,
Obserwuj
Mazowieckie

Legia straci korty przy Myśliwieckiej? Radni Warszawy grożą wnioskiem o rozwiązanie umowy

Szymon Kępka
3 min. czytania
23.02.2022 11:34
Radni Warszawy domagają się od Legii wyjaśnień w głośnej ostatnio sprawie kortów tenisowych przy Myśliwieckiej. Teren ten w dzierżawę dostała od miasta spółka Legia Tenis, której akcje Dariusz Mioduski miał sprzedać za symboliczną kwotę innej spółce. Radni ostrzegają, że jeśli poprzedni stan właścicielski nie zostanie przywrócony, będą wnioskować do prezydenta stolicy o rozwiązanie umowy dzierżawy.
|
|
fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Wyborcza.pl

Sprawa wyszła na jaw podczas spotkania Legii z Wartą Poznań. Na jednym z transparentów, który zawisł na trybunach, znalazło się hasło: "D. Mioduski sprzedał 100% udziałów w Legia Tenis swojej prywatnej spółce za 5000 złotych". Komunikat ten odbił się szerokim echem nie tylko wśród kibiców. Dlaczego? W 2019 roku spółka Legia Tenis dostała w 30-letnią dzierżawę korty tenisowe przy ulicy Myśliwieckiej. Decyzję w tej sprawie podjęli warszawscy radni, którzy przyznali tę dzierżawę bez przetargu.

Legia Tenis była wówczas zarządzana przez Legię Warszawa. Poza tym korty znajdowały i znajdują się przy stadionie warszawskiej drużyny, a przez mieszkańców często były i są określane jako "korty Legii". Sportowe media podały jednak, że kiedy Legia przejęła teren - 100 procent udziałów spółki Legia Tenis sprzedała spółce WAWA Group, której właścicielem jest Dariusz Mioduski. Kwota transakcji miała opiewać na 5 tysięcy złotych.

Sprawa od kilku dni budzi gorące dyskusje w mediach społecznościowych. Głos zabrała także rzeczniczka stołecznego ratusza Monika Beuth-Lutyk. "Miasto niezwykle rzadko wyraża zgodę na zawarcie umowy długoletniej dzierżawy. Ma to miejsce wyłącznie jeżeli partner jest sprawdzony i wiarygodny, tak jak w tym przypadku, gdy mowa o warszawskim klubie sportowym ze 100-letnią historią" - zaznaczyła. Po czym dodała, że miasto domaga się od Legii "wyjaśnień, przywrócenia porządku prawnego oraz faktycznego, w oparciu o który w najlepszej wierze zawarta została umowa dzierżawy kortów przy ul. Myśliwieckiej".

Stanowisko radnych

W środę rano sprawą zajęli stołeczni radni z komisji sportu, rekreacji i turystyki. Wydali oświadczenie, w którym przypomnieli, że Rada Warszawy zgodziła się na 30-letnią dzierżawę m.in. dlatego, że spółka Legia Tenis miała korzystać z "wiedzy i wieloletniego doświadczenia zespołu Legii Warszawa w zakresie zarządzania obiektami sportowymi, rozwoju działalności sportowej oraz marketingu sportowego".

"Zmiana właściciela spółki Legia Tenis powoduje, że wspomniane wyżej przesłanki stają się nieaktualne" - oznajmili radni. I podali, że oczekują "przywrócenia poprzedniego stanu właścicielskiego w nieprzekraczalnym terminie do 7 marca. Zaznaczyli też, że jeżeli warunek ten nie zostanie spełniony, złożą wniosek do prezydenta stolicy o "niezwłoczne rozwiązanie umowy dzierżawy obiektów przy ulicy Myśliwieckiej 4a".

Sam Mioduski już w niedzielę wydał oświadczenie, w którym wyjaśniał swoją decyzję i zapowiadał, że będzie się chciał spotkać z radnymi w tej sprawie. W komunikacie zapewniał, że dzierżawca kortów pracuje nad polepszeniem działalności obiektu i odbudowaniem zainteresowania tenisem wśród mieszkańców Warszawy. "Już zaangażowane zostały nasze środki finansowe w wysokości powyżej 1 miliona złotych. Przed nami kolejne inwestycje i działania podnoszące jakość kompleksu" - twierdził.

Właściciel Legii podał także, że stawka czynszu za dzierżawę to około 1 mln zł rocznie. "Jest to kwota kilkukrotnie wyższa niż w przypadku poprzedniego dzierżawcy" - zauważył. "Oprócz opłat związanych z czynszem Legia Tenis zobowiązała się do pokrywania wszystkich kosztów eksploatacji, rewitalizacji infrastruktury obiektu, w tym przeprowadzenia remontów i zrealizowania inwestycji, których wartość w okresie najbliższych lat wynosić będzie kilkanaście milionów złotych" - podał.

Niezadowolenie kibiców

Dariusz Mioduski nie ma ostatnio dobrej passy, podobnie jak sama stołeczna drużyna. W najbliższy piątek kibice klubu - organizujący oprawy meczowe - zapowiadają, że zamanifestują niezadowolenie z działań władz Legii. Zapewniają, że rozrób nie będzie. "Jeśli komuś przyszedł do głowy scenariusz, iż na meczu z Wisłą murawa zapłonie od Koktajli Mołotowa, będziemy rzucać granatami, a potem przestaniemy chodzić na mecze - czas zejść na ziemię i pomyśleć. To najgłupszy scenariusz, jaki moglibyśmy wymyślić. Skompromitowany na każdy polu właściciel i prezes naszego klubu tylko zyskałby argumenty i sojuszników" - napisali kibice w sieci

Niezadowolenie ma związek z występami Legii w Ekstraklasie. To najsłabszy sezon w wykonaniu stołecznej drużyny od dawna. Obecnie Legia znajduje się na dnie tabeli. Bilans 14 przegranych spotkań, jednego remisu i sześciu zwycięstw sprawia, że widmo spadku do 1. ligi jest realne. Nadchodzący (piątkowy) mecz z Wisłą Kraków może być przełomowy, bo Wisła również nie notuje najlepszych wyników. Kluby dzielą dwa punkty w tabeli.