,
Obserwuj
Małopolskie

Bodnar przypomni sobie o niedoszłych sędziach? "Na nas poszły te pieniądze"

6 min. czytania
13.11.2024 06:30
- Czy dziś czuję żal? Na pewno jest poczucie niespełnienia. Poświęciłam przygotowaniu do zawodu sędziego wiele lat życia. A państwo nie wykorzystało naszego potencjału. Nie możemy pracować w zawodzie, do którego nabyliśmy uprawnienia - mówi nam jedna z absolwentek Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie.
|
|
fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Dr Mikołaj Iwański jest prawnikiem, pracuje w Katedrze Prawa Karnego na Uniwersytecie Jagiellońskim, jest też referendarzem w Sądzie Rejonowym dla Krakowa-Śródmieścia. Jak mówi TOK FM, zawsze chciał zostać sędzią, to było jego marzenie.

W 2016 roku skończył aplikację sędziowską prowadzoną przez Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury (w ramach jednego z pierwszych roczników). Zdał egzamin sędziowski, odbył też obowiązkowy półtoraroczny staż referendarski. Ale sędzią nie został. I aktualnie nie ma możliwości, by to się zmieniło.

Reforma Ziobry. Sędziowie szyci na miarę

Dlaczego? Tu kłania się były minister Zbigniew Ziobro i wprowadzone przez PiS w 2017 roku zmiany w wymiarze sprawiedliwości. W wyniku tych zmian absolwenci KSSiP - już po zdaniu egzaminu sędziowskiego - nie mogli podjąć pracy na stanowisku sędziego, ale powinni jeszcze wcześniej odbyć asesurę. Asesor to - jak pisała 'GW' - taki 'sędzia na próbę', który pracuje pod okiem innych sędziów, często w innym mieście. Może orzekać, choć nie we wszystkich rodzajach spraw. 'Jeśli ich służba nie będzie budzić zastrzeżeń, będą mogli otrzymać nominację sędziowską bez konkursu' - opisywała 'Wyborcza'. Tyle, że ta zaproponowana procedura absolwentów KSSiP mocno wtedy zaskoczyła. 

- To było niezrozumiałe, bo my już mieliśmy uprawnienia do zostania sędziami, mogliśmy startować w konkursach na stanowisko sędziego jeszcze przed poprzednią Krajową Radą Sądownictwa. Poza tym ewidentnie zmieniono reguły w trakcie gry. A tak się nie robi - wspomina w rozmowie z nami pan Mikołaj.

To nie wszystko, co mamy dla Ciebie w TOK FM Premium. Spróbuj, posłuchaj i skorzystaj ze specjalnej oferty. Wejdź tutaj, by znaleźć szczegóły >>

Kilkudziesięciu absolwentów KSSiP (szacuje się, że ok. 60-70 osób) nie zdecydowało się na asesurę. Z różnych przyczyn. Część osób miała małe dzieci i nie chciała dojeżdżać wiele kilometrów do sądów, w których były miejsca asesorskie. Jednocześnie był to już czas pierwszych protestów na ulicach przeciwko reformom Ziobry w wymiarze sprawiedliwości.

'Tak człowiek Jędraszewskiego chce zmienić parafię w spółkę. Nie będzie nic za darmo'

Dr Iwański też nie zdecydował się na asesurę, a potem na udział w konkursach. Uważał, że to niezgodne z prawem. - Było już wiadomo, że nowe konkursy będą się odbywały przed KRS, która nie będzie spełniać podstawowych wymogów konstytucyjnych. Uważałem, że start będzie nieetyczny i nie chciałem brać w tym udziału - tłumaczy w rozmowie z nami. - Poza tym wtedy też wstrzymano konkursy sędziowskie, o czym się nie mówi. Minister Zbigniew Ziobro chciał sobie prawdopodobnie nagromadzić etatów, by decyzje w zakresie nominacji sędziowskich były podejmowane już przed nową KRS. A ustawa o nowej Krajowej Radzie Sądownictwa była już wtedy procedowana - dodaje.

Nie kryje też, że - mając już wtedy ponad 30 lat - chciał stabilności finansowej. Pracował jako referendarz, na umowie na czas nieokreślony. - A asesura, którą nam zaproponowano, nie gwarantowała nam tej stabilności. Nikt nie wiedział, co będzie po niej - wspomina Iwański.

W podobnej sytuacji znalazła się Agnieszka Sobolewska-Gryszówka, też absolwentka Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Nie zdecydowała się na asesurę przede wszystkim dlatego, że miała wtedy chore dziecko, z nowotworem. - Byliśmy tuż przed przeszczepem wątroby, a tu zaproponowano mi asesurę. Wiedziałam, że nie mam szansy, by móc ją odbywać w Krakowie. Musiałabym dojeżdżać, a moje życie było wtedy na poważnym zakręcie - opowiada.

- Tak naprawdę nikt nie wziął pod uwagę tego, że propozycja asesury była złożona jednorazowo i zastała nas w różnych momentach życia. Co ważne, była dla nas ogromnym zaskoczeniem. Wszystko to wyglądało bardzo niepoważnie - mówi pani Agnieszka, która dziś również pracuje jako referendarz w sądzie w Krakowie.

'Pojechaliśmy do Redzikowa. Tak żyje się przy bazie USA. Niech sąsiad nie przesadza!'

