,
Obserwuj
Mazowieckie

Policyjny Black Hawk zerwał linię. Jest śledztwo prokuratury. "Omal nie doszło do tragedii"

2 min. czytania
21.08.2023 14:23
Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie incydentu lotniczego z udziałem policyjnego śmigłowca Black Hawk w Sarnowej Górze - poinformował PAP zastępca prokuratora rejonowego Piotr Tyszka z Prokuratury Rejonowej w Ciechanowie.
|
|
fot. Kamila Kotusz / Agencja Wyborcza.pl

W niedzielę, podczas pikniku wojskowego z okazji 103. rocznicy bitwy pod Sarnową Górą policyjny Black Hawk zahaczył o linie wysokiego napięcia. O sprawie powiadomione zostały odpowiednie organy, w tym prokuratura oraz Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego.

Prokuratura wszczęła śledztwo. - Będzie ono prowadzone pod kątem sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu powietrznym - podał PAP Piotr Tyszka z Prokuratury Rejonowej w Ciechanowie.

Okoliczności incydentu wyjaśnia również policja. "Trwają czynności związane z wyjaśnieniem okoliczności zdarzenia z udziałem policyjnego śmigłowca, do którego doszło 20 sierpnia podczas pikniku zorganizowanego z okazji 103. rocznicy bitwy pod Sarnową Górą koło Ciechanowa" - poinformowała Komenda Główna Policji w oświadczeniu.

"Na miejscu zostały przeprowadzone również niezbędne czynności procesowe, a zgromadzone materiały niezwłocznie zostaną przekazane do prokuratury" - podała KGP. Z polecenia Komendanta Głównego Policji czynności w sprawie incydentu lotniczego prowadzi też Biuro Kontroli KGP.

O krok od tragedii

Konferencję w sprawie incydentu zorganizowali w poniedziałek w Sejmie posłowie Koalicji Obywatelskiej. Podkreślili, że choć w zdarzeniu nikt nie ucierpiał, to sytuacja była niezwykle niebezpieczna.

- Śmigłowiec unosił się zaledwie 30 metrów nad ziemią (...), omal nie doprowadził do katastrofy, w której mogły zginąć osoby postronne, w tym dzieci - wskazywał Marcin Kierwiński. - To kolejna odsłona polityki kampanijnej PiS, bo był to kolejny piknik, na którym promowali się politycy PiS - dodał.

Maciej Lasek zwracał uwagę, że samoloty nie powinny przelatywać podczas tego typu pokazów niżej niż 150 metrów nad terenem lub 300 metrów nad zgromadzeniem ludzi. - Na Mazowszu nie ma tak wysokich linii energetycznych, żeby były na 150 metrach czy na 300 metrach. W tym przypadku są to nisko zawieszone linie. Widać ewidentnie, że piloci tego śmigłowca złamali zasady bezpieczeństwa - stwierdził poseł PO, były przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych.