''Czekałem cierpliwie, ale ile można?". Idą ze skargą na Andrzeja Dudę
Prof. Andrzej Jakubecki jest prawnikiem, kierownikiem Katedry Postępowania Cywilnego i Międzynarodowego Prawa Handlowego na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. We wrześniu 2015 roku został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego - obok prof. Romana Hausera i prof. Krzysztofa Ślebzaka. Cała trójka nigdy nie została zaprzysiężona przez prezydenta, a na ich miejsce powołano tzw. dublerów - Mariusza Muszyńskiego, Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka.
"Myślałem, że odbędą się jakieś rozmowy"
Andrzej Jakubecki nie kryje, że po wyborach 15 października, wygranych przez demokratyczną większość, liczył, że w sprawie Trybunału Konstytucyjnego coś się ruszy. - Mogłem spodziewać się, że nastąpią jakieś ruchy związane z należytą obsadą Trybunału Konstytucyjnego, zdając sobie sprawę z różnych uwarunkowań, przede wszystkim politycznych. Ale myślałem, że odbędą się jakieś rozmowy dotyczące tego, jaki jest nasz status jako legalnie wybranych sędziów TK, że będą jakieś plany, jakieś deklaracje. Niewątpliwie, wszelkie ruchy ustawowe mogłyby zablokować ewentualne weto prezydenta Dudy, ale sądziłem, że działania będą, tylko nie wiadomo do końca z jakim skutkiem - mówił w TOK FM prof. Jakubecki.
'Czekałem cierpliwie, ale ile można?'. Idź ze skargą na Andrzeja Dudę
Był przekonany, że ktoś z trzema legalnymi sędziami porozmawia, ale nic takiego się nie stało. - Owszem, tuż po wyborach odbyłem rozmowę z prof. Krystianem Markiewiczem, prezesem Iustitii, z którym znamy się też prywatnie, jest moim kolegą. Zapytał mnie, czy pójdę do Trybunału. Odpowiedziałem, że oczywiście tak, jeśli pojawi się taka możliwość. Wychodzę z założenia, że jeśli się powiedziało "A", to trzeba też powiedzieć "B". Ale pan profesor Markiewicz nie jest przedstawicielem władzy, ta rozmowa miała bardziej charakter prywatny - mówi nasz rozmówca. Jak dodaje, nikt więcej z nim o tym nie rozmawiał.
- Czekałem cierpliwie przez te wszystkie lata. Czekałem aż zmieni się władza, licząc, że coś się w końcu wyjaśni. Ale ile można czekać? W przededniu wygaśnięcia kadencji pojawiła się we mnie refleksja, że chyba jednak już nie ma na co czekać - mówi profesor. Zdecydował się wnieść skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Zrobił tak, jak kilka miesięcy wcześniej inny z legalnie wybranych sędziów, prof. Krzysztof Ślebzak z Poznania, który też poszedł ze swoją sprawą do Strasburga.
Polska płaci za neo-sędziów. Rząd Tuska zawarł już 20 ugód
Skarga do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
Skarga dotyczy nieprzyjęcia ślubowania przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę. - I ja, i profesor Ślebzak, bo nasze skargi są bardzo podobne, podnosimy w skargach prawidłowość naszego wyboru na stanowiska sędziowskie w Trybunale Konstytucyjnym, nieprawidłowość wyboru tzw. dublerów. Podnosimy również, że do dnia 7 listopada 2024 roku mógł przyjąć ślubowanie od nas, przez cały okres na to czekaliśmy, ale ślubowanie nie zostało przyjęte i w chwili obecnej oczekujemy tego, że ETPCz stwierdzi, że zaniechanie przyjęcia ślubowania stanowi naruszenie prawa - mówi w wywiadzie dla TOK FM prof. Andrzej Jakubecki. - Podkreślamy mocno również to, że złożenie ślubowania nie jest przesłanką uzyskania statusu sędziego TK, natomiast brak ślubowania utrudnia nawiązanie stosunku służbowego. Pod znakiem zapytania stawia, czy taki stosunek w ogóle zostaje nawiązany, czy nie. A w związku z tym pojawia się niemożność pełnienia swojej funkcji, a więc niemożność orzekania - dodaje gość TOK FM.
Orwellowska rzeczywistość
Skarga została przez ETPCz przyjęta, sędziowie czekają na dalsze ruchy ze Strasburga. Jak słyszymy, sędziom chodzi o to, by Trybunał w Strasburgu rozstrzygnął kwestię statusu sędziów TK. - Bo w tym momencie nie wiem, jaka jest moja rola w stosunku do Trybunału Konstytucyjnego. Czy mogę przejść w stan spoczynku? Przez pierwsze miesiące po wyborze na stronach TK przy moim nazwisku było napisane "oczekuje na przyjęcie ślubowania". Później ten napis zniknął i zniknęły nasze nazwiska - mówi Andrzej Jakubecki.
Profesor nie ukrywa, że ma poczucie, iż znalazł się w Orwellowskiej rzeczywistości, w której został sędzią, ale nie mógł nim być. - Jestem przede wszystkim głęboko rozczarowany faktem, że tak to wszystko wygląda. Zdaję sobie sprawę, że rozwiązanie problemu nie jest łatwe, ale miałem nadzieję, że zostaną podjęte jakieś rozmowy, pojawią się jakieś deklaracje, że może trzeba poczekać, a rozwiązanie będzie szło w tym, albo w innym kierunku. Niczego takiego nie usłyszałem - mówi profesor.
Znany profesor wygrał z prezydentem w sądzie. Andrzej Duda ma miesiąc
"Najpilniejsze ustawy powinny być już uchwalone przez sejm"
Prawnik z Lublina ma za złe obecnej władzy, że projekty ustaw m.in. dotyczących tzw. neosędziów czy Trybunału Konstytucyjnego nie były w odpowiednim czasie gotowe. - Zdecydowanie jestem zwolennikiem poglądu, że projekty ustaw, ustawy uchwalone przez sejm, nawet nie skierowane do senatu, powinny być już gotowe. I powinny być to ustawy opracowane ze wszelkimi arkanami sztuki, ażeby nie można ich było podważać od strony konstytucyjnej. Oczywiście, od strony politycznej wszystko będzie kwestionowane, ale na to nic nie poradzimy. Uważam, że te najpilniejsze ustawy powinny być już uchwalone przez sejm, nawet ze świadomością, że nie zostaną podpisane przez prezydenta - mówi profesor.
Sędziowie, którzy zostali legalnie wybrani, nigdy swoich funkcji nie objęli. Nikt ich do TK formalnie nie wpuścił, a co za tym idzie nie dostawali wynagrodzenia. Obliczyliśmy, że przez te wszystkie lata stracili nawet po 3 miliony zł. Można się spodziewać, że ETPCz rozstrzygając tę sprawę również to weźmie pod uwagę. Na pewno pochyli się też nad faktem, że sędziowie mieli związane ręce, bo nie przewidziano drogi odwoławczej od decyzji prezydenta o nieprzyjęciu ślubowania. - W tej sprawie absolutnie nie chodzi o pieniądze, ale o zasady i o prawo. Mogę to podsumować w ten sposób, że oczekiwanie i cierpliwość nie zawsze niestety prowadzi do oczekiwanych rezultatów - mówi Jakubecki.
"Jeżeli mam wchodzić do Trybunału Konstytucyjnego, to głównym wejściem"
Od początku, czyli jeszcze od 2015 roku, gdy wiadomo było, że prezydent nie kwapi się do przyjęcia ślubowania, pojawiały się głosy części prawników, że legalnie wybrani sędziowie mogliby albo wysłać podpisaną przez siebie rotę ślubowania do Kancelarii Prezydenta, albo mogliby złożyć je przed notariuszem. Profesorowie nigdy się na to nie zdecydowali. - Z perspektywy czasu absolutnie tego nie żałuję. Jak powiedział jeden z moich kolegów: Jeżeli mam wchodzić do Trybunału Konstytucyjnego, to w świetle fleszy i głównym wejściem, a nie kuchennymi drzwiami. Jestem pewny, że złożenie ślubowania przed notariuszem nic by realnie nie zmieniło, albowiem nie weszlibyśmy do budynku TK - dodaje gość TOK FM.
Podkreśla też, że jest rozczarowany tempem zmian w wymiarze sprawiedliwości. - Owszem, sejm przyjął kilka miesięcy temu uchwałę w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast poza jakąś satysfakcją moralną z tego, że zostaliśmy wymieni w treści tej uchwały, jeśli chodzi o nasz status, to z tej uchwały sejmowej nic nie wynikało i do dziś nie wynika - podsumowuje gość Radia TOK FM.