Zamknięta droga do zawodu sędziego. "Nieetyczne i niewłaściwe"

Zarówno pani Agnieszka, jak i pan Mikołaj - mimo zdanego egzaminu sędziowskiego - mają aktualnie zamkniętą drogę do zawodu sędziego. Bo zgodnie z ustawą Ziobry z 2017 roku ci, którzy zdali egzamin sędziowski na start w konkursie na sędziego mieli określony czas - pięć lat, które w przypadku naszych rozmówców już dawno minęło.

Sobolewska-Gryszówka mówi, że wiedziała, że ma określone "widełki czasowe" na wystartowanie w konkursie, dlatego zdecydowała się w 2018 roku wziąć udział w jednym z nich. - Poszłam wtedy na zgromadzenie do sądu w Krakowie. Zobaczyłam, jak to wygląda. Tam już wtedy był ogromny konflikt pomiędzy sędziami. I zanim jeszcze doszło do głosowania nad kandydaturami, to 90 procent sędziów z okręgu ostentacyjnie wyszło z sali na znak protestu. Uznałam, że też nie chcę brać w tym udziału. To było jeszcze przed wyrokiem TSUE z października 2018 roku, który przeciął już wszelkie wątpliwości i potwierdził, że nowa KRS nie jest legalna - wspomina pani Agnieszka. Do kolejnych konkursów już nie podchodziła. Jak mówi, byłoby to nieetyczne i - z punktu widzenia postrzegania zawodu sędziego - niewłaściwe.

'Polska płaci za neo-sędziów. Rząd Tuska zawarł już 20 ugód'

Pani Agnieszka nie kryje, że bycie sędzią było dla niej marzeniem, do spełnienia którego dążyła przez lata. - Czy dziś czuję żal? Na pewno jest to poczucie niespełnienia. Poświęciłam przygotowaniu do tego zawodu wiele lat życia. I czuję, że państwo nic z tym nie zrobiło, nie wykorzystało naszego potencjału. W efekcie nie możemy pracować w zawodzie, do którego de facto nabyliśmy uprawnienia. Teraz - gdy pojawi się legalna KRS - nie będziemy mogli wystartować w konkursach, bo nasz czas minął. Uważam, że jest to bardzo nie w porządku wobec nas - stwierdza nasza rozmówczyni.

Albo chcecie być sędziami na naszych warunkach, albo musicie się pogodzić z tym, że nigdy sędziami nie zostaniecie

Marta Gęślicka - również referendarz sądowy i absolwentka Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury - przyznaje, że to był trudny czas. - Trudno było nam podejmować decyzje i przewidywać, czy jeśli przyjmiemy tę asesurę, to faktycznie - po tych kilku latach - będziemy mogli zostać sędziami. Wszystko było bardzo niepewne. Jednocześnie wiedzieliśmy, co dzieje się w wymiarze sprawiedliwości, że są zastrzeżenia do nowej KRS. W części z nas był bunt wobec tego, że państwo zagrało z nami nie fair - mówi pani Marta.

Jak dodaje, miała z tyłu głowy, że nowa władza podejmuje takie a nie inne działania, by zbudować grupę "swoich" sędziów. - My do dziś nie do końca rozumiemy, czemu miało służyć to ograniczenie czasowe, że tylko przez pięć lat dano nam możliwość startowania w konkursach na stanowisko sędziego? To było postawienie nas pod ścianą. Powiedziano nam: albo chcecie być sędziami na naszych warunkach, albo musicie się pogodzić z tym, że nigdy sędziami nie zostaniecie. A przecież na nasze wieloletnie kształcenie wyłożono niemałe pieniądze - opowiada nasza rozmówczyni.

'Czekałem cierpliwie, ale ile można?'. Idź ze skargą na Andrzeja Dudę'

Co na to wszystko nowa władza?

Absolwenci KSSiP, którzy nie przyjęli asesury i nie startowali w konkursach przed upolitycznioną neo-KRS podkreślają, że liczyli, iż po zmianie władzy ktoś przyjrzy się ich sytuacji i ich uprawnienia do startowania w konkursach na stanowiska sędziowskie zostaną przywrócone. Do dziś tak się jednak nie stało.

- W jakiej sytuacji jesteśmy teraz? Dziś w konkursach mogą startować osoby z wolnych zawodów, czyli np. radcowie czy adwokaci. W moim odczuciu jest to zupełnie nielogiczne i nieuzasadnione. To nas szkolono w kierunku zawodu sędziego, na nas poszły te środki publiczne, abyśmy byli sędziami. Uważam, że jest to niesprawiedliwe - oburza się Gęślicka. 

Podobna sytuacja co absolwentów KSSiP dotyczy też osób po tzw. starej aplikacji sędziowskiej. Jeśli nie startowali w konkursach za neo-KRS, czas ich uprawnień do zostania sędzią również wygasł.

Nasi rozmówcy ciągle liczą, że nowe szefostwo resortu sprawiedliwości przyjrzy się ich sytuacji. - Gdybym miała możliwość wystartowania w konkursie przed nową KRS, poważnie bym to rozważyła. Ale na razie nikt nie daje nam takiej możliwości - mówi Agnieszka Sobolewska-Gryszówka.

- Ja ciągle liczę na to, że nowe Ministerstwo Sprawiedliwości i ustawodawca przypomną sobie o naszej niewielkiej grupie zawodowej. Że sprawiedliwości - w pewnym sensie - stanie się zadość i że te uprawnienia zostaną przywrócone - mówi dr Mikołaj Iwański.

Wysłaliśmy pytania w tej sprawie do Ministerstwa Sprawiedliwości. Pytamy, jak resort chce rozwiązać sytuację absolwentów KSSiP i osób po starej aplikacji i czy ich uprawnienia zostaną przywrócone. Czekamy na odpowiedź.