,
Obserwuj
Małopolskie

Koniec upolityczniania Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie? Rektor odwołany

5 min. czytania
02.07.2025 17:18
Uniwersytet Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie (wcześniej znany jako Uniwersytet Pedagogiczny) za rektora Piotra Borka dał się poznać jako uczelnia mocno kontrowersyjna. Chodzi m.in. o bliską współpracę z politykami Prawa i Sprawiedliwości, ale też zwolnienia pracowników. Dziś szef Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego podjął decyzję w jego sprawie.
|
|
fot. Konrad Kozłowski / Agencja Wyborcza.pl
  • Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego odwołał Piotra Borka ze stanowiska rektora krakowskiego Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej;
  • Były już rektor piastował swoją funkcję od pięciu lat;
  • Zarzucano mu zwolnienia pracowników z naruszeniem prawa czy upolitycznienie uczelni.

Prof. Piotr Borek, rektor Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, to historyk literatury polskiej. W połowie 2020 roku zastąpił wieloletniego dziekana i rektora, prof. Kazimierza Karolczaka. Niedługo potem były rektor został zwolniony, zawiadomienie otrzymał pocztą. Pisaliśmy o tym szerzej na naszym portalu. Od tego czasu pracę na uczelni straciło ponad 100 osób, wśród nich wielu profesorów (część została zwolniona, część odeszła sama). Wśród zwolnionych byli m.in. prof. Janusz Majcherek, znany filozof i publicysta, czy znana iberystka prof. Nina Pluta-Podleszańska. Była przewodniczącą związku zawodowego, ale to nie powstrzymało rektora przed wyrzuceniem jej z pracy.

Pracownicy uczelni mówili nam, że wiązali z nowym rektorem ogromne nadzieje. - Gdy wybory wygrywał Piotr Borek, my się z tego bardzo cieszyliśmy. Widzieliśmy w nim szansę. Obiecywał pozytywne zmiany na uczelni, wierzyliśmy w to - mówił w TOK FM jeden z wciąż pracujących na uczelni profesorów (zastrzegając anonimowość, bo obawiał się zwolnienia). - Dziś wiemy, że zostaliśmy oszukani. Przyszły rektor nie zająknął się o planowanych zwolnieniach, o planach tak zażyłej współpracy z szefem uczelnianej "Solidarności" czy o autorytarnym stylu rządzenia - dodawał nasz rozmówca.

Prof. Anna Stolińska przez ponad pół roku była prorektorem za czasów prof. Piotra Borka. W TOK FM opowiadała, że zgodziła się objąć to stanowisko, bo też uwierzyła w zmiany na lepsze. Zrezygnowała, gdy "zorientowała się, że - tak jak wielu wyborców - została okłamana". Czarę goryczy przelały niczym nieuzasadnione zwolnienia pracowników. - Pamiętam starszą panią profesor, która się do mnie zgłosiła. To, co ją najbardziej zabolało, to nie to, że została zwolniona, tylko to, jak ją o tym poinformowano. Dowiedziała się o tym z kadr, w sposób bardzo bezduszny. To zresztą dotyczy większości emerytów - opowiadała nam prof. Stolińska.

Teraz o swoim zwolnieniu dowiedział się sam rektor. Od ministra

Ministerstwo Nauki oficjalnie o tym nie informowało, ale na stronach UKEN dziś pojawił się komunikat. Wynika z niego, że pismo ministra nauki dotarło na uczelnię 1 lipca - to decyzja o odwołaniu prof. Piotra Borka z funkcji rektora. "Uniwersytet informuje, że decyzja nie jest ostateczna i po analizie prawnej uzasadnienia odwołania, zostaną podjęte prawem przewidziane działania" - napisano w oświadczeniu Kolegium Rektorskiego.

Procedurę administracyjną dotyczącą odwołania rektora Borka wszczęto we wrześniu ubiegłego roku, jeszcze za czasów, gdy ministrem był Dariusz Wieczorek. Chodzi m.in. o zwolnienia pracowników uznawane przez sądy za niezasadne, naruszenie ustawy o związkach zawodowych i Kodeksu Pracy. W tle tej sprawy jest art. 432 pkt. 5 Ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym, który mówi, że "jeżeli rektor rażąco lub uporczywie narusza przepisy prawa, minister może go odwołać, po zasięgnięciu opinii Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego (RGNiSW).

Rada swoją opinię wydała pod koniec września zeszłego roku. "Autonomia uczelni jest wolnością badań, nauczania i sposobu zarządzania. Nie jest jednak wolnością absolutną. Wyraża autonomię w granicach prawa, standardów etyki i wartości świata akademickiego, i pozostaje w równowadze z nadzorem ministra nauki nad uczelniami w zakresie zgodności działania z przepisami prawa (...)" - napisała w oświadczeniu Rada Główna.

Naukowcy skupieni w RGNiSW wskazali również: "Decyzje rektora jako jednoosobowego organu uczelni, w świetle ośmiu wyroków sądów rejonowych (izb pracy i ubezpieczeń społecznych) i odrzuceniu przez sąd okręgowy złożonych przez UKEN sześciu apelacji - wielokrotnie naruszały obowiązujący porządek prawa, określony przez ustawę o związkach zawodowych i przepisy kodeksu pracy. Skutkowały również koniecznością wypłat odszkodowań. Konkludując, zdaniem Rady Głównej przytaczane w piśmie Ministra Nauki działania rektora UKEN miały charakter rażącego i uporczywego naruszania prawa".

Rada przypomniała również, powołując się na dokument Magna Charta Universitatum, potwierdzający fundamentalną i powszechnie uznawaną deklarację z 1988 r., definiując etyczne, społeczne i kulturotwórcze cechy Uniwersytetu, że "uniwersytety są wolnymi od dyskryminacji przestrzeniami tolerancji i szacunku, w których kwitnie różnorodność perspektyw i wszechobejmująca kultura wspólnotowości, zakorzeniona w zasadach równości i sprawiedliwości. W konsekwencji uniwersytety zobowiązują się do promowania sprawiedliwości i uczciwości we wszystkich aspektach życia akademickiego, oraz do wdrażania tych zasad przy przyjmowaniu kandydatów na studia, zatrudnianiu pracowników i ich awansowaniu". "Na podstawie przedstawionych dokumentów nie ulega wątpliwości, że w ciągu ostatnich czterech lat UKEN w znaczący sposób odbiegał od zarysowanego powyżej modelu" - stwierdziła Rada Główna, a jej stanowisko wziął pod uwagę minister nauki.

Z czego jeszcze zasłynął rektor Borek?

W ostatnim czasie uczelnia nawiązała współpracę z prawicowymi mediami, o czym pisaliśmy na naszym portalu. "Ostatnia działalność władz rektorskich UKEN świadczy o dalszym upolitycznieniu tej uczelni" - napisał do nas pan Wojciech (imię zmienione, prawdziwe dane do wiadomości redakcji), nauczyciel akademicki. Wskazał przy tym na umowę, którą uczelnia niedawno zawarła z Tygodnikiem "Do Rzeczy".

Założono m.in., że w nowym roku akademickim powstanie nowy kierunek studiów podyplomowych z zakresu mediów tożsamościowych. Zajęcia, warsztaty i szkolenia miały być prowadzone przez dziennikarzy i publicystów "Do Rzeczy".

To na tej uczelni w czasie wyborów prezydenckich pojawiły się ogłoszenia promujące Karola Nawrockiego. Na jednej z tablic na korytarzu - którą zarządza uczelniana "Solidarność" - studenci mogli przeczytać m.in., że trzeba "odrzucić chore, lewackie ideologie na czele z LGBT", zaprzestać niekontrolowanych migracji "bardzo groźnych bandytów islamskich nastawionych roszczeniowo i wrogo do państw europejskich", a przede wszystkim "bezwzględnie odsunąć od rządów Donalda Tuska". Można było również przeczytać, że Karol Nawrocki "jest nieposzlakowanym patriotą i obiecującym kandydatem na męża stanu gotowego wziąć na barki ciężar starań o wszechstronny rozwój ojczyzny, lepszą jakość życia jej mieszkańców i ich bezpieczeństwo".

Działaniom rektora od początku sprzeciwiali się związkowcy (w tym wykładowcy) zrzeszeni w związku Inicjatywa Pracownicza. Wyrazili m.in. stanowczy sprzeciw wobec prowadzenia agitacji politycznej na uczelni. "Apelujemy do rektora o stanowcze działania na rzecz apolitycznego charakteru UKEN" - napisali związkowcy. Pismo podpisał prof. Piotr Trojański, przewodniczący Inicjatywy Pracowniczej.

To właśnie on był w ubiegłym roku kontrkandydatem Piotra Borka w wyborach rektora. Senat uczelni co prawda pozytywnie zaopiniował obie kandydatury, ale swoje zdanie wyraziła też rada uniwersytetu. W jej skład wchodzi siedem osób, na spotkaniu pojawiło się sześć. Prof. Borek w głosowaniu uzyskał większość 4:2, natomiast w przypadku prof. Trojańskiego padł remis 3:3. W efekcie rada podjęła uchwałę o tym, że do dalszej rozgrywki o fotel rektora przechodzi jedynie Piotr Borek. Kandydaturę prof. Piotra Trojańskiego arbitralnie odrzucono, o czym również pisaliśmy na naszym portalu.