskupa. Arcybiskupi Tadeusz Gocłowski, Józef Michalik, Henryk Muszyński i biskup Antoni Dydycz nigdy nie próbowali wyjaśnić, dlaczego nie przekazali dokumentów papieżowi. Nie wiemy też, dlaczego odpowiednich działań nie podjęli - choć dokumenty i świadectwo dostali jeszcze przed polskimi biskupami - biskup Stanisław Dziwisz (sekretarz papieski), kardynał Joseph Ratzinger (prefekt Kongregacji Nauki Wiary), wywodzący się z Poznania kardynał Zenon Grocholewski (prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego) ani sekretarz stanu kardynał Angelo Sodano. Milczeli i nadal milczą także biskupi pomocniczy Poznania, których rola w wydarzeniach - do czego jeszcze wrócę - jest jednoznacznie negatywna.

Milczeniem sprawę otacza również przynajmniej kilku z najważniejszych pozytywnych bohaterów tej sprawy. Ksiądz Tadeusz Karkosz, rektor seminarium, którego bohaterstwo było kluczowe dla tych wydarzeń, od dawna nie żyje i nie jest w stanie opowiedzieć, co wie; ksiądz Jacek Stępczak, ówczesny redaktor naczelny "Przewodnika Katolickiego", wyjechał na misje, pokajał się za swoje działania i nie chce o nich rozmawiać; ksiądz Marcin Węcławski - choć to on w środowisku kościelnym odważnie i zdecydowanie prowadził te sprawy, choćby doprowadzając do wszczęcia procesu kanonicznego przeciwko Paetzowi - także nie rozmawia z mediami; wreszcie do sprawy nie chcą wracać klerycy skrzywdzeni przez arcybiskupa Paetza. Wanda Półtawska, która w końcu list do papieża dostarczyła, także nie chciała o niej mówić. Ostatecznie jedynymi, którzy nie milczą, lecz opowiadają swoją historię, są świeccy uczestnicy tych wydarzeń, ksiądz Tomasz Węcławski (obecnie profesor Tomasz Polak) i konsekwentnie zamazujący własną odpowiedzialność (by nie powiedzieć wprost: mijający się z prawdą) były nuncjusz apostolski arcybiskup Józef Kowalczyk. Mimo że od sprawy minęło ponad dwadzieścia lat, nie ma - co także zaskakuje - dużej, podsumowującej aferę pracy jej poświęconej. Nad trumną arcybiskupa Paetza, nad kwestią udziału w tej sprawie polskich i watykańskich biskupów, a także nad oceną modelu działania Jana Pawła II zapadła cisza.

Arcybiskup. Kim jest Marek Jędraszewski. Tomasz P. Terlikowski
Arcybiskup. Kim jest Marek Jędraszewski. Tomasz P. Terlikowski
wyd. Znak

Jeśli jednak chce się zrozumieć życie biskupa Marka Jędraszewskiego, jeśli chce się zrozumieć źródła pewnych jego postaw życiowych, a także jego wizję Kościoła, trzeba to milczenie przerwać i spróbować - na bazie dalece niepełnych informacji - zrekonstruować wydarzenia z końca XX i początku XXI wieku. Wielu rzeczy trzeba się domyślać, ale praca dziennikarzy śledczych, a także liczne rozmowy, które odbyłem, pozwalają na nowo oświetlić te wydarzenia, a szczególnie rolę w nich biskupa Jędraszewskiego.

'Jędraszewski wiedział wszystko'

Historia poznańska zaczyna się w roku 1999. Do ówczesnego rektora seminarium duchownego zgłaszają się kolejni klerycy, którzy mówią o homoseksualnych i mających charakter molestowania zachowaniach arcybiskupa Juliusza Paetza wobec nich. "Arcybiskup molestował według schematu. Jeśli kleryk wpadł mu w oko, to starał się z nim umówić w cztery oczy. Pytał, czy kleryk nie ma jakichś problemów w seminarium, dawał numer komórki i prosił o telefon. Proponował przejście na ty" - opowiadał "Gazecie Wyborczej" jeden z księży, a w rozmowie ze mną schemat ten potwierdza jeden z zeznających wówczas kleryków.

- Potrafił też nachodzić nas na parafiach - dodaje.

Tego typu zachowań było coraz więcej, aż wreszcie rektor, gdy uzyskał "moralną pewność" co do winy arcybiskupa, zaczął rozmawiać najpierw z poprzednim rektorem seminarium księdzem profesorem Tomaszem Węcławskim, później także z biskupami pomocniczymi, a wreszcie z samym arcybiskupem Juliuszem Paetzem. Gdy żadna z tych rozmów nie przyniosła oczekiwanych rezultatów, ksiądz Karkosz zakazał arcybiskupowi pojawiania się w seminarium. "Normalnie rektor seminarium po takim oświadczeniu zostałby natychmiast odwołany. A tu arcybiskup przyjął wszystko w milczeniu. Na rektora nie spadły żadne kary. Czy w ten sposób [Paetz] nie przyznał się do winy?" - mówił "Rzeczpospolitej" jeden z księży.

Na tym etapie biskup Jędraszewski, jak również pozostali biskupi pomocniczy (w tym mianowany w 1999 roku biskup Grzegorz Balcerek) o sprawie już wiedzieli, i to ze szczegółami.

- Ksiądz Karkosz opowiedział mu wszystko, co wiedział, a to oznacza, że Jędraszewski wiedział wszystko - wyjaśnia mi ksiądz zaprzyjaźniony z nieżyjącym już rektorem seminarium. - Biskupi musieli się z nim spotykać, a on o tej sprawie wiedział najwięcej.

Co Marek Jędraszewski zrobił z tą wiedzą? Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że nic, choć sam arcybiskup w prywatnych rozmowach - co potwierdził mi przynajmniej jeden jego rozmówca - zaznaczał, że "wiele osób ma do niego pretensje, że nic nie zrobił, ale to tylko dlatego, że nie wiedzą, co rzeczywiście zrobił". Dziś co do tego, że zrobił, nie ma już większych wątpliwości. Między końcem roku 1999 a połową roku 2000 pojawił się - co potwierdza zarówno arcybiskup Józef Kowalczyk w swoich wspomnieniach, jak i źródło Tomasza Krzyżaka - w towarzystwie biskupa Grzegorza Balcerka u ówczesnego nuncjusza apostolskiego. "Faktycznie to abp Jędraszewski zawiadomił nuncjusza o sprawie jako pierwszy. Ale… został przez niego odesłany z kwitkiem, opieprzony od góry do dołu - innymi słowy, abp Kowalczyk ustawił młodszego kolegę do pionu. Ten podkulił ogon, wrócił do Poznania i postanowił czekać?" - opisuje wiedzę pozyskaną, jak twierdzi: od absolutnie wiarygodnego źródła, Krzyżak. A wersję tę potwierdzają źródła dziennikarzy "Tygodnika Powszechnego". "Jeszcze zanim sprawa pojawiła się w mediach, pojechał do Józefa Kowalczyka, nuncjusza apostolskiego w Polsce. To było dla niego trudne, długo się zbierał. Wrócił »zbity«; takie padło stwierdzenie. Kowalczyk go zrugał: gdzie jego lojalność, czemu wierzy plotkom?"- mówi były bliski współpracownik biskupa Jędraszewskiego.

Od tego momentu, choć - jak potwierdza moje źródło związane wówczas z kurią poznańską - relacje między Paetzem a Jędraszewskim się osłabiają, wręcz stają się chłodne, biskup Jędraszewski nie angażuje się już w sprawę. Odsuwa się od niej, przestaje na czas jakiś się nią zajmować. Zrobił swoje i jest przekonany, że więcej nie może. Afera zatacza jednak coraz szersze kręgi. (...)

Posłuchaj:

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj z oferty 'taniej na zawsze'. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>