,
Obserwuj
Mazowieckie

Polska płaci za neo-sędziów. Rząd Tuska zawarł już 20 ugód

3 min. czytania
08.11.2024 12:47
Europejski Trybunał Praw Człowieka poinformował, że zaproponowano ugody w 22 sprawach, ale dwóch wnioskodawców się na nie zgodziło. Co istotne, brak akceptacji ugody przez skarżącego i tak zakończył się tym, że ETPC skreślił taką sprawę z listy, a Polska wypłaci zaproponowaną przez rząd kwotę.
|
|
fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl

Na kwoty po 10 tysięcy euro każda opiewają ugody zawierane przez polski rząd w sprawach, w których orzekali tzw. neo-sędziowie w Sądzie Najwyższym. O tym, że obecny polski rząd zgadza się na zawieranie takich ugód, a tym samym uznaje, że neo-sędziowie nie powinni byli orzekać - pisaliśmy ponad miesiąc temu, jako pierwsi.

Polska godzi się na zapłatę tzw. słusznego zadośćuczynienia

Skargi, które wpłynęły, i w dalszym ciągu wpływają, do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu dotyczą wyroków wydanych przez tzw. neo-sędziów. Narazie chodzi o sędziów z Sądu Najwyższego, którzy uczestniczyli w procedurze awansowej przed upolitycznioną Krajową Radą Sądownictwa, co europejskie trybunały i Sąd Najwyższy uznały za niezgodne z prawem.

W zawartych 20 pierwszych ugodach Polska godzi się na zapłatę tzw. słusznego zadośćuczynienia, czyli po 10 tysięcy euro w każdej z tych spraw. Tym samym przyznaje, że doszło do naruszenia art. 6 Europejskiej Konwencji Ochrony Praw Człowieka. To artykuł, który dotyczy prawa do sądu. 'Każdy ma prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia jego sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd ustanowiony ustawą' - czytamy w konwencji.

Cała rzecz w tym, że są zastrzeżenia do niezawisłości i bezstronności tzw. neo-sędziów - w tym przypadku neo-sędziów z Sądu Najwyższego. Problem w tym, że przechodzili oni procedurę awansową przed upolitycznioną KRS.

Ugody zawarte z polskim rządem oznaczają, że sprawy znikają z wykazu skarg, które zawisły przed ETPCz w Strasburgu. Oznacza to wprost, że polski rząd nie kwestionuje zarzutów skarżących. Na razie ugody są zawierane w sprawach dotyczących wyroków wydanych przez sędziów Sądu Najwyższego, których status już raz został podważony w innych orzeczeniach Europejskiego Trybunału Praw Człowieka - na przykład w sprawach Wałęsa przeciwko Polsce, Tuleya przeciwko Polsce, Reczkowicz przeciwko Polsce czy Advance Pharma sp. z o.o. przeciwko Polsce.

Trybunał poinformował, że zaproponowano ugody w 22 sprawach, ale dwóch wnioskodawców się na nie zgodziło. Co istotne, brak akceptacji ugody przez skarżącego i tak zakończył się decyzją o tym, że ETPCz skreślił taką sprawę z listy, a Polska wypłaci zaproponowaną przez rząd kwotę. W takiej sytuacji rząd miał bowiem prawo przesłać tzw. deklarację jednostronną i z tego skorzystał.

Kryzys praworządności w Polsce i nieuregulowany status neo-sędziów

Ugody, które zostały zawarte, to dopiero początek. ETPCz przekazał, że w Strasburgu jest ok. 700 podobnych spraw, które dotyczą tego, że składy orzekające, które rozpatrywały sprawy poszczególnych osób, nie były ''niezależnym i bezstronnym sądem ustanowionym na mocy ustawy". Trybunał zwraca też uwagę, że w tle jest kryzys praworządności w Polsce i nieuregulowany status neo-sędziów.

Za ugody zapłaci Polska, z pieniędzy wszystkich podatników. Te 10 tysięcy euro to ok. 43 tysiące zł w każdej ze spraw. A to dopiero początek procedury ugodowej. Helsińska Fundacja Praw Człowieka przewiduje falę takich spraw, patrząc na problem systemowo. Kolejne mogą dotyczyć już nie tylko sędziów SN, ale też neo-sędziów niższych instancji. - Zdziwiłabym się, gdyby profesjonalni pełnomocnicy nie wykorzystywali również tej drogi. Musimy pamiętać o tym, że Polska zawsze była w czołówce tych krajów, z których pochodziło najwięcej skarg do ETPCz i jednocześnie była jednym z pięciu krajów, które miały największy problem z systemowym wykonywaniem wyroków - mówiła w rozmowie z TOK FM Małgorzata Szuleka z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Do ugód odniósł się też sędzia SN, prof. Włodzimierz Wróbel.

Co ciekawe, na stronach ETPCz jest lista owych 'ustawowych sędziów', którzy w Sądzie Najwyższym te kosztowne wyroki wydali - rekordzista na sumę ponad 200.000 zł. I co tydzień wydają kolejne" - napisał profesor. - Włodzimierz Wróbel