"Wiem, jak rodzice cieszyli się z tej ustawy. Lepsza taka niż żadna". Ważna zmiana dla osób z niepełnosprawnościami
Olga Legosz jest mamą 8-letniej Tosi w spektrum autyzmu. Prowadzi przedszkole terapeutyczne w Warszawie, ale też aktywnie działa w mediach społecznościowych. Na Instagramie - znana jako Nomadmum81 - opowiada m.in. o byciu mamą córeczki z niepełnosprawnością.
Swoją aktywność postanowiła wykorzystać w debacie o ustawie dotyczącej świadczenia wspierającego. Przypomnijmy krótko, ustawa ta została przyjęta kilka tygodni temu przez parlament. W środę kancelaria prezydenta poinformowała, że Andrzej Duda ją podpisał.
Zgodnie z zapisami świadczenie wspierające ma być wypłacane dorosłej osobie z niepełnosprawnością od 2024 roku. To inaczej niż świadczenie pielęgnacyjne, które jest przyznawane rodzicowi bądź opiekunowi. Nowe świadczenie wyniesie od 40 do 220 procent renty socjalnej - w zależności od oceny poziomu potrzeby wsparcia. Będzie to więc od 635 złotych do 3494 złotych brutto miesięcznie.
Ustawa była długo wyczekiwana przez całe środowisko, ale kiedy została w końcu przyjęta - budzi szerokie kontrowersje. Część osób apelowała do prezydenta, by ją zawetował (o czym więcej pisaliśmy tu). Olga Legosz głośno nawoływała, by tego nie robić. - Lepsza jest taka ustawa, którą można poprawić, niż żadna - przekonywała.
"To pierwsza ustawa uchwalona w Polsce, która dostrzega potrzebę zindywidualizowania wsparcia finansowego wprost do osób z niepełnosprawnościami i oddzielenia dwóch odrębnych bytów - osób z niepełnosprawnościami i ich opiekuna/ki. Podmiotowość to klucz do zdrowego społeczeństwa!" - podawała Olga Legosz w apelu, który opublikowała w sieci.
Wskazywała, że nowe prawo pomogłoby osobom z niepełnosprawnością w niezależnym życiu. Zwracała też uwagę, że ustawa daje szansę na łączenie pracy z pobieraniem świadczenia pielęgnacyjnego przez opiekunów osób z niepełnosprawnościami. "Często matkom, które są wykształcone, odmawia się prawa do pracy z powodu niepełnosprawności ich dzieci" - pisała pani Olga.
W rozmowie z nami kobieta przyznaje, że jej nowa ustawa na dziś bezpośrednio nie dotyczy, bo pracuje, zarabia, łączy pracę z wychowywaniem córek, w tym niepełnosprawnej Tosi. Ale - jak podkreśla - wie, jak bardzo dotyczy innych rodziców osób z niepełnosprawnościami.
- Mam taką perspektywę, bo na co dzień - prowadząc przedszkole terapeutyczne - rozmawiam z rodzicami. Wiem, co mówią i jak się cieszyli z tej ustawy - opowiada nasza rozmówczyni.
Olga Legosz nie kryje też, że widzi wady ustawy, w tym podstawową - dotyczącą skali, na podstawie której ma być oceniany stopień funkcjonowania danej osoby i tym samym przyznawane wsparcie.
Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej sugerowało wcześniej, że wykorzysta do tego hiszpańską skalę BVD. To od początku budziło ogromne emocje i obawy, że część potrzebujących nie uzyska wymaganej liczby punktów i w efekcie - nie załapie się na świadczenie wspierające. Przekonywali, że skala jest zła, bo bierze pod uwagę głównie niepełnosprawność ruchomą. Olga Legosz zgadza się z tymi opiniami. - Wierzę, że to zostanie zmienione. Skala hiszpańska nie jest dobra, zresztą sami Hiszpanie ją zmienili. Dlatego liczę, że ministerstwo wsłucha się w nasze obawy. Już nawet takie głosy słyszymy, że w rozporządzeniu skala jednak będzie inna - mówi.
Nasza rozmówczyni podkreśla też, że stara się rozumieć rodziców, którzy nie chcą ustawy o świadczeniu wspierającym w takiej formule, w jakiej została przyjęta. - Dostrzegam te wątpliwości i rozterki, ale powtórzę: lepsza taka ustawa niż żadna. Nie jesteśmy państwem, które ma kopalnię diamentów i nieograniczony budżet dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. Rozumiem, że świata idealnego nigdy u nas nie będzie, że renty socjalne i inne świadczenia nie pokryją wszystkich potrzeb wszystkich rodziców. Sytuacja gospodarcza w naszym kraju na to nie pozwoli - mówi w TOK FM Olga Legosz.
"Ta ustawa ma naprawdę sporo plusów"
Zdaniem pani Olgi, nowa ustawa ma dużo plusów. Pierwszy z nich to wspomniana już możliwość dorabiania do świadczenia pielęgnacyjnego. - To ogromna zmiana. Rodzic będzie mógł pracować np. wieczorami czy w czasie, gdy dziecko jest na zajęciach. I nie ma ograniczeń, że dorobi tylko do określonej kwoty. To może zmienić życie wielu rodzin - podkreśla nasza rozmówczyni.
Jak dodaje, drugi plus to fakt, że jeśli rodzice mają np. dwoje dzieci z niepełnosprawnością, to będzie im przysługiwało podwójne świadczenie pielęgnacyjne - na oboje podopiecznych.
Kolejna kwestia to możliwość przyznania świadczenia rodzinie zastępczej niezawodowej. Aktualnie wsparcie to przysługuje tylko rodzinom zastępczym spokrewnionym. Nowe prawo mogłoby to zmienić, a świadczenie miałoby przysługiwać każdej rodzinie zastępczej czy prowadzącemu rodzinny dom dziecka, na każde dziecko z niepełnosprawnością, które wychowują